dnd, d&d dungeons and dragons
 
Snarry World
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d MENU dungeons and dragons
 
Strona Główna ˇ Desiderium Intimum ˇ Desiderium Intimum Trailers ˇ Tłumaczenia ˇ Forum ˇ Kategorie Newsów ˇ Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d
Nasza twórczość/Our stuff
dungeons and dragons
 
Desiderium Intimum
Desiderium Intimum In Other Languages
Desiderium Intimum Soundtrack
Desiderium Intimum Trailers
Desiderium Intimum Arts
Inne Ficki
Tłumaczenia
Videos by Ariel & Gobuss
Videos by Ariel Lindt
Videos by Gobuss
Contests
Awards
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Gdzie można nas znaleźć/Where you can find us
dungeons and dragons
 
YouTube Ariel
YouTube Gobuss
Last Ariel & Gobuss
Livejournal
Contact
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Spis Snarry Fanfiction
dungeons and dragons
 
Snarry od A do Z
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Polecane/Recommended
dungeons and dragons
 
Fanfics
Arts
Videos
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Grupy Snarry World
dungeons and dragons
 
Last FM
Facebook
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nawigacja
dungeons and dragons
 
Strona Główna
Forum
Kategorie Newsów
Artykuły
Buttony do Snarry World
Statystyki
Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Na Forum
dungeons and dragons
 
Najnowsze Tematy
Poznajmy się
Fickowa pikanteria ;)
Co o waszych zainter...
Queer As Folk
FF, które nas powali...
Najciekawsze Tematy
Dialogi Genialne [153]
Poznajmy się [115]
Potterowe dziury [112]
FF, które nas pow... [107]
Sny, wizje itp. [66]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Online
dungeons and dragons
 
Gości Online: 2
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 4,096
Najnowszy Użytkownik: Offoxal
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Liczba odwiedzin Number of views
dungeons and dragons
 
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Księga Gości Guest Book
dungeons and dragons
 
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Our Snarry Videos
dungeons and dragons
 

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
WAŻNA INFORMACJA
dungeons and dragons
 
Jeżeli masz problem z zamieszczeniem komentarza, to prześlij go nam na PW albo na e-mail: ariel_lindt@wp.pl

If you're from another country and you've registered, send us an e-mail with your login, so we can activate your account.


Nie wyrażamy zgody na kopiowanie i umieszczanie naszych ficków i tłumaczeń na chomikach itp.

Ariel & Gobuss
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Rozdział 70 Part 2 - "The Lion and The Serpent"
dungeons and dragons
 
70. The Lion and The Serpent


Część 2



Drzwi do Wielkiej Sali były zamknięte, kiedy wychodzili na zewnątrz. Tym razem jednak nie skierowali się do Wierzby Bijącej. Severus poprowadził ich w kierunku błoni, ponieważ punkt aportacyjny znajdował się tuż za nimi. W wielu miejscach zalegał jeszcze śnieg i kiedy tylko zeszli z mostu, Harry dostrzegł biegające po błoniach sylwetki aurorów i czarodziejów oraz ułożone w oddali, na samej granicy błoni, nieruchome ciała.

Nie potrafił powstrzymać nieprzyjemnego szarpnięcia w okolicach żołądka, kiedy zdał sobie sprawę, że to tymczasowe miejsce na sprowadzane z pola bitwy ciała poległych. Nad niektórymi z nich dostrzegał przygniecione rozpaczą sylwetki ich bliskich i w jednej z nich rozpoznał...

Zatrzymał się gwałtownie, czując, że serce podchodzi mu do gardła.

Severus szarpnął go za rękę.

- Nawet o tym nie myśl - usłyszał jego ostry głos.

- Muszę z nim porozmawiać - odparł Harry, wpatrując się w rude włosy Rona, klęczącego w śniegu nad jednym z ciał.

- To nie jest dobry pomysł. - Ton Severusa stał się nerwowy, ale Harry nie chciał go słuchać.

- Mogę go już nigdy więcej nie zobaczyć - zaprotestował Harry, wyrywając rękę z uścisku mężczyzny. - Chcę się z nim pożegnać.

Nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź ze strony Severusa, ruszył na przełaj przez pokryte płatami śniegu błonia, omijając przebiegających w pobliżu aurorów. Słyszał podążające za sobą kroki Severusa, ale nie miał zamiaru pozwolić mu się zatrzymać.

Starał się nie spoglądać na ciała, które omijał, chociaż wydawało mu się, że dostrzegał wśród nich znajome twarze. Skupiał się jednak tylko i wyłącznie na wpatrywaniu się w rude włosy swojego najlepszego przyjaciela, który klęczał na ziemi, odwrócony do niego tyłem i kiedy Harry podszedł bliżej, ujrzał... ją.

Hermiona wyglądała jak na drugim roku. Jakby została spetryfikowana i za chwilę miała wstać i uśmiechnąć się, mówiąc, że już wszystko w porządku i żeby się nie martwił. Ale Harry wiedział, że tego nie zrobi i... i czuł taki okropny, uwierający ciężar w piersi, który rósł i puchł i w każdej chwili mógł pęknąć, odbierając mu wszystkie siły. I po prostu stał, wpatrując się w jej mokre włosy, rozrzucone na śniegu i bladą, spokojną twarz, walcząc z pieczeniem w gardle i szczypaniem powiek i usiłując zdusić w sobie rozrywający wnętrzności, kłujący ból.

Podszedł jeszcze bliżej i pozwolił, by kolana ugięły się pod nim, kiedy opadł tuż obok niej i wyciągnął rękę, dotykając jej lodowatej dłoni. I nie potrafił powstrzymać uczucia, jakby jego żołądek wywracał się na drugą stronę, kiedy spojrzał na twarz Rona. Znał go od sześciu lat i jeszcze nigdy nie widział na jego twarzy... takiego... takiej...

- Ron - wyszeptał cicho, z trudem zapanowując nad drżeniem głosu. - To ja, Harry.

Oczy Rona rozszerzyły się gwałtownie, wypełniając się przerażeniem i zdezorientowaniem. Rozejrzał się wokół siebie, w poszukiwaniu źródła głosu.

- Jestem naprzeciw ciebie. Mam na sobie pelerynę-niewidkę - wyjaśnił szybko Harry i zobaczył, jak spojrzenie przyjaciela koncentruje się na miejscu, w którym klęczał, pozostawiając w śniegu odciski kolan.

- Harry - wyszeptał Ron nienaturalnie ściśniętym głosem. - To naprawdę ty?

- Tak, wróciłem. I zabiłem go. Już nigdy nikogo nie skrzywdzi.

Harry zobaczył, jak oczy Rona mrużą się, jakby potrzebował dłuższej chwili, aby przetrawić tę informację.

- Kogo zabiłeś? O czym ty mówisz?

- Voldemorta. Zabiłem go, Ron. I tym razem już więcej nie powróci.

Twarz Rona wypełniła się pełnym osłupienia zdumieniem.

- Ale... jak? Co się stało? Gdzie byłeś? Dlaczego się ukrywasz? Wszyscy cię szukają. Jesteś ranny?

- Nie, nic mi nie jest. Zostawiłem jego ciało we Wrzeszczącej Chacie. Przekaż to profesor McGonagall. Co się stało ze Śmierciożercami?

Ron wydawał się być zupełnie otumaniony tym, co usłyszał.

- Oni... nagle wpadli w popłoch i zaczęli uciekać. I nie wiedzieliśmy, co się stało... Naprawdę go zabiłeś?

- Tak, Ron. Ale zrobiłem to zbyt późno. Przepraszam... Przepraszam, że nie zdążyłem jej uratować.

Twarz przyjaciela ponownie przykrył cień, a jego usta zacisnęły się w cienką linię.

Harry spuścił wzrok, walcząc z rozmywającym mu się przed oczami obrazem.

Bał się zadać następne pytanie. Bał się, że usłyszy coś, co...

- Co z twoją rodziną? - zapytał ledwie słyszalnym szeptem.

Ron odparł dopiero po chwili i Harry usłyszał w jego głosie drżące, z trudem utrzymywane w ryzach, szarpiące się emocje.

- Fred i George szukają ciała Billa - odparł Ron, zmienionym dziwnie głosem i Harry poczuł, jak na dźwięk imienia jego brata, wszystko się w nim zapada. - Percy jest lekko ranny, a mama i tata są w Świętym Mungu, przy Ginny. Jest cała poparzona. Nie wiadomo, czy z tego wyjdzie. - Coś w twarzy Rona zmieniło się, jakby przecięła je błyskawica trującej nienawiści. - To wina tego skurwiela, Snape'a. Od początku wiedziałem, że jest zdrajcą. Mam nadzieję, że jak najszybciej go dopadną i zabiją.

Harry poczuł się tak, jakby otrzymał prosto w tchawicę cios, który na moment pozbawił go oddechu.

I w tej samej chwili poczuł dłoń Severusa, zaciskająca mu się na ramieniu i szarpiącą nim.

Odwrócił głowę i ujrzał zmierzającą w ich stronę sylwetkę Kingsleya.

- Ron, muszę iść. Nie mów nikomu, że mnie widziałeś. Napiszę do ciebie list - wyszeptał pospiesznie, podnosząc się z kolan.

Ron wydawał się absolutnie zaszokowany.

- Co? Dlaczego? Dokąd chcesz iść? Wszyscy na ciebie czekają.

- Nie mam czasu. Odezwę się wkrótce - odparł szybko Harry, kiedy dłoń Severusa złapała go za nadgarstek i pociągnęła za sobą i usłyszał cichy, zdenerwowany syk:

- Musimy iść!

- Czekaj! - zawołał za nim Ron, zrywając się na równe nogi i rozglądając wokół, zdezorientowany rozwojem wydarzeń. - Harry, gdzie jesteś?

Harry niemal biegł, ciągnięty przez Severusa, zmierzającego pospiesznie w stronę granicy Zakazanego Lasu. Jego serce biło tak głośno, iż miał wrażenie, jakby cały świat dudnił mu w uszach.

Wszystko było nie tak. Chciał się tylko pożegnać, a teraz czuł się tak, jakby coś rozdrapywało mu wnętrzności, kiedy przypominał sobie pełne nienawiści słowa Rona.

Bezszelestnie wsunęli się w cień drzew i Harry poczuł, że Severus go puszcza, aby wypić antidotum na Eliksir Kameleona, ponieważ pozostawanie pod jego wpływem uniemożliwiało aportację. Starał się nie patrzeć na ściągniętą gniewem twarz mężczyzny, kiedy Severus na powrót stawał się widzialny. Bez słowa zdjął z siebie pelerynę-niewidkę i ścisnął ją pod pachą, czekając, aż eliksir całkowicie przestanie działać i będą mogli się aportować.

- Harry! - Drżący głos, który nagle dobiegł zza jego pleców sprawił, że po ciele spłynął mu lodowaty dreszcz. Odwrócił się gwałtownie, widząc wyłaniającego się zza drzewa Rona, celującego różdżką prosto w stojącego obok Harry'ego Severusa. Musiał pobiec po ich pozostawionych w śniegu śladach... - Odsuń się od tego zdrajcy.

Hary zareagował instynktownie, ponieważ jego umysł zalała zimna fala przerażenia, całkowicie uniemożliwiając mu kontrolę nad swoimi działaniami. Błyskawicznie przysunął się do Severusa, łapiąc go za rękę i przylegając do niego całym ciałem, aby osłonić go przed możliwym atakiem. I poczuł, jak w tej samej chwili Severus wyszarpuje swoją różdżkę, celując w Rona i sycząc przez zaciśnięte zęby:

- Opuść różdżkę, Weasley, to pozwolę ci stąd odejść o własnych siłach.

Ale Ron wydawał się w ogóle nie słyszeć jego słów. Wpatrywał się w Harry'ego z pełnym otępiałej grozy niedowierzaniem.

- Co ty wyprawiasz, Harry? Dlaczego tu z nim jesteś? Dlaczego... - urwał, jakby kolejne słowa nie chciały mu przejść przez gardło. - Dlaczego, do cholery, go obejmujesz?

Harry odwrócił głowę, spoglądając na przyjaciela ponad ramieniem i mając wrażenie, jakby coś rozdzierało mu serce na pół.

- Ron, nie mogłem ci powiedzieć, bo i tak nigdy byś nie zrozumiał. Po prostu opuść różdżkę i pozwól nam odejść.

- Czego bym nie zrozumiał? - Ron wydawał się coraz bardziej tracić nad sobą panowanie. - Że rzucił na ciebie jakiś urok i chce cię porwać, żeby mieć kartę przetargową, kiedy dopadnie go Ministerstwo?!

- Nie, ty nie rozumiesz...

- To ty niczego nie, rozumiesz, Harry! On jest zdrajcą i mordercą! Zabił aurorów! Wiesz, do czego doprowadził?

- Ron...

- Porwał Ginny i znaleźliśmy ją niemal śmiertelnie poparzoną obok ciała dyrektora! Jego też mógł zabić! I Hermionę!

- Ron!

- Znalazłem go nad jej ciałem! Jestem pewien, że to on ją zabił! Kto wie, jakich jeszcze zbrodni się dopuścił!

- Ron, ja nie potrafię bez niego żyć!

Słowa, które wykrzyczał Harry zawisły w powietrzu niczym zamarznięte kryształki lodu, wypełniając przestrzeń wibrującą ciszą.

Poczuł, jak palce Severusa mocniej ściskają jego dłoń.

Twarz Rona gwałtownie się zmieniła. Stała się tak blada jak znajdujący się pod jego stopami śnieg. I wypełniła się odrazą. Kąsającą, wykręcającą wnętrzności odrazą.

Cofnął się o dwa kroki i wycharczał:

- Nie... to niemożliwe... jak długo? Ty i on... To... - Jego oczy nagle się rozszerzyły, jakby uderzyło go coś, co przez cały czas miał na wyciągnięcie ręki, a nie potrafił tego dostrzec. - Ten eliksir... to była prawda. Okłamywałeś mnie przez cały czas. To do niego wymykałeś się przez ostatnie pół roku. To... to obrzydliwe! Jak mogłeś?! - Jego twarz wykrzywiła się, jakby zjadł cytrynę i nie mógł uwierzyć w to, że może ona komukolwiek smakować. - Postradałeś rozum?! On jest po ich stronie!!!

Harry patrzył na nieregularnie kręgi, które kreśliła w powietrzu różdżka Rona i wiedział, że Severus nie ogłuszył go jeszcze tylko i wyłącznie z jego powodu. Sięgnął więc po swoją własną różdżkę, odpowiadając zdecydowanym głosem:

- Nie, Ron. Severus jest po mojej stronie.

Ujrzał, jak oczy Rona wypełniają się płomiennym, nieopanowanym poczuciem zdrady i zanim chłopak zdążył otworzyć usta, Harry błyskawicznie wyszarpnął swoją różdżkę i wycelował.

- Expelliarmus!

Różdżka wyrwała się z ręki Rona, przeleciała kilka metrów i wpadła w krzaki.

Harry poderwał głowę i spojrzał wprost w przypatrujące mu się z uznaniem, ciemne oczy. Poczuł ramię Severusa, przygarniające go bliżej do siebie i okrywające go czarną peleryną, jakby mężczyzna starał się odgrodzić go od całego świata i zamknąć w swoim. Harry słyszał dobiegający gdzieś z bliska krzyk Rona, ale wydawał się przytłumiony, jakby dochodził zza szyby:

- Jeżeli z nim odejdziesz, to przestaniesz dla mnie istnieć! Słyszysz?! Będziesz dla mnie martwy!

Ale Harry niemal go nie słyszał. Zamknięty w ramionach Severusa, otoczony przez czerń, która tłumiła wszelkie dźwięki i światło, niczym ochronny kokon, z którego już nigdy nie chciał zostać wyrwany. I pozwolił jej się pochłonąć. Pozwolił, by zabrała go ze świata, który już go nie potrzebował i zamknęła w świecie, do którego teraz należał.

Powietrze na ułamek sekundy wypełniło się iskrami i po chwili w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą stały przyciśnięte do siebie sylwetki, pozostały jedynie dwie pary odciśniętych w śniegu stóp.


***


EPILOG


Świat za oknem zasnuwały gęste sznury korali utkanych z grubych, ciężkich kropel, łączące ciemne, atramentowe chmury ze smaganymi ulewą krzewami i drzewami, otaczającymi dom niemal ze wszystkich stron.

Padało nieprzerwanie od dwóch dni i Harry zaczynał się zastanawiać, czy uda mu się jeszcze złapać ostatnie promienie słońca przed nadejściem jesieni. Obraz był już prawie skończony. Pozostało mu jedynie wypełnić światłocienie, a do tego potrzebował właśnie światła. Nie potrafił tego zrobić z pamięci, pomimo iż obserwował dom wiele razy, siedząc w ogrodzie albo latając wokół niego na miotle.

Severus zaszył się w swoim laboratorium, przygotowując duże zamówienie na eliksiry lecznicze dla kupca ze Skandynawii i Harry chętnie poszedłby mu pomóc, aby się czymś zająć, ale po tym, jak ostatnio niemal wysadził w powietrze całą piwnicę, wolał mu nie przeszkadzać.

Usiadł więc przy biurku, wygładzając duży kawałek pergaminu i postanawiając odpisać na ostatni list Luny. Była jedyną osobą, z którą Harry utrzymywał kontakt od zakończenia wojny. Severus wysyłał jego listy sowią pocztą z różnych miejsc Irlandii, aby nikt nie był w stanie ich namierzyć i odbierał je w tych samych punktach.

Przez chwilę przyglądał się spływającym po szybie strumieniom wody, zanim zanurzył pióro w kałamarzu i pochylił się nad pergaminem, rozpoczynając swą opowieść.

Droga Luno,

wiem, że minęło już trochę czasu i powinienem napisać wcześniej, ale w trakcie ostatniej kłótni rozbiłem cały zapas Eliksiru Wielosokowego i przez miesiąc Severus nie mógł nigdzie wychodzić i w związku z tym nie mógł też wysłać mojego listu. Ale tym razem zabezpieczył butelki silnymi zaklęciami, żeby mieć pewność, że się do nich nie dostanę.

Dziękuję, że zaopiekowałaś się Hedwigą. Bardzo za nią tęsknię i żałuję, że nie mogę mieć jej przy sobie, ale jest zbyt charakterystyczna. Nie mógłbym jej w ogóle wypuszczać i byłaby tu nieszczęśliwa.

Twoja ostatnia wiadomość bardzo mnie ucieszyła. To fantastycznie, że Tonks się polepszyło. To była paskudna klątwa i mam nadzieję, że magomedycy znajdą w końcu sposób na to, aby całkowicie przywrócić jej słuch.


Harry dopiero po ośmiu miesiącach od wojny zdecydował się napisać swój pierwszy list do Luny, dając jej tym samym znak, że żyje i ma się dobrze. To właśnie od niej dowiedział się, że Tonks straciła słuch z powodu klątwy, którą cisnęła w nią Bellatriks, Neville stracił jedną nogę, ale magomedycy założyli mu protezę i mógł się poruszać swobodnie, a Ginny spędziła pół roku w Świętym Mungu. Przeżyła, chociaż połowę jej ciała i twarzy szpeciły blizny po oparzeniach, których nie dało się usunąć za pomocą żadnych znanych środków i zaklęć.

Bardzo chciałbym przyjechać na ślub Ginny w przyszłym roku i zobaczyć Was wszystkich, ale wiem, że Severus nigdy mi na to nie pozwoli. Nawet w pelerynie niewidce nie mogę się wychylać, zresztą wiem, że nie byłbym tam mile widziany, w szczególności, gdyby Ron odkrył moją obecność... Czasami zastanawiam się nad tym, aby spróbować wysłać do niego list, ale wiem, że podarłby go bez czytania. Nie sądziłem, że kiedykolwiek dojdzie do tego, że mój najlepszy przyjaciel będzie mnie nienawidził...

Harry przestał pisać i zacisnął usta. Nie chciał sobie tego przypominać. Nie chciał pamiętać słów Rona, ani jego wzroku, kiedy odchodził z Severusem... to wspomnienie wciąż było zbyt bolesne. Przywoływało ciemność...

Zacisnął powieki i westchnął głęboko.

Wiesz, czasami bardzo za nim tęsknię. I za Hermioną. Pamiętam te czasy, kiedy myśleliśmy, że nic nie może nas rozdzielić. Że zawsze będziemy razem. Że uda nam się wyjść cało z największych kłopotów, bo wspieramy się nawzajem. A potem Hermiona odeszła i wszystko się rozsypało. Jakby była cementem, który spajał naszą przyjaźń, a kiedy jej zabrakło to wszystko runęło i już nie da się tego odbudować. To miłe z twojej strony, że chcesz z nim porozmawiać, ale naprawdę szkoda twojego czasu, Luno, bo do niego i tak nic nie dotrze. On mi nigdy nie wybaczy. Przestałem dla niego istnieć i nic tego nie zmieni.

Staram się o tym nie myśleć, ale czasami jest to trudne. Szczególnie w nocy, kiedy leżę w ciszy, wsłuchując się w oddech Severusa. Kiedy zamykam oczy, powracam myślami do czasów Hogwartu, do jego zgiełku i wypełnionych magią korytarzy. I czuję w sobie narastającą nostalgię, a potem uświadamiam sobie, że zamieniłem cały ten zgiełk na oddech jednego mężczyzny... i wiem, że gdyby ktoś mi go odebrał... równie dobrze mógłby zabrać i mój oddech. I żaden zgiełk świata nie byłby w stanie mi go przywrócić.

Ale pomimo tego moje myśli i tak często tam powracają. Przedwczoraj w nocy miałem sen, w którym znowu przechodziłem korytarzami Hogwartu...


Harry wiedział od Luny, że McGonagall rozwiesiła w Hogwarcie portrety ku pamięci wszystkich, którzy zginęli na wojnie.

...i widziałem ich, Luno. Ale nie na portretach. Widziałem ich w Wielkiej Sali na uczcie. I wiesz co się stało? Hermiona roześmiała się, wstała i podbiegła do mnie, ale zanim zdążyłem ją przytulić, obudziłem się. I kompletnie się rozsypałem. Płakałem tak głośno, że obudziłem Severusa...

I po tym śnie musiałem odwiedzić ją na cmentarzu. Wiem, że nie powinienem wychodzić, ale czułem wewnętrzną potrzebę. Chciałem z nią porozmawiać. Musiałem... poczuć jej obecność. I kiedy wróciłem...


Harry otworzył po cichu drzwi, starając się nie wydać żadnego odgłosu, aby nie obudzić Severusa, ale kiedy tylko przekroczył próg i jego oczy padły na oświetlony jedynie płonącym w kominku ogniem salon... natychmiast zapomniał o wszelkich środkach ostrożności. Salon był całkowicie zdemolowany. Meble przestały istnieć, roztrzaskane na wióry, podłoga zaściełana była potarganymi książkami i kawałkami tynku oraz tapicerki, jedna z zasłon, która jeszcze pozostała przymocowana do okna płonęła, podpalona przez przewróconą świecę. I pośrodku tego oceanu zniszczenia stał on. Severus. Odwrócony tyłem, z przygarbionymi ramionami i butelką whisky w ręku.

Harry przypatrywał mu się szeroko otwartymi oczami, nie mając pojęcia, jak zareagować, co powiedzieć, co zrobić.

- Co tu się, do diabła, stało? - zapytał drżącym głosem, wchodząc do salonu i uważając, by nie potknąć się o fragment zielonego fotela, leżącego na podłodze.

Severus odwrócił się gwałtownie, wbijając w niego zamglone, rozbiegane spojrzenie. Przez chwilę wydawał się oceniać, czy Harry jest tyko halucynacją spowodowaną upojeniem alkoholowym, czy też naprawdę przed nim stoi. I kiedy jego oczy rozszerzyły się na ułamek sekundy, a następnie zmrużyły, tworząc dwie wąskie, czarne szczeliny, Harry już wiedział, że Severus odzyskał kontrolę nad swoim umysłem.

- Gdzie byłeś? - wycharczał zdartym głosem, ruszając ku niemu niczym nadciągające nieuchronnie tornado. Harry cofnął się pod ścianę, przerażony natarciem, ale w tej samej chwili Severus przypadł do niego, zaciskając rękę na jego szyi i Harry poczuł na twarzy jego cuchnący alkoholem oddech. - Wszędzie cię szukałem! Miałeś nigdy nie opuszczać tego domu bez mojej zgody, ty bezmyślny, samolubny gówniarzu!

- Przepraszam - wymamrotał Harry, próbując złapać oddech i rozewrzeć zaciskające mu się na szyi palce mężczyzny. - Byłem na cmentarzu. Chciałem tylko odwiedzić Hermionę, a ciebie nie było i pomyślałem, że to potrwa tylko chwilę i zdążę wrócić i...

Severus oderwał go od ściany i rzucił na nią ponownie. Harry zacisnął powieki, walcząc z zawrotami głowy i słysząc złowrogi, pełen nieopanowanego gniewu szept tuż przy swoim uchu:

- Nigdy więcej mnie tak nie zostawiaj. Zawsze muszę wiedzieć, gdzie jesteś. Zawsze! Jeżeli jeszcze raz będę zmuszony cię szukać, to nie ręczę za to, co z tobą zrobię, kiedy już cię znajdę. Zrozumiałeś?

...Spędziłem cały następny dzień na naprawianiu uszkodzeń. Ja... jeszcze chyba nigdy nie widziałem go w takim stanie. Co prawda od czasu wojny obaj się zmieniliśmy, ale on popadł w jakąś obsesję. Cały czas mnie pilnuje, jakby bał się, że wystarczy, iż postawię stopę poza domem, a zniknę i nigdy mnie już nie odnajdzie. I ta myśl paraliżuje go tak bardzo, że nie jest w stanie spuścić mnie z oka nawet na godzinę...

Harry przerwał pisanie, słysząc w przedpokoju zbliżające się kroki, które zatrzymały się tuż obok otwartych na oścież drzwi. Severus nie pozwalał mu ich zamykać. I wiedział, że jeżeli by się odwrócił, to ujrzałby skraj jego czarnej peleryny, wyłaniającej się zza framugi. Nie nachalnie, ale wystarczająco subtelnie, aby Harry wiedział, że Severus go pilnuje.

Powrócił do pisania dopiero wtedy, kiedy usłyszał, że kroki się oddalają i Severus z powrotem schodzi do swojego laboratorium.

Czasami mnie to denerwuje. Bycie pod stałym nadzorem, jakby w każdej chwili coś miało wyskoczyć na mnie z krzaków i mnie porwać. Czuję się... spętany. Skrępowany jego obsesyjnym strachem. Nawet, kiedy wychodzę, aby polatać na miotle... widzę go w dole, jak zajmuje się swoimi magicznymi ziołami, które później wykorzystuje do warzenia mikstur. I to nie powinno być dziwne, że Severus spędza w ogrodzie tak wiele czasu, doglądając swoich roślin, ponieważ ma bardzo wiele zamówień od zagranicznych kupców... ale wiem, że robi to również dlatego, aby mieć mnie na oku. Kilkakrotnie prosiłem go, aby rozciągnął ochronną barierę z siedemdziesięciu, do przynajmniej stu metrów wokół domu, ale za każdym razem odmawia. Nie da się wykonywać manewrów na miotle na tak niewielkiej przestrzeni, a nie wolno mi przekroczyć granicy, ponieważ wtedy ktoś mógłby mnie zauważyć. Ale wiem, że nie powinienem go naciskać. Rzucił na dom najsilniejsze ochronne i maskujące zaklęcia, jakie tylko udało mu się wyszukać w naszej bibliotece. Wykonał naprawdę ogromną pracę, aby ukryć nas przed całym światem i nie dopuścić do tego, by ktokolwiek wpadł na nasz ślad. Ministerstwo może go sobie szukać listami gończymi, ale nigdy nas tutaj nie znajdą. A tak w ogóle, to dziękuję za te portrety pamięciowe, które mi ostatnio przysłałaś...

- Severusie! Patrz, co dostałem od Luny!

Harry wpadł do znajdującego się w piwnicy laboratorium, trzymając w rękach dwa ogromne portrety pamięciowe.

Severus poderwał głowę znad parującego kociołka i obrzucił je beznamiętnym spojrzeniem.

- Wyznaczyli za nas nagrodę. Zresztą sam posłuchaj. - Odchrząknął i zaczął czytać. - Poszukiwany Severus Snape. Niebezpieczny Śmierciożerca. Oskarżony o zdradę, zamordowanie trzech aurorów i niezliczonej liczby Mugoli, popełnienie kilkudziesięciu zbrodni, w tym wielokrotne użycie Klątw Niewybaczalnych oraz uprowadzenie Harry'ego Pottera. Nagroda za jakąkolwiek informację o miejscu jego pobytu i pomoc w złapaniu tego okrutnego mordercy - pięć tysięcy galeonów. - Harry zagwizdał. - Pięć tysięcy galeonów? No no, ustawiłbym się do końca życia. A tak w ogóle, to skoro już mnie uprowadziłeś, do dlaczego do tej pory nie zażądałeś za mnie jakiegoś ogromnego okupu? Wyobrażasz sobie, ile Ministerstwo byłoby w stanie zapłacić za pogromcę Tego, Którego Imienia Nie Wolno Było Kiedyś Wymawiać? - Harry zignorował mordercze spojrzenie, które posłał mu Severus i przeszedł do drugiego portretu. - Kurcze, to chyba zdjęcie jeszcze z czasów Turnieju Trójmagicznego! Zaginiony Harry Potter. Bohater Wojenny, który uwolnił Czarodziejski Świat od terroru Tego Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Hary skrzywił się niemiłosiernie, kątem oka widząc, że Severus posyła mu jeden ze swoich najlepszych szyderczych uśmiechów. Zignorował go jednak i kontynuował: Ostatni raz był widziany w towarzystwie poszukiwanego niebezpiecznego przestępcy, Severusa Snape'a. Prawdopodobnie został przez niego uprowadzony. Może być więziony i przetrzymywany wbrew swej woli lub pod działaniem klątwy Imperius. Nagroda za jakąkolwiek informację o miejscu jego pobytu - dwa tysiące galeonów. Ciekawe, czy gdybym sam się zgłosił, to też by mi ją wypłacili, jak myślisz? - zapytał drwiąco, rzucając Severusowi dwuznaczne spojrzenie. - Zresztą zauważyłeś, że w świetle tego portretu wychodzisz na pedofila, który porwał czternastolatka?

Ale Severus wydawał się nie być w ogóle rozbawiony jego żartami. Piorunował go jedynie coraz bardziej miażdżącym spojrzeniem, aż w końcu wysyczał przez zaciśnięte zęby:

- Jeżeli zaraz nie zabierzesz mi stąd tych śmieci, to będą musieli dopisać mi do listy jeszcze jedno morderstwo.

Czasami Severus w ogóle nie potrafi poznać się na żartach. A już szczególnie przewrażliwiony jest, kiedy uczy mnie warzyć jakiś skomplikowany eliksir. Dlatego tak bardzo lubię chwile samotności, kiedy mogę po prostu siedzieć w ciszy i malować, podczas gdy on zajmuje się swoimi miksturami. Potrzebowałem odskoczni. Dawniej był nią Quidditch, ale odkąd nie mam możliwości, aby w niego grać, ba, nie mam nawet możliwości, aby swobodnie polatać na miotle, musiałem poszukać czegoś innego. Czegoś, co dałoby mi namiastkę wolności. A proces tworzenia daje naprawdę ogromne poczucie wolności. Severus pomógł mi zaadaptować jeden z pokoi na piętrze na pracownię. Mam całą masę farb i magicznych pędzli. Udało mi się już stworzyć kilka obrazów i najbardziej lubię ten moment, kiedy po przebudzeniu, wchodzę do salonu i widzę mój nowy obraz wiszący na ścianie nad kominkiem. I wiem, że skoro to nie ja go tam powiesiłem, to oznacza, że mogła to zrobić tylko jedna osoba. I czuję... takie ciepło w środku. Chociaż przez ostatni incydent Severus przestał wieszać moje nowe obrazy, a to chyba oznacza, że wciąż się na mnie gniewa... Chciałem tylko wydobyć barwę płonącego ognia z Ognilizd, ale zapomniałem o założeniu rękawic ze smoczych łusek i trochę narobiłem rabanu, kiedy Ognilizdy rzuciły się na mnie i mnie poparzyły. No i niestety Severus to usłyszał...

Harry krzyczał i rzucał się po pokoju, przewracając sztalugi, obrazy oraz wiadra z farbami i próbując oderwać poparzonymi palcami przypominające pijawkę stworzenie od swojego ramienia i zrzucić kolejną, która przyssała się do jego stopy. Miał wrażenie, jakby do jego żył wlewano płynną lawę, która sprawiała, że jego umysł płonął, a oczy zasnuwały się parującą mgłą. Wpadł na krzesło i zwalił się na podłogę w tej samej chwili, w której drzwi do pracowni otworzyły się gwałtownie, uderzając o ścianę.

- Impervius! - Pomieszczenie wypełniło się donośnym, chrapliwym okrzykiem i Harry poczuł, że obie pijawki odpadają od jego ciała i z plaśnięciem lądują obok na podłodze. - Reducto!

Usłyszał dwa niewielkie wybuchy, ale tak bardzo kręciło mu się w głowie, że nie był w stanie nawet się rozejrzeć, aby zobaczyć, co się wydarzyło i po prostu zamknął oczy, zwijając się w kłębek na chłodnej podłodze. Czuł płynący przez jego żyły ogień, który wydawał się rozgrzewać jego ciało w zastraszającym tempie i doprowadzać je do coraz wyższej gorączki. Usłyszał szybko zbliżające się kroki i po chwili jego rozpalonego czoła dotknęła lodowata dłoń. Usłyszał nad sobą syknięcie, ale nie zwrócił na nie uwagi, łapiąc tę zimną dłoń i przesuwając ją na swój policzek. Ulga, którą przynosiła, była niemal osłabiająca.

- Przepraszam - wyszeptał, kiedy Severus zabrał dłoń. - Nie gniewaj się. - Poczuł wsuwające mu się pod ramiona i nogi ręce, które uniosły go z podłogi. - Nic mi nie jest - wymamrotał, opierając głowę o ramię Severusa i owijając ręce wokół jego szyi.

Severus go gdzieś niósł i dopiero, kiedy Harry poczuł dotykający jego skóry chłód pościeli, zrozumiał, że znalazł się w łóżku. Czuł, jak przepocone ubranie klei mu się do skóry, ale Severus szybko uwolnił go ze wszystkich części garderoby i po chwili jego oparzeń dotknęły trzęsące się, blade dłonie, smarując je przynoszącą ulgę, chłodną maścią. Na chwilę uchylił powieki, aby zobaczyć, dlaczego Severus w ogóle się do niego nie odzywa, ale kiedy ujrzał bladą, napiętą twarz, zaciśnięte usta i drżące w czarnych oczach emocje, zrozumiał, że Severus jest na niego zły.

- Przepraszam - powtórzył, ponownie zamykając rozpalone powieki, ponieważ nie był w stanie utrzymać ich otwartych i poczuł, że Severus unosi jego głowę i wlewa mu w usta jakiś gorzki płyn, który sprawił, że umysł Harry'ego stał się jeszcze cięższy i zamglony.

I kiedy Harry powoli odpływał w krainę snów, przez cały czas czuł dotyk warg na swoich dłoniach. A potem te wargi zaczęły sunąć po jego skórze, do ramienia i z powrotem. Łaskotały go i to było przyjemne.

Obudził się dopiero w środku nocy. Gorączka niemal całkowicie opadła, a Severus spał w fotelu obok łóżka, z twarzą pochyloną do przodu i ukrytą pod kurtyną ciemnych włosów.

...nie odzywał się potem do mnie przez cały dzień. No, jeśli nie liczyć zwyczajowej tyrady, że jestem nieodpowiedzialnym, bezmyślnym bla bla bla i że nie potrafię wykonać nawet tak bezpiecznej czynności jak malowanie, nie narażając przy tym swojego życia. I że powinien mnie przywiązać do siebie na łańcuchu, żebym zawsze był na widoku, bo z moimi zdolnościami mogę zrobić sobie krzywdę nawet przy schodzeniu po schodach. Ale i tak wieczorem, kiedy siedział w swoim fotelu, podszedłem do niego i usiadłem mu na kolanach tak jak zawsze to robiłem, mając nadzieję, że już się na mnie nie gniewa. Nie chciałem stracić naszego wieczornego rytuału, który jest najprzyjemniejszą częścią dnia. Severus zazwyczaj siada w swoim fotelu przed kominkiem, zagłębiając się w kolejnej książce, a wtedy ja wdrapuję mu się na kolana, przytulam do niego i proszę, żeby mi czytał. I robi to. Uwielbiam słuchać jego głosu, nawet jeśli czyta nudne rozprawy naukowe na temat magicznych roślin albo niuansów w sposobie przygotowania eliksirów. Ale tym razem było inaczej. Wiesz co zrobił? Sięgnął po leżącą na stoliku książkę, którą musiał zabrać wcześniej z biblioteki i zaczął mi czytać cały rozdział o Ognilizdach, włączając niebezpieczeństwo i skutki uboczne, które mogą nastąpić po ich dotknięciu. To było bardzo wredne i uważam, że przesadził.

Ale i tak cieszę się z tego wieczoru. Ponieważ zdarzają się takie wieczory, których w ogóle nie chciałbym pamiętać...


Harry przerwał pisanie i zapatrzył się w okno. Na zewnątrz zapadał zmrok i Harry miał wrażenie, jakby przez szybę wlewał się gęsty syrop nocy. Powinien zapalić stojącą obok świecę. By rozgoniła niepokój, który zakradał się po ścianach i pełzł po suficie, próbując go dosięgnąć i złapać za gardło. Słyszał bicie własnego serca. Coraz mocniejsze i szybsze.

Zagryzł wargę i ponownie zanurzył pióro w kałamarzu, odrywając spojrzenie od majaczących w kątach cieni.

Wiem, że panuje pokój. Wiem, że uwolniliśmy Czarodziejski Świat od strachu. Wiem, że jego już nie ma i że nigdy nie wróci. Ale czasami... czasami czuję go w sobie. Czuję jego nienawiść, czuję jak ona rośnie we mnie, jak mnie wypełnia i ja wtedy... nie potrafię tego kontrolować. Luno, mam wrażenie, że jestem nim. Pamiętam jego wspomnienia, pamiętam jego emocje, pamiętam jego myśli, jego lód... pamiętam jego ciemność i coś się ze mną dzieje i pogrążam się w tym mroku. Widzę ich twarze, słyszę ich krzyki. I chcę jeszcze więcej, chcę ich cierpienia, jeszcze więcej i czuję do siebie odrazę. Czuję jak ten lód ogarnia moje wnętrze i tak bardzo się nienawidzę. Za wszystko, co im zrobiłem, chociaż wiem, że to nie ja, że to on... ale wtedy tak nie myślę i wydaje mi się, że to wszystko naprawdę stało się przeze mnie i muszę to w sobie zabić. Muszę się ukarać, muszę to z siebie wyrwać, ponieważ przypomina jad, który wypala mnie od środka, niszcząc wszystkie moje uczucia i tak bardzo wtedy potrzebuję... czegoś... kogoś... i sięgam po niego. Gdziekolwiek jest. W swoim laboratorium, w ogrodzie, w kuchni... potrzebuję go, potrzebuję, by to ze mnie wyrwał, by przegonił mrok, by mnie ukarał za wszystko, co im zrobiłem. I robi to. Wypełnia mnie gorącem i swoim penisem, wypełnia mnie bólem, na który zasłużyłem, pieprzy mnie dopóki nie zaczynam kwilić, a wtedy robi to jeszcze mocniej, wciskając moją głowę w podłogę, albo w ścianę i wykręcając mi ręce, kiedy mimowolnie zaczynam się bronić, znacząc moją skórę zadrapaniami i odciskami swoich palców, bez litości wdzierając się zarówno w moje ciało jak i w umysł i rozdzierając wszystko tak długo, dopóki ciemność nie podda się i nie wycofa, a przez wydrążoną szczelinę nie wniknie światło i znowu jestem w stanie oddychać. I zapominam o tym, jak brudny byłem jeszcze chwilę temu. Nareszcie czuję się czysty. Tylko on potrafi mnie oczyścić. Tylko on ma wystarczająco dużo siły, aby mnie zmiażdżyć i wycisnąć ze mnie ten jad, który wnika do mojego umysłu i przejmuje nade mną kontrolę. Tylko on potrafi okiełznać to, co we mnie rośnie za każdym razem, kiedy pogrążam się w mroku. Zawsze pilnuje, by wszędzie paliły się świece. Nigdy nie pozwala, by w jakimkolwiek pomieszczeniu zapanowała ciemność. Ale czasami poszukuję tej ciemności. Chcę się w niej pogrążyć. Potrzebuję jej. A światło mi przeszkadza. Ale ostatnim razem naprawdę się na mnie wściekł, kiedy to zrobiłem. Kiedy zgasiłem świece i zasłoniłem okna i usiadłem pod ścianą, pogrążając się w mroku, ale nie miałem dużo czasu, ponieważ od razu mnie znalazł...

Harry usłyszał pośpieszne kroki, gdy nagle drzwi otworzyły się z hukiem, wpuszczając do pokoju światło z korytarza.

- Ty cholerny smarkaczu!

Z trudem wypłynął na powierzchnię zamykającego mu się nad głową mroku i skierował zamroczone spojrzenie na stojącego w drzwiach mężczyznę. Severus miał na sobie tylko ręcznik, owinięty wokół bioder. Na jego ciele lśniły krople wody, a wilgotne włosy przykleiły się do czoła i ramion.

Wszystko było zamazane, ale Harry miał wrażenie, że mężczyzna podchodzi do niego i szarpnięciem stawia go na nogi, a później ciągnie go za sobą przez korytarz, którego ściany i sufit zamykały mu się nad głową, a z każdego kąta wyłaniała się zakrwawiona twarz i usiłujące go pochwycić, zakończone szponami ręce.

Niemal się zachłysnął, kiedy Severus brutalnie wrzucił go pod prysznic i odkręcił lodowatą wodę. Otrzeźwienie przyszło tak błyskawicznie, jak jeszcze nigdy i Harry przez chwilę krztusił się wodą, próbując wydostać się spod prysznica, ale Severus przytrzymywał go mocno, nie pozwalając mu uciec. Jego ubranie nasiąknęło wodą, przywierając mu do ciała, ale wycofujący się pospiesznie mrok, pozostawił w nim ziejącą, czarną pustkę i brud, którego woda nie była w stanie zmyć.

Harry uniósł zalewane zimnymi strumieniami powieki i odnalazł wbite w siebie, lśniące, czarne oczy. Całe jego ciało trzęsło się z zimna, walcząc ze wstrząsem anafilaktycznym i zaciskającymi mu się na szyi, lodowatymi palcami przerażenia.

Wyciągnął dłoń i sięgnął pod ręcznik, zaciskając ją wokół ciepłego ciała i czując, jak rozgrzewa jego dłoń i twardnieje mu pod palcami.

- We mnie - wyszeptał z trudem, przesuwając dłonią po emanującej żarem erekcji Severusa. - Wypełnij mnie.

Potrzebował jego gorąca. Potrzebował ognia, który zaleje jego wnętrze wrząca lawą, rozgrzewając go, wypłukując brud i uciszając... głód.

Severus zareagował błyskawicznie. Odwrócił go, szarpnięciem zsunął jego spodnie i slipy na uda, przycisnął go do szklanej kabiny i... wypełnił go.

I Harry czuł, jak żar rozchodzi się po jego ciele, jak każde pchnięcie rozpala w nim iskry ognia, które płyną przez żyły, docierając do wszystkich, nawet najciemniejszych miejsc, rozjaśniając je. Jak penis Snape'a trze o ścianki jego nieprzygotowanego wejścia, wywołując coraz potężniejsze eksplozje gorąca. Lodowate strumienie wody spływały mu po plecach, ale prawie w ogóle tego nie czuł. Liczył się tylko odgłos bioder uderzających w jego biodra i dłonie Severusa zaciskające się na jego opartych o kabinę dłoniach, długie palce splecione z jego palcami, zęby wgryzające mu się w ramię i gorące pomruki podrażniające jego szyję. I to obezwładniające uczucie zniewolenia, kiedy jego ciało poddawało się pchnięciom, kiedy przestawało walczyć i po prostu przyjmowało ten zagłębiający się w nim żar, pozwalając mu w sobie rosnąć i pragnąc, by sięgnął jeszcze głębiej, jeszcze dalej, by wypełnił każdą szczelinę, wlał się w każde zagłębienie i pozostał w nim już na zawsze.

Nikt inny nie potrafiłby tego dokonać. Nie byłby wystarczająco brutalny, wystarczająco bezwzględny. I wiem również, że w takich chwilach... to pomaga również jemu. Karmi jego własną ciemność. Jego własne, nienasycone pragnienie, które co jakiś czas musi zostać zaspokajane, aby nie przejęło nad nim kontroli.
Kto raz stał się Śmierciożercą, nigdy nie przestaje nim być. Nigdy nie zwalczy w sobie głodu krwi i cierpienia. Może go zagłuszyć, ale po pewnym czasie głód stanie się zbyt silny, by można było nad nim zapanować i wtedy nic nie będzie w stanie go powstrzymać. Dlatego tak ważne jest regularnie karmienie.
Obaj mamy swoje demony, które nas prześladują. I czasami tę ciemną sylwetkę, która wypełnia całe moje lustro, cały mój świat... zalewa gęsta ciemność, wnikając we wszystkie szczeliny jego duszy, wszystkie stworzone przez mrok blizny, wypełniając je na powrót trującą nienawiścią. I wtedy jest popękany i muszę bardzo uważać, żeby się nie skaleczyć... ale i tak czasami mi się nie udaje i ranię się o jego ostre odłamki.


Harry stał jak sparaliżowany w salonie i patrzył na Severusa odzianego w szaty Śmierciożercy. Na jego zimy, odległy wzrok utkwiony w ścianie, na rękę zaciśniętą mocno na różdżce, na jego wykrzywione wargi i pozbawione emocji, blade oblicze.

Zdawał się zupełnie nie kontaktować, pogrążając się w swoim świecie, w którym istniał jedynie mrok i Harry wiedział, że po raz kolejny jego demon go odnalazł.

- Severusie - wyszeptał, podchodząc do niego powoli i przez cały czas obserwując dłoń, w której mężczyzna ściskał swoją różdżkę. - Musisz do mnie wrócić.

Ostrożnie dotknął jego ramienia i wtedy spojrzenie Severusa oderwało się od ściany i wykute z czarnego lodu oczy spoczęły na nim, przeszywając go niczym piorun i w tej samej chwili ręka Severusa wystrzeliła w górę, zaciskając mu się na gardle z miażdżącą siłą.

- To ja, Severusie - wycharczał Harry, próbując rozewrzeć jego palce i złapać oddech. - Wróć do mnie. Błagam.

Wciąż pamiętał pierwszy raz. Nie wiedział wtedy, co się dzieje, dlaczego Severus nagle zaczął zachowywać się tak, jakby go nie rozpoznawał i kiedy Harry próbował go zatrzymać, popchnął go tak mocno, że Harry rozwalił sobie łokieć o jedną z półek i dlaczego nie było go niemal przez pół nocy, a kiedy wrócił, na jego szacie i dłoniach była krew... Nie pytał, co się stało. Nie chciał wiedzieć. Po prostu podszedł i wtulił się w niego, dziękując wszystkim duchom, za to, że do niego wrócił i starając się powstrzymać szarpnięcia żołądka, kiedy Severus uniósł zakrwawioną dłoń i dotknął jego policzka i Harry poczuł w sobie porażające nerwy przerażenie, uświadomiwszy sobie, iż jeszcze chwilę temu ta dłoń mogła kogoś zabić...

Ale tym razem nie pozwoli mu odejść. Nie puści go. Nie pozwoli mu wkroczyć samotnie w ciemność.

- Uderz mnie, jeśli chcesz. Zrań mnie. Ukarz mnie. Ale nie odchodź - wyszeptał, wbijając twarde spojrzenie wprost w wypełnione czernią szczeliny, które wydawały się wdzierać niemal wprost do jego duszy.

I Severus zrobił to. Rzucił go na podłogę i nakarmił się nim do syta.

I wrócił.

A potem bardzo długo całował jego twarz.

I wszystkie ślady, które jego zęby i palce pozostawiły na ciele Harry'ego.

Wciąż musimy się nawzajem pilnować, ponieważ to, co nam grozi nie jest materialne i nie możemy po prostu odgrodzić się od tego ochronną barierą, jak od całego świata. To niewidzialny wróg, którego nigdy nie pokonamy, ponieważ kiedy raz zapuści korzenie w twojej duszy, to nigdy nie uda się go już wyplenić. Dokładnie tak, jak mówił Severus. Możemy jedynie próbować się nawzajem ochraniać. Dlatego zawsze, kiedy zasypiam, czuję na sobie jego wzrok. Kiedy wyrywam się ze snu w środku nocy, czuję obejmujące mnie ramiona. Zawsze jest tuż obok. Oprócz poranków.
Za każdym razem, kiedy się budzę, jego już nie ma. Nie mam pojęcia, o której wstaje, chociaż czasami wydaje mi się, że pamiętam, jak ostrożnie uwalnia mnie ze swoich ramion i kładzie moją głowę na poduszce, a następnie bezszelestnie wyślizguje się z sypialni. Nie mamy w niej okien, więc nigdy nie wiem, która jest godzina i czasami okazuje się, że kiedy w końcu wstaję, jest już niemal przed południem. Ale nie przeszkadza mi to, że go nie ma. Nie. Ponieważ wiem, że kiedy tylko wyjdę z sypialni i w piżamie udam się do kuchni... na stole będzie czekało na mnie śniadanie. I cynamonowa kawa. I wiem, że kiedy wezmę tacę do rąk i wyjdę z nią na taras, zobaczę go w ogrodzie, pochylonego nad ziołami...


Harry odstawił tacę ze śniadaniem na drewniany stół i rozejrzał się po ogrodzie. Słońce stało już wysoko i nawet pomimo cienia, Harry czuł, jak ziemia i otaczające dom krzewy i drzewa prażą się w jego promieniach. Severus kucał przy wnykopieńkach, przycinając przyschnięte pędy. Nawet w upale miał na sobie czarne spodnie i czarną koszulę o długich rękawach. Harry zszedł boso po dwóch stopniach i przeszedł przez nagrzaną słońcem ścieżkę, zmierzając wprost ku ukrytej wśród zieleni, ciemnej postaci.

- Dzień dobry, Severusie - powiedział cicho, pochylając się i obejmując go od tyłu ramionami. Severus nie wydawał się zaskoczony. Nie przerwał pracy ani nie odwrócił głowy.

- Zastanawiam się, kiedy w końcu pobijesz wszelkie rekordy i wstaniesz w południe? W chwili obecnej brakuje ci jedynie dziewiętnastu minut, aby osiągnąć ten wynik.

- To twoja wina - obruszył się Harry, opierając brodę na jego obojczyku i wpatrując się w jego szczupłe dłonie, z wprawą zajmujące się niesfornymi pędami. - Gdybyś nie zmuszał mnie co noc do takich akrobacji, to nie byłbym później taki zmęczony i wstawałbym o przyzwoitej porze.

- No popatrz, a ja zawsze sądziłem, że osiemnastolatkowie powinni być w lepszej formie niż ich dwukrotnie starsi partnerzy.

- Och, ale ja nie mam dwudziestoletniego doświadczenia, jak niektórzy - odgryzł się Harry.

- Potter, czy naprawdę chcesz mnie zdenerwować już z samego rana? - zapytał ostrzegawczo Severus.

- Przecież mamy południe, Severusie - odparł Harry, parskając śmiechem.

To nie jest tak, że jestem śpiochem, czy coś. Czasami próbuję wstać wcześniej i raz mi się to nawet udało, ale akurat wtedy padał deszcz i wyszedłem w piżamie do ogrodu, bo zobaczyłem, że zbiera składniki, w ogóle nie przejmując się deszczem i tym, że może się przeziębić i oczywiście zakończyło się to karczemną awanturą. Bo przecież on może moknąć, ale ja już nie mogę. Chociaż nie powinienem nazywać tego awanturą, a raczej drobną sprzeczką. Ponieważ nasze zwyczajowe kłótnie przypominają raczej małe trzęsienia ziemi. Niszczycielskie tajfuny, które zmiatają wszystko na swojej drodze, aż pozostają tylko parujące zgliszcza i... jątrzący się pod nimi, nieugaszony żar, który tylko czeka na to, aby rozpalić się gorącym płomieniem. Zauważyłem, że mój opór działa na niego jeszcze bardziej stymulująco. Zamienia się wtedy w dziką, nieokiełznaną bestię. Nauczyłem się ją kontrolować, ale czasami jest to naprawdę trudne.

Harry stał z zaciśniętymi pięściami, tyłem do drzwi. Pokój wyglądał jakby przeszło przez nie tornado. I po części była to prawda. Nie wiedział ile czasu minęło odkąd wybiegł z sypialni i trafił tutaj, rozwalając i niszcząc wszystko, co znajdowało się w pomieszczeniu.

Severus nigdy nie pozwalał mu zbyt długo pozostać samemu po kłótni. I tym razem również nie trwało to długo.

Harry usłyszał kroki.

- Znowu będę musiał po tobie sprzątać. - Głos Severusa był cichy i łagodny.

Harry nie odwrócił się, nie wykonał żadnego gestu. Wbijał drżący wzrok w ścianę, czując w sobie płomienie gniewu. Kiedy kroki zbliżyły się i Severus stanął tuż za nim, Harry błyskawicznie odsunął się i wysyczał:

- Odejdź. Chcę być sam.

Ale Severus nie zareagował na te słowa, tylko ponownie się do niego zbliżył.

- Chodź do sypialni - wyszeptał i zanim Harry zdążył się odsunąć, poczuł oplatające go od tyłu ramiona, które zatrzymały go w miejscu. Szarpnął się, próbując się wyrwać, ale Severus wzmocnił uścisk i przyciągnął go do swojej klatki piersiowej, pochylając mu się do ucha i szepcząc: - Porozmawiamy o tym jutro. Teraz uspokój się i chodź ze mną do łóżka.

Harry czuł jego erekcję, przyciskającą mu się do pleców. Słyszał jego chrapliwy oddech tuż przy uchu. Zawsze tak było. Zawsze po kłótniach przychodził po niego i zaciągał go do łóżka.

- Dlaczego miałbym to zrobić? - zapytał ozięble, próbując uwolnić się od jego ramion i zapachu. I ciągnącego się w powietrzu, gęstego jak syrop podniecenia. - Dlaczego miałbym spełnić twoją prośbę?

- Ponieważ to nie była prośba - usłyszał niską, gardłową odpowiedź i w tej samej chwili poczuł jego gorący język na swojej szyi, jakby Severus nie był w stanie już dłużej powstrzymywać swego głodu. - Muszę cię mieć.

To działało niemal zawsze. Harry nie potrafił mu się oprzeć. Nie, kiedy te smukłe dłonie zagarniały go z taką zachłannością, kiedy ten niski głos sączył mu się do ucha niczym słodki, lepki eliksir.

Ale tym razem nie pozwoli mu zwyciężyć. Tym razem to on zdobędzie nad nim przewagę!

Z największym wysiłkiem wyrwał się z pajęczyny ramion, palców i języka i odwrócił do Severusa przodem, posyłając mu najchłodniejsze spojrzenie, jakie w chwili obecnej potrafił z siebie wykrzesać.

- Błagaj - wysyczał wyniośle, patrząc wprost w czarne, lśniące oczy naprzeciw. - Błagaj o to, abym pozwolił ci mnie mieć.

W oczach Severusa zapłonęło coś gorącego. Mężczyzna znalazł się przy nim w jednym kroku, łapiąc go za włosy i przyciągając do swoich warg. I Harry poczuł, jak Severus atakuje językiem jego usta, wgryzając się w nie zębami i zmuszając go do rozchylenia ich, a potem pochłania je w pocałunku, tak gwałtownym i zachłannym, iż kolana Harry'ego ugięły się, a całe ciało pokryło się misterną siatką dreszczy i dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że mężczyzna kieruje jego dłoń w swoje spodnie, zmuszając go do zaciśnięcia palców wokół swojej twardej, gorącej erekcji i szepcząc mu wprost w usta ochrypłym, ciężkim od potrzeby głosem:

- Czy takie błaganie wystarczy?

Nie wiem, w jaki sposób to robi, że jednym gestem, jednym zdaniem, jednym dotykiem potrafi rozbić w pył całą moją kontrolę i zapominam o wszystkim, o wszystkich postanowieniach i o tym, co zrobił... i po prostu mu ulegam.

Ale ja też mam na niego sposoby. Nauczyłem się kilku zagrań, które działają niemal za każdym razem. Chociaż nie sądziłem, że pokłócimy się nawet o obraz. Pracowałem nad nim niemal przez miesiąc. W końcu, zadowolony z siebie, powiesiłem go w sypialni i poszedłem pod prysznic, a kiedy wróciłem...


Harry wyszedł z łazienki i kiedy zobaczył, że Severus leży już w łóżku, trzymając w rękach książkę, jego pierwszą reakcją było zerknięcie na obraz, który przed chwilą powiesił na ścianie. Był ciekaw, jak Severus na niego zareaguje, w jaki sposób go skomentuje i czy w ogóle obraz mu się spodoba, ale kiedy tylko jego wzrok padł na ścianę...

Harry poczuł, jak do żołądka wlewa mu się chłód rozczarowania.

Obrazu nie było.

Wiedział, że ryzykuje, wieszając go bez pytania. Severus był niezwykle skrupulatny i pedantyczny, jeżeli chodziło o umiejscowienie wszystkich znajdujących się w sypialni rzeczy. Ale, do diabła... to była też jego sypialnia!

Severus nie powinien był... powinien wykazać chociaż odrobinę... akceptacji.

Harry zacisnął usta i oderwał spojrzenie od pustej ściany, odwracając się z powrotem do leżącego w łóżku mężczyzny i był niemal pewien, że wzrok Severusa błyskawicznie zsunął się na książkę.

Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, podszedł do łóżka i szarpnięciem zerwał z niej poduszkę, a następnie otworzył jedną z szafek i wyciągnął z niej koc, po czym ostentacyjnie odwrócił się plecami do zaskoczonego mężczyzny i ruszył w stronę drzwi.

- Dokąd się wybierasz? - zapytał ostro Severus.

- Idę spać na kanapę - oświadczył Harry, otwierając z rozmachem drzwi i przekraczając próg.

- Nigdzie nie idziesz. Natychmiast wracaj do łóżka.

TRZASK!

Harry zatrzasnął za sobą drzwi i rozejrzał się po salonie. Jak do tej pory wszystko poszło dobrze. Zapomniał tylko o jednej, niewielkiej przeszkodzie - nie mieli kanapy. W salonie stały tylko dwa fotele. Czarny i zielony. Drewno w kominku jeszcze się żarzyło, dając słabe światło. Harry podszedł do swojego fotela, usiadł na nim, podciągając nogi i układając poduszkę pod głową, po czym przykrył się kocem, zwinął w kłębek i próbował znaleźć jakąś w miarę wygodną pozycję. Pozostało tylko czekać.

Istniały dwa możliwe scenariusze. W pierwszym z nich Severus wypadał z furią z sypialni, wściekły za nieposłuszeństwo Harry'ego i za kompletny brak szacunku, który mu okazał. Ale skoro jeszcze do tej pory tego nie zrobił, wciąż istniała szansa na drugi scenariusz. Szansa na to, że Severus przemyśli to, co zrobił, złamie się i powiesi obraz z powrotem. Ale Harry z doświadczenia już wiedział, że komuś takiemu jak Severus dojście do tego drugiego rozwiązania może zając nawet całą noc, więc najlepszym wyjściem będzie po prostu pójście spać. I tak też zrobił.

Obudził go pochylający się nad nim cień. Przez chwilę nie miał pojęcia, gdzie się znajduje i w jednym, szalonym ułamku sekundy, pomyślał nawet, że to Dementor, ale uspokoił się, kiedy usłyszał zachrypnięty głos:

- Jeden tydzień. Masz jeden tydzień, aby się nim nacieszyć. Potem ma zniknąć.

Harry rozkleił zaspane powieki i jęknął, kiedy coś przeskoczyło mu w karku. Wszystko go bolało. Fotel nie był najwygodniejszym miejscem do spania.

Ale udało mu się odnieść kolejne małe zwycięstwo. Wywalczył tydzień. Ciekawe, czy gdyby poszedł spać do ogrodu, Severus dałby mu dwa tygodnie...

Kiedy w końcu udało mu się podnieść z fotela, Severusa już nie było. Harry poczłapał do sypialni i spojrzał na zajmujący połowę ściany obraz. Uważał, że nawet całkiem dobrze udało mu się uchwycić ich dom i leżące na dachu, złączone w uścisku dwa, świetliste Patronusy - złocistego lwa i oplatającego go, srebrzystobiałego węża, których wspólny blask rozświetlał czającą się w kątach obrazu ciemność, tworząc wokół domu ochronną kopułę i odgradzając go od napływającego ze wszystkich stron mroku, z którego wyłaniały się ciemne sylwetki w kapturach, wyciągając ku nim swe długie, szponiaste ręce.

Harry odwrócił się i spojrzał na siedzącego w łóżku Severusa, który przypatrywał mu się z ukrytą w cieniu włosów twarzą i Harry nie potrafił dostrzec jej wyrazu. Dlatego po prostu wspiął się na łóżko, podszedł do niego na kolanach i przywarł wargami do jego zaciśniętych ust, składając na nich krótki pocałunek.

- Dziękuję - wyszeptał, po czym położył się na łóżku, kładąc głowę na kolanach Severusa i wpatrując się w obraz.

Tak, ten obraz zdecydowanie był jak na razie jego najlepszym dziełem. Chociaż chyba rozumiał, dlaczego Severus nie chciał się zgodzić na to, aby wisiał w ich sypialni. Mógł wywoływać... niepokój. Patrząc na niego, miało się wrażenie, że ciemność coraz bardziej zaciska swój krąg wokół domu, ale wystarczyło podejść bliżej, aby zobaczyć, jak światło staje się jeszcze intensywniejsze, przeganiając ją na sam skraj obrazu. Jak długo Patronusy będą ze sobą połączone, mrok nigdy nie wniknie do środka.

...ale wszystkie te kłótnie, ciągłe walki, czające się w ciemności upiory... to wszystko przestaje mieć znaczenie, kiedy Severus sięga po mnie... w środku nocy, w środku dnia... kiedy zagarnia mnie do siebie i wchodzi we mnie powoli i niespiesznie, a jego skóra ociera się o moją i jego cienkie wargi stapiają się z moimi ustami...

Dłoń Harry'ego zawisła nad pergaminem, a oczy utkwiły w padających za oknem sznurach deszczu.

Jak opisać coś, co jest doskonałe? Jak opisać chwilę, która jest zwieńczeniem wszystkich innych chwil, które musiały nastąpić, aby ta jedna, najdoskonalsza mogła mieć miejsce?

Taką właśnie chwilę przeżył właśnie tamtej nocy. Kiedy zerwał się z koszmaru i swoim płaczem obudził Severusa. A Severus... tak, on doskonale wiedział, jak go uspokoić.

Pieścił jego wargi z taką samą delikatnością, z jaką się w nim poruszał. Otulał jego język swoim językiem z taką samą czułością, z jaką jego dłonie błądziły mu po ciele. Lizał jego wargi z takim pragnieniem, jakby starał się zlizać z nich cały smak i utrwalić go, dopóki znów nie będzie mógł ich skosztować. A kiedy już nasycił się ich smakiem, przysunął do swych ust dłoń Harry'ego i pocałował jego nadgarstek oraz przecinającą go, głęboką bliznę, którą wyryła na jego skórze jedna z klątw Voldemorta. Prawdopodobnie ta sama, która pozostawiła bliznę na policzku Severusa. I Severus zawsze poświęcał jej wiele uwagi, całując ją i liżąc, jakby... jakby chciał wynagrodzić Harry'emu cały ból, którego doświadczył. A przecież nie musiał tego robić, ponieważ jego ciało również pokrywały blizny. I Harry kochał je wszystkie. Kochał wodzić po nich palcami i językiem. Ale tym razem Severus nie pozwolił mu na to. Wysunął się z niego i łagodnie obrócił go na brzuch, nakrywając go swoim ciałem i wchodząc w niego ponownie. I Harry czuł jego ciężar, czuł, jak okrywa go sobą, jakby próbował ukryć go przed całym światem, czuł jego dłonie, splatające się z jego palcami i twarz zanurzającą mu się we włosach. I słyszał ciche skrzypienie łóżka, kiedy Severus unosił biodra, wysuwając się z niego odrobinę, a następnie ponownie zagłębiając, jakby nie był w stanie wytrzymać nawet małej chwili, będąc poza nim. I Harry usłyszał swój własny głos, wypowiadający słowa, których nie potrafił powstrzymać:

- Bądź przy mnie. Przez całą noc.

Twarz Severusa jeszcze bardziej zanurzyła mu się we włosach i Harry usłyszał zdławiony, cichy szept przy swoim uchu:

- Będę przy tobie zawsze.

I kiedy było już po wszystkim i zasypiałem, przyciśnięty do jego boku, czułem jego dłoń, gładzącą moje włosy i...

Harry przerwał pisanie, słysząc zbliżające się kroki. Severus zatrzymał się za nim i Harry poczuł jego dłoń na swoim policzku.

- Skończyłeś? - zapytał.

- Jeszcze jedno zdanie - odparł, pocierając twarzą o jego dłoń i czując, jak smukłe palce drżą z pragnienia. Wiedział, że przywiodła go tu potrzeba. Wiedział, że Severus już nie mógł wytrzymać, że musiał mieć go przy sobie przez cały czas.

...i wiem, że już żaden koszmar mnie nie obudzi, ponieważ on będzie czuwał, aby je wszystkie odgonić.

- Skończyłem.



KONIEC



You walked lightly into my life
Captivating and lovely to my mind,
At first, I never cared who you were
Now I don’t know who I am without you,
You kissed me
I felt my world change,
You held me
I heard my heart awaken,
You loved me
And my soul was born anew
You walked lightly into my life
Now my heart knows who you are
And with every breath
And every step
I take down lonely roads,
Your hand is my staff
Your voice is my guide
Your strength my shelter
You’re passion my awakening.
You walked lightly into my life,
And all my pain
You took as your own,
And all my fears
You cast into the sea,
All my doubt
Lost in your eyes,
You walked lightly into my life
And no matter if you choose to stay or go,
My life is forever changed,
Just because you loved me
For a moment in time.
And because I choose
To love you
For the rest of mine.



"You walked lightly" by Tracey Newson




I would die for you
I would die for you
I've been dying just to feel you by my side
To know that you're mine

I will cry for you
I will cry for you
I will wash away your pain with all my tears
And drown your fear

I will pray for you
I will pray for you
I will sell my soul for something pure and true
Someone like you

See your face every place that I walk in
Hear your voice every time I am talking
You will believe in me
And I will never be ignored

I will burn for you
Feel pain for you
I will twist the knife and bleed my aching heart
And tear it apart

I will lie for you
Beg and steal for you
I will crawl on hands and knees until you see
You're just like me

Violate all The love that I'm missing
Throw away all the pain that I'm living
You will believe in me
And I can never be ignored

I would die for you
I would kill for you
I will steal for you
I'd do time for you
I would wait for you
I'd make room for you
I'd sail ships for you
To be close to you
To be a part of you
'Cause I believe in you
I believe in you
I would die for you.




"#1 Crush" by Garbage



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Komentarze
dungeons and dragons
 
marian eliot dnia czerwiec 18 2013 19:08:27
DEAR GIRLS!
THIS IS FANTASTIC, FABULOUS, GREAT!
THANK YOU A LOT FOR YOUR DEED, FOR YOUR PASSION, FOR YOUR LOVE TO SNARRY!
WITH LOVE FROM ALL FANS OF YOURS FROM RUSSIA!!!!
KrolowaMargot dnia czerwiec 18 2013 19:36:41
Dziewczyny... Jeśli po przerwie, na którą sobie ciężko zapracowałyście, nie zaczniecie pisać czegoś nowego, to Was znajdę i siłą zaciągnę do klawiatury. To nie groźba, to obietnica.

Muszę Wam się przyznać, że nie przepadam za opowiadaniami, w których Severus jest takim draniem, w których on i Harry ranią się wzajemnie, jednak DI oczarowało mnie od pierwszego rozdziału i nie żałuję zarwanych nocy, które spędziłam z Waszym tekstem,

Czytając ten ostatni rozdział serce waliło mi jak oszalałe, tak się bałam, że ich zabijecie, rozdzielicie, zakończycie. Zrobiłyście w zamian coś, co sprawiło, że jestem Waszą dozgonną fanką.

Koniec jest taki, jak całe DI - pełen namiętności, ale również smutku, delikatności. Nie wyobrażałam sobie tego, że przyjaźń z Ronem mogłaby przetrwać, nie po tym roku, w którym się od siebie tak oddalili, nie po wojnie, nie po śmierci Hermiony.

Cieszę się, że Tonks i Luna żyją, naznaczone wojną, ale żyją. I że to z Luną Harry utrzymuje kontakt.

Epilog pozostawił mnie bez tchu, podobają mi się te sceny z życia Harry'ego i Severusa - w ukryciu, wciąż pełne kłótni, bo Harry przecież nie może pozbyć się swojej bezmyślności (taki jego urok, no cóż). I nie dziwię się paranoi Severusa - pokazał już przecież, że dla Harry'ego zrobi wszystko, a już na pewno nie pozwoli mu odejść. To aż dziwne, że między wersami można wyczytać jego strach. I miłość. Ogromną miłość. Która, jakkolwiek banalnie i naiwnie by to nie brzmiało i nie pasowało do Severusa, zwycięży wszystko. Może to jednak jest największa broń Harry'ego.

Dziękuję Wam za wszystko: za poświęcony czas, za stworzony przez Was świat, za Waszą wizję bohaterów, która chociaż niekoniecznie zgadza się z moją, ale zakochałam się w niej. Za każdą emocję, za to, że miałam na co czekać.

I przepraszam, że mój komentarz nie jest wart Waszego trudu.

Koniec to takie smutne słowo, dlatego ja mówię "do zobaczenia", bo czekam na jakieś Wasze dalsze projekty (pamiętajcie o mojej obietnicy).

Wasza,
Królowa Margot
ariana_86 dnia czerwiec 18 2013 19:39:33
O boziu... Właśnie skończyłam czytać i jestem pod wrażeniem. To kawał naprawdę dobrej roboty. Sprawdźcie tylko początek rozdziału, bo w którymś wyrazie jest "a" zamiast "ą", ale nie pamiętam już gdzie.
W pewien sposób epilog przypomina mi tłumaczonego przez was Więźnia. Chodzi mi o to, że i tam i tutaj epilog jest słodko gorzki. Słodki, bo przecież mamy happy end. Voldemort ginie, Harry i Severus są razem. Gorzki, bo płacą za to wysoką cenę.
Żałuję, naprawdę żałuję, że ich szczęście nie mogło być pełne, że Ron znowu nie stanął na wysokości zadania jako przyjaciel. Choć z drugiej strony jego rozgoryczenie i ból po stracie ukochanej są zrozumiałe.
Mam nadzieję, że wkrótce zaczniecie pisać nowe opowiadanie. Może dla odmiany coś lżejszego i krótszego?
Pozdrawiam i gratuluję świetnej pracy,
Ariana
ataraxia dnia czerwiec 18 2013 19:43:29
Podoba mi się te zakończenie.
W Harrym i Severusie drzemie mrok który musi zostać zaspokojony, potrzebują siebie do funkcjonowania i wiedzą że tylko druga osoba może go uratować.

Smutno mi że właśnie skończyła się nasza przygoda z DI. Czytałam ten tekst od samego początku, pamiętam gdy zrobiłyście przerwę po kilkunastu rozdziałach, myślałam że nie wrócicie - ale wróciłyście z DI i skończyłyście je. Chciałam przeczytać DI od początku do końca za jednym zamachem, ale zawsze gdy zaczynam czuję że to nie ma sensu, czytanie DI było jak przygoda - nie da się już tego powtórzyć. Cieszę się ze mogłam wam towarzyszyć komentując - głęboko wierze ze gdy wrócę na waszą stronę kiedyś to zobaczę nowy teks, może tłumaczenie? Wiem że włożyłyście dużo serca w ten tekst, nie chce mówić żegnajcie więc do zobaczenia smiley
rurencja93 dnia czerwiec 18 2013 19:49:50
To było...piękne. Kłaniam się nisko. Cieszę się, że epilog jest słodko-gorzki. Mają swoje radości, ale i smutki. Walczą z demonami wojny. Po porstu wyszło idealnie. Lepsze być nie mogło.
Kocham Was i DI.smiley
Agnieszka dnia czerwiec 18 2013 19:59:04
Spadłam ze szczytu w otchłań. Ten rozdział jest zupełnie inny od poprzedniego. Łzy kręcą mi się w oczach. Stworzyłyście dobre i złe zakończenie. Jakbym patrzyła w błękitne niebo, ale słyszała już pomruk nadchodzącej burzy.
Są razem, ale Ciemność jest tak blisko nich, że w każdej chwili może ich ogarnąć. Skazani na wieczną walkę z własnymi demonami. Razem, ale uwięzieni. Jak ptaki w małej klatce. Na jak długo starczy im sił do walki?!!!
Niezwykły rozdział, pełen zapadających w serce scen. Sen Harry'ego, w którym widzi zmarłych przyjaciół na Wielkiej Uczcie. Od razu przypomniała mi się końcowa scena z Titanica. Równie piękna i równie kojąca.
Wspaniałe jest też to, że Harry nadal ma kontakt z Luną. Ostatnie ogniwo, łączące go z Hogwartem.
Ale większość rozdziału napełniła mnie smutkiem.
Właściwie spełniłyście moje marzenie. Severus i Harry przeżyli. Nie zrobiliście z nich słodkiej, zakochanej pary, pozostali do bólu prawdziwi.
Próbuję zobaczyć tylko błękit nieba, nie słyszeć burzy.
Widzę już tylko to niebo...
monalo4 dnia czerwiec 18 2013 20:12:49
Najpierw chciałam pisać o tym, jak cudowne były dwa połączone Patronusy, ale wtedy pojawiło się to jedno zdanie, które zwiastowało (przynajmniej przez chwilę) radosny koniec: "Czarny Pan został pokonany". Koniec. Victoria. Łzy radości w moich oczach i nagle... Nagle już nie radości. Puste oczy Harry'ego, rozpacz Severusa i znowu ta cholerna niepewność. To ostatni rozdział, w którym możecie doprowadzić mnie do nerwicy i jak na razie idzie Wam świetnie.

Boże, zrobiłyście to... Zabiłyście Voldemorta, ocaliłyście Harry'ego... i pewnie zdrowe zmysły większości z nas smiley I w całym tym szczęściu zachowałyście jeszcze severusowatego Severusa: "Pokonałeś Czarnego Pana. To właśnie się stało. Pogratulowałbym ci, ale znacznie bardziej mam ochotę złoić ci skórę." Mistrzostwo smiley

"- Już nigdy ode mnie nie uciekniesz. Choćbym miał przywiązać cię do siebie łańcuchem...
Harry przełknął ślinę. Nie był pewien, czy podoba mu się ta koncepcja. Mimo, iż wiedział, że Severus ma rację. Chociaż zdrugiej strony...
- Ale pokonaliśmy Voldemorta - powiedział cicho, próbując się usprawiedliwić."
I w wyobraźni zobaczyłam takiego skulonego z niepewności Harry'ego, wpatrzonego wielkimi oczami (jak kot ze Shreka) w Severusa... smiley smiley smiley

Rozpacz Harry'ego z powodu śmierci Hermiony... Właściwie to z powodu wszystkich śmierci, choć ta jedna ma dla niego największe znaczenie. I oczywiście stanowcza i bezlitosna, choć jak najbardziej prawidłowa, reakcja Severusa. Przynajmniej spowodował, że w głowie chłopaka zaczęły właściwie obracać się trybiki i dotarło do niego, że to nie on zawinił.

"Dopiero po chwili przypomniał sobie, że przecież mężczyzna odebrał mu ją wczoraj wieczorem, tuż przed tym, zanim Harry rzucił na niego Legilimens Evocis i dowiedział się prawdy... Merlinie, wydawało się, jakby to miało miejsce wieki temu..."
O losie, to naprawdę był jeden dzień...?!

"- Gdybym cię nie znał, to pomyślałbym, że właśnie przyrzekłeś mi miłość aż po grób.
- Gdybyś mnie znał, to wiedziałbyś, że nic mi tak nie działa na nerwy jak paplający bez sensu Gryfoni."
Jak dobrze jest wiedzieć, że niektórzy nie zmieniają się nawet w obliczu wojny... smiley

Wow, nie pozostawiłyście na Ronie suchej nitki. Najpierw śmierć Hermiony, potem "zdrada" najlepszego przyjaciela... Ale widocznie mu się należało. Jego problem polega na tym, że za bardzo trzyma się jednej wersji i nie za cholerę nie chce dopuścić do siebie myśli o tym, że rzeczy mogą w rzeczywistości wyglądać zupełnie inaczej. No ale cóż, jego problem i jego strata. Harry'emu zdecydowanie będzie lepiej bez kogoś, kto w ten sposób o nim sądzi.

Epilog jest... Mam co do niego mieszane uczucia. Harry i Severus żyją sobie w swojej "sielance" (czyli kłócą się tak często, jak tylko się da, i jest im z tym dobrze smiley ), a Luna i Tonks wyszły względnie cało z wojny, więc właściwie nie powinnam narzekać. Ale gdy przeczytałam o reakcji Severusa na nieobecność Harry'ego... Wiem, że zrobiłby dla niego wszystko, a to, co przeszedł w czasie ostatniej bitwy, odcisnęło na nim piętno, które pewnie nigdy nie zniknie, ale to było... Brak mi słów. Nie dziwię się jednak Harry'emu, który czuje się jak w klatce.
Straszne jest też to, że wciąż odczuwa skutki przebywania w jego umyśle i że jego wspomnienia mają na niego tak wielki wpływ. Ale przynajmniej znalazł na to lekarstwo, mimo że skutkuje tylko na jakiś czas smiley Choć pewnie żaden z nich nie narzeka na konieczność częstego przyjmowania go smiley Zwłaszcza, że i Severusowi ono pomaga.
Rozmowa na temat godzin wstawania doprowadziła mnie do szaleńczego śmiechu. Tak, czuję się rozstrojona nerwowo po tym rozdziale - chyba do końca dnia będę reagować na wszystko równie emocjonalnie co kobieta w ciąży smiley
"Ale udało mu się odnieść kolejne małe zwycięstwo. Wywalczył tydzień. Ciekawe, czy gdyby poszedł spać do ogrodu, Severus dałby mu dwa tygodnie..." Ma rację, trzeba się cieszyć z małych rzeczy smiley smiley smiley Choć po opisie tego obrazu, na miejscu Harry'ego walczyłabym o dłuższy czas.

"...i wiem, że już żaden koszmar mnie nie obudzi, ponieważ on będzie czuwał, aby je wszystkie odgonić." Idealne zakończenie idealnego opowiadania...

~~~~~~

Dziewczyny, nie wiem, co powiedzieć...
Nie byłam z Wami od samego początku. Na DI trafiłam jakieś 2 lata temu, ale zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Bohaterowie, których wykreowałyście (bo mimo wszystko nie są to w całości bohaterowie JKR, choć ośmielę się stwierdzić, że są o niebo lepsi smiley ), urzekli mnie swym charakterem, uporem, błyskotliwością, pomysłowością i sama nie wiem, czym jeszcze. Ich przygody i problemy wciągnęły mnie bez reszty: śmiałam się i płakałam razem z nimi, czując się czasami jak jeden z uczestników opisywanych wydarzeń.
To dowodzi, że jesteście niesamowite. Piszecie lekko, choć na dość ciężkie tematy. W Waszych zdaniach nie ma nic wymuszonego; wszystko jest tak naturalne, że to aż boli. Dla mnie, jako dla osoby, która od czasu do czasu również pisze coś swojego, jesteście niedoścignionym wzorem. Mam nadzieję, że w przyszłości ponownie wciągniecie nas wszystkich w stworzony przez siebie świat, spędzając nam sen z powiek i wywołując uśmiechy na twarzach przy pojawieniu się każdego nowego rozdziału.

Dziękuję Wam serdecznie za całokształt i pozdrawiam serdecznie
Mona smiley
Yuriko-chan dnia czerwiec 18 2013 20:16:06
Ja nie wiem jak można dzielić się takimi osobistymi szczegółami z koleżanka, naprawdę słaby pomysł na epilog z tym listem. jeszcze jakby pisał pamiętniczek to bym zrozumiała takie wyznania... Scena z krzyczeniem imienia Voldemorta kojarzy mi się z tym memem: "Kim jesteśmy?! czego chcemy?!" namalowanym w paincie albo z kłótnią dzieci z podstawówki. Te patronusy to trochę oklepany motyw, ale wyszło słodko i fajnie. Wycinki codzienności w epilogu też mi się podobały, ale to zwalczanie ciemności w Harry'm naciągane... wcześniej nie potrzebowali tego do ostrego seksu. Swoją drogą przez chwile myślałam, ze będą się pieprzyć na ciele Voldemorta haha
Cała wędrówka Snape'a do Harry'ego w poprzednich rozdziałach była tak przedramatyzowana, że nie mogłam powstrzymać przewracania oczami. Severus jest opisany jako taki strasznie MEGAPOTĘŻNYYY że mi się chciało śmiać jak SZARŻOWAŁ przed siebie. Prawdę mówiąc uważam, że w swoim ogromnym uporze jest momentami żałosny. Być może oni pasują do siebie takimi jakimi są, ale ja ich zwyczajnie takimi nie lubię. Większość rzeczy u nich sprowadza się niestety do seksu. I chociaż rzucają takimi wielkimi wyznaniami i są tacy intensywni to są wg mnie zbyt skupionymi na sobie, wbrew pozorom płytkimi ludźmi... Przede wszystkim w ogóle nie myślącymi o innych. To nie jest fajne... Ale ze sobą są szczęśliwi, tyle że mają siebie, od początku mieli wszystkich w dupie i taka była pewnie idea. Całe to odkrywanie prawdy przez Legimens Evocis rzucone przez Harry'ego nie było w dobrej formie, połowa scen została przepisana tylko z innej perspektywy, za długa była ta retrospekcja. I znów ten dramat - najbardziej mnie rozwalił ten POCAŁUNEK na czole złożony przez Severusa jak Harry był pobity. Wisienka, wybuchłam wtedy śmiechem, tym bardziej ze to było na początku, więc Severus nie powinien być zaangażowany a tu takie gesty ...

Z jednej strony cieszę się, że przeżyli ale z drugiej w klimacie tego życia na krawędzi i pogrążania się w WIELKICH emocjach byłoby jakby obaj zginęli. Jakoś nie dochodzi do mnie to mieszanie razem jak stare małżeństwo kompletnie sami, a jeszcze Harry jak więzień pod nadzorem jakimś, nie dziwota że z desperacji opisuje Lunie swoje życie intymne i wszelkie szczegóły nawet fakt, że Severus "wypełnia go swoim penisem" albo "pieprzy" czy że Harry w sięga po niego w każdym pomieszczeniu w domu. Nie ma do kogo ust otworzyć to tylko takie coś mu pozostaje. Co oznacza, ze nie jest do końca szczęśliwy będąc sam na sam ze Snape'm, a to że nie może bez niego żyć nie znaczy że będzie szczęśliwy tylko z nim. Idylla się wali jak domek z kart, ale zawsze można uciec w seks, a tego przecież nigdy nie brakuje.

Dziękuje za te lata, które mogłam spędzić z DI, chociaż domyślam się, że jedno dziękuje to na pewno będzie za mało, bo przecież to był taki ogrom pracy... że cokolwiek by się nie zrobiło to i tak będzie Wam mało. Przykro mi, że tak mało doceniałyście swoich fanów, wręcz zniechęcając ich do odwiedzania strony, ale widać tak jak Harry i Severus nie myślicie za wiele o odczuciach innych. Życzę wam powodzenia, mam nadzieję, że będziecie dalej pisać i tłumaczyć, mimo tego ze to już koniec DI smiley

pozdrawiam

Y.
EverNever dnia czerwiec 18 2013 21:06:50
O BOŻE!! Tak trudno uwierzyć, że to koniec. Wyczekiwanie na kolejne rozdziały było czymś niezwykłym. Zastanawianie się co będzie dalej, czy im się uda być razem, czy pokonają wszystkie trudności. Wasza stronka jest pierwsza na którą wchodzę po włączeniu komputera. Mimo, że to był ostatni rozdział to jestem pewna, że zostanie tak przez jeszcze długi czas. Myślę, że każdy ma swoje ulubione fragmenty do których uwielbia wracać. I które czyta wciąż i wciąż... Pociesz mnie fakt, że stronka będzie i zawsze można w chwilach tęsknoty wrócić do początku i zacząć czytać wszystko od nowa. Nie smutać ludzie!!! Stronka była, jest i będzie!
PS: Końcówka jest bossskasmileysmileysmiley
Patsy dnia czerwiec 18 2013 22:37:43
Kochane, chyba nie mogłam sobie wymarzyć piękniejszego zakończenia. Jesteście moimi bohaterkami! Płaczę, wiedząc, ze to KONIEC, ale równocześnie jestem szczęśliwa, że Harry i Severus będą na zawsze razem! Uwielbiam Was, dziewczyny, nigdy nie czytałam lepszego opowiadania i piękniejszego zakończenia! Jutro ochłonę i napiszę Wam bardziej konstruktywny komentarz. Dziękuję z całego serca!
Agnieszka dnia czerwiec 18 2013 23:39:22
Przeczytałam komentarz Yuriko-chan i nie mogłam się nie roześmiać. Ja tu trzasnęłam patetyczny wpis, a tu coś zupełnie innego. Cóż, na tle pozostałych komentarzy, na pewno przykuwa uwagę, haha. Jest obraźliwy i oburzający, ale z miejsca się rozchmurzyłam smiley
Gdyby Snape osobiście mógł rzucić tu jakiś komentarz, to na pewno byłby w podobnym, złośliwym tonie smiley Haha, jestem ciekawa jak ta Yuriko-chan wytrwała przez te cztery lata, skoro tak jej się nie podobało. To chyba jakiś masochizm smiley Yuriko-chan, jak będę miała zły humor, to znów przeczytam twój uroczy komentarz. Dziękuję, choć pewnie jedno dziękuję, to dla Ciebie za mało smiley
Joanna_113 dnia czerwiec 19 2013 01:39:35
"...i wiem, że już żaden koszmar mnie nie obudzi, ponieważ on będzie czuwał, aby je wszystkie odgonić."
Piękne.
To zdanie przyprawiło mnie o drżenie serca.
Ostatni rozdział przyprawił mnie o zaciśnięte z wzruszenia gardło.
To nie jest klasyczny happy end, gdzie zło zostaje zniszczone a bohaterowie żyją długo i szczęśliwie. Epilog jest słodko-gorzki bowiem wspólne życie Harrego i Severusa po zakończeniu wojny z Voldemortem nadal jest walką. Tylko, że teraz walczą z mackami ciemności czającej się w ich duszach. Walczą o każdy przebłysk szczęścia.

Czytanie ostatniej części DI było dla mnie niemal bolesnym przeżyciem. To jak ostatnia rozmowa z kimś bliskim przed jego odejściem. Niesie jednocześnie ukojenie, tęsknotę i ból. To coś jak pożegnanie ale nim nie jest, bowiem nie żegnam się z DI. Będzie wciąż zapisane na tej stronie, będzie wciąż w mojej pamięci. I będę wracała do tej historii. Tylko nie muszę już wyczekiwać kolejnych rozdziałów. Znam już jej zakończenie. Wiedziałam, że ten koniec nastąpi ale mimo wszystko jest czymś w rodzaju ciosu. Pamiętam jeszcze, jaką niespodzianką była dla mnie ta strona. Dołączyłam kiedy wstawiałyście bodajże 62 rozdział. Kiedyś nawet nie brałam pod uwagę przeczytania jakiegokolwiek snarry. Teraz nie mogę wyobrazić sobie bez niego życia. Chaotyczny opis ale nie mogę sobie tego jeszcze poukładać.
Jedno co mogę napisać z całą pewnością to- Dziewczyny, dziękuję.
Dziękuję za każdą chwilę, którą spędziłyście na tworzeniu DI. Za podzielenie się z nami swoim talentem. Za niezwykłą historię niezwykłych postaci. Za emocje jakie wzbudzał w nas każdy nowo opublikowany rozdział. Wyczekiwanie na kolejną część było już stałym elementem życia użytkowników. Mam nadzieję, że każdy komentarz dawał Wam do zrozumienie jak bardzo jesteście dla nas ważne. Jak ważne stawało się dla nas DI. Jak bardzo zżyliśmy się z Severusem i Harrym.

Na koniec wpisu mogę dodać tylko jedno- teraz, gdy macie czas tylko dla siebie solidnie odpocznijcie smiley
Mam tylko nadzieję, że w przyszłości sprawicie Nam niespodziankę i stworzycie nową historię.
Łapcie promienie słoneczka i oby w Waszym życiu nigdy nie zabrakło jasności i ciepła!
Pozdrawiam,
J.
Morpheas dnia czerwiec 19 2013 02:20:15
Autorzy bardzo dziękuję za taki produkt doskonały. I ponownie przeczytać ostatni rozdział 5 razy. I wciąż nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Jest z tym fanfic tak dużo w moim życiu jest podłączony, tak wiele wspomnień, a jak trudno jest jednak świadomy, że praca została zakończona. smileyJeszcze raz bardzo dziękuję za pracę, którą wykonali.smiley
paja1 dnia czerwiec 19 2013 09:48:50
Hluboce se skláním před dílem, které jste vytvořily. Jsem šťastná a zároveň smutná z konce DI....ano, jak už tu někdo psal ...hořkosladký konec, ale opravdu nádherný. DĚKUJI. :-)
mara041081 dnia czerwiec 19 2013 21:05:29
Jak wcześniej wspomniałam nie jestem dobra w wyrażaniu swoich uczuć, szczególnie na piśmie. KrolowaMargot jednak zrobiła to najlepiej DOKŁADNIE tak samo myślę i czuję. Mnie samej najbardziej podobała się końcówka, taka prawdziwa ,życiowa.Doskonale uwidoczniłyście ,że ból przeszłości ma wydźwięk w naszej przyszłości. Podziwiam waszą pracę i czekam na następne wspaniałe dzieło. Dziękuję smiley.Miłego wypoczynku.
Mada dnia czerwiec 19 2013 22:07:00
O rany, i co tu napisać? Jedno z najpiękniejszych opowiadań jakie czytałam. Chociaż 'opowiadanie' to trochę słabe słowo na 70 rozdziałów. Myślę, że gdyby Rowling to przeczytała, to by się głupio zrobiło, że nie wpadła na COŚ takiego. Niesamowite.
Strasznie się bałam, że się źle skończy. Że któryś z nich umrze, nie wiem czy bym Wam wybaczyła smiley.

List do Luny jest strasznie rozczulający, tak jak ta "sielanka" w której żyją. Wydaje się na początku, że jak całkiem normalna para, a potem okazuje się, że mają swoje demony, że są od siebie uzależnieni. No i jeszcze to potterowska uległość.
<3
A fragment o portretach pamięciowych mnie całkowicie rozwalił xd

Ach, nie wiem co powiedzieć.
Uwielbiam tego Harry'ego i tego Severusa. Nie jestem normalnie fanką snarry, w tych słabszych fickach, ich związek zawsze mi się wydaje nienaturalny i chory, ale tutaj? JAK NAJBARDZIEJ naturalny i wręcz właściwy.
Mam wrażenie, że piszę bezsensu trochę, ale ciągle jestem pod wpływem... DI smiley. Na pewno jeszcze do niego wrócę!
kikax dnia czerwiec 19 2013 23:18:22
To było genialne! Trochę mi smutno, że to koniec, ale w sumie i tak to była długa historia. Było w niej tyle emocji, wzlotów i upadków. Po prostu cudo.
Chyba nie ma drugiego opowiadania, które potrafi czasami w jednym rozdziale rozbawić, zdenerwować, a na koniec doprowadzić do łez.
Cieszę się, że Harry i Severus przeżyli zasłużyli na to, jak nikt inny. Poświęcili w tej wojnie wszystko, więc należy im się spokój.
No cóż jesteście po prostu genialne. Dziękuję, że stworzyłyście to dzieło i że mogłam je śledzić smiley
Czekam na kolejne, które wyjdzie z pod waszych rąk smiley
AngelsDream dnia czerwiec 20 2013 00:33:45
I to już... Ich droga, gdzieś między światłem i cieniem. Dziękuję. Jak zbiorę siły, postaram się o dłuższy komentarz.
Semiramida dnia czerwiec 20 2013 07:36:51
Dziękuję Wam za te cztery lata ciężkiej pracy. Ja sama odkryłam DI podczas świąt w 2011r i czytanie wszystkich rozdziałów, które już wtedy były napisane wyrwało mnie z rzeczywistości na kilka długich i emocjonujących nocy. Nie mogłam się oderwać. W oczekiwaniu na nowe rozdziały czytałam DI od początku, znowu i jeszcze raz. Podejrzewam, że większość pierwszych rozdziałów mogłabym wyrecytować z pamięci w środku nocy.
DI było pierwszym opowiadaniem snarry, na które trafiłam, ale bynajmniej nie jedynym, które już przeczytałam. Dzięki tej stronie poznałam wiele innych (czasem dobrych, czasem nie) opowiadań, ale Wasze zawsze pozostało moim ulubionym. Przykro mi, że to już koniec, ale jestem szczęśliwa, że wspólnymi siłami dotarłyście do końca, bo nie ma nic bardziej irytującego niż dobre opowiadanie urwane w środku.
Byłabym bardzo szczęśliwa, gdyby udało Wam się wydać DI. Gdybyście zmieniły nazwiska i miejsca, to mogłoby się udać bez naruszania praw autorskich. Nie wiem, czy wiecie, ale E.L.James, która napisała (koszmarne, ale dochodowe) Fifty Shades of Grey, pisała wcześniej jakiś internetowy fick ze Zmierzchu i przekształciła go w ten prymitywny koszmarek, który dzisiaj czyta z wypiekami na twarzy połowa populacji.

List do Luny przeplatany wspomnieniami to genialny pomysł. Znalazłyście doskonały sposób, aby opisać wspólne życie bohaterów bez przypadkowego rozpoczynania zupełnie osobnej historii. Chociaż pisanie w liście tak intymnych szczegółów pożycia momentami budziło mój wewnętrzny sprzeciw smiley Dobrze też, że nie przeceniłyście Rona i nie pozwoliłyście mu w świetle tylu okropnych wydarzeń wykazać się nadludzką tolerancją. To byłoby nienaturalne.
Generalnie zakończenie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Chociaż osobiście zawsze miałam nadzieje na tragiczny koniec i śmierć głównych bohaterów, która wpędziłaby mnie w kliniczną depresję (wrodzony masochizm...), to jednak Wasza wizja okazała się idealna. Nie przesłodziłyście pożegnania z Hogwartem, ani (co najważniejsze) wspólnego życia Severusa z Harrym. Te dwie postaci tworzą taki kontrast, że życie w oderwaniu od świata nie może obejść się tak zupełnie bez tarć. Nie wyobrażam sobie takiego odosobnienia pod kopułą na dłuższą metę. Kompozycja jest otwarta, więc w moim prywatnym przedłużeniu historii Harry i Sev wyjeżdżają gdzieś daleko, w bardziej mugolskie tereny i budują sobie jakąś niewielką sieć kontaktów, aby mieć jak od siebie odpocząć raz na jakiś czas.
Generalnie rzecz biorąc, jestem zachwycona. Na pewno jeszcze nie raz tu powrócę.
Mam nadzieje, że niedługo usłyszymy o jakimś nowym Waszym projekcie na opowiadanie.
A może po przerwie zabierzecie się za kontynuację DI (krótką i pod nowym tytułem)? Jakiś kryzys w związku, ministerstwo magii depcze im po piętach, śmierciożercy chcą zemsty, a do Severusa dobiera się przystojny, psychopatyczny aptekarz? smiley
alex4021 dnia czerwiec 20 2013 10:34:36
Zastanawiało mnie jak zakończycie to opowiadanie. Po tak dużej dawce patosu i nadęcia jaką zaserwowałyście w kilku ostatnich rozdziałach, trudno było oprzeć się wrażeniu, iż będzie to ciąg dalszy w stylu "Harry nie umieraj, nie mogę bez Ciebie żyć". Udało Wam się jednak uniknąć niestrawnej dawki, a to co przedstawiłyście jest akceptowalne, z pominięciem rozpisywania się Harryego w liście o intymnych szczegółach wspólnego życia z Severusem. Pomysł na walkę z ciemnością czającą się w duszy obu bohaterów i wzajemne wsparcie w trudnych dla nich chwilach, według mnie jest ciekawy i wiarygodny w kontekście całego opowiadania. "Jesteś lekiem na całe zło" - ten utwór Krystyny Prońko uparcie siedział z tyłu głowy w trakcie czytania epilogu (z podziałem na role), może z małymi modyfikacjami, ale jednak... Ogólne wrażenie na plus, pomijając uwagi zawarte we wcześniejszych komentarzach.
Patsy dnia czerwiec 20 2013 20:17:35
Dziewczyny!

Nawet nie wyobrażanie sobie, ile nerwów kosztowało mnie kliknięcie na napis CZĘŚĆ 1 i przeczytanie rozdziału. Ile nerwów się najadłam, jak bardzo waliło mi sercer30; Bałam się tej chwili. W końcu przeczytanie napisu KONIEC jest tak ostateczne, wtedy już wiedziałam, że historia dobiegła końca, wszystkie niepewności zostały rozwiane i tajemnice rozwiązane. Ale wiedzcie, że to nie koniec mojej przygody z DI. Na pewno nie raz będę wracała do Waszego opowiadania, ba! Zaraz zacznę czytać je jeszcze raz, od samego początku. W sumie od opublikowania ostatniego rozdziału przeczytałam go już trzy razy.

Dziękuję Wam za wspaniałą, ponad czteroletnią przygodę. Byłam z Wami od samego początku, do dziś pamiętam, jak czytałam pierwszy rozdział. Kto by się spodziewał, że zaczęłam czytać opowiadanie, które na zawsze zapadnie mi w pamięć. Opowiadanie, które jest wg mnie najlepszym snarry na całym świecie. Wy też pewnie nie spodziewałyście się, że stworzycie arcydzieło. Pamiętam, jak na początku miało mieć około 30 rozdziałów. Sama nie wiem, jak chciałyście to wszystko tam zmieścić smiley Cieszę się, że powstało coś znacznie obszerniejszego, opowiadanie aż na 70 rozdziałów, prawdziwa powieść! Cieszę się także, że mogłam spędzić z Wami te cudowne lata, czekając z niecierpliwością na kolejną część, chłonąc życie i perypetie bohaterów. Patrząc na całość, widzę jak bardzo się zmienili, jak dojrzeli. Prawdziwie długą drogę musieli przejść Harry z Severusem, żeby stać się ludźmi, których znamy z ostatnich części. Jeszcze nigdy nie czytałam tak wspaniale napisanej ewolucji postaci. Dziękuję Wam także za pracę, którą włożyliście w to opowiadanie, za wszystkie nieprzespane noce, cienie pod oczami, kłótnie. Byłyście naprawdę zaangażowane i zdeterminowane.

Teraz przyszła pora na skomentowanie ostatniego (!) rozdziału:

Chyba lepszego zakończenia nie mogłam sobie wymarzyć. Cały czas bałam się, że któryś z nich nie przeżyje, że coś się stanie. Cieszę się, że moja wizja zakończenia splotła się idealnie z Waszą smiley

Bardzo fajnie wykorzystałyście motyw z figurką węża i lwa. Nie spodziewałam się, że ten motyw jeszcze do nas wróci i pozytywnie mnie zaskoczyłyście. A stwierdzenie Severusa, że Patronus zmienia postać pod wpływem silnych emocji było prawie jak wyznanie miłości smiley I ta ulga Severusa, kiedy zobaczył, że Harry żyjer30; Zrobiłby dla niego wszystko, sami widzieliśmy w poprzednich rozdziałach.

- Wiem, że nigdy nie będzie idealnie. Wiem, że będziemy się kłócić codziennie i może nawet kiedyś się nawzajem pozabijamy. Ale musisz przeżyć, żeby się o tym przekonać. Nie możesz teraz ode mnie odejść. Nigdy ci na to nie pozwolę. Twoje miejsce jest przy mnie. I zawsze już będzie. Nie opuścisz mnie nawet na krok, ponieważ należysz do mnie... słyszysz? Daj mi znak, że mnie słyszysz, do diabła! - Potrząsnął nim gwałtownie, ale nic się nie wydarzyło. - Dlaczego milczysz? Jak śmiesz mnie tak zostawiać... teraz, kiedy...


Już miałam łzy w oczach i modliłam się razem z Severusemr30; To zabawne, jak szybko zapomina o swoich maskach, kiedy Harry jest w niebezpieczeństwie.

Harry oczywiście pozostał sobą i najbardziej martwił się o innych. Aż ścisnęło mój żołądek, kiedy Severus musiał opowiadać m u o poległych, w szczególności o Hermionie. I kiedy Harry w duchu zastanawiał się, jaki w tym udział miał Severus. Wiem, że nigdy nie spytar30; To było wzruszające, kiedy Severus powiedział, że dla niego nie ma powrotu. Zrobiło mi się go żal, ale wiedziałam, że Harry pójdzie z nim, wybrał właśnie jego zamiast powrotu do czarodziejskiego świata. To jest niestety cena za to, że będą mogli być razem, cena którą obaj są gotowi zapłacić.

Miał wrażenie, jakby świat wokół rozpadał się niczym potrzaskane lustro, w którym przeglądał się przez całe życie. I pozostała jedynie pusta rama. Którą od nowa będzie musiał zapełnić. Całkowicie nowymi planami.

Hogwart. Quidditch. Kariera aurora. Przyjaciele. Czarodziejski Świat.

Wszystkie leżały wokół niego, odbijając się w rozbitych odłamkach. Pozostał tylko wysoki, odziany w czerń mężczyzna, stojący naprzeciw niego, po drugiej stronie ramy.

Mężczyzna wypełniający Harry'emu cały świat. Świat, który w ogóle by nie istniał, gdyby nie on... Świat, którym Severus się dla niego stał.


Przepiękny opis. Uwielbiam to, że Wasze opisy są takie plastyczne, wypełnione niebanalnymi porównaniami, na które sama nigdy bym nie wpadła.

Podobało mi się to, że Severus zawsze wykazywał się zdecydowaniem i chłodnym myśleniem. Na pewno od jakiegoś czasu miał w głowie plan ucieczki. Miałam łzy w oczach, kiedy Harry żegnał się z Hogwartem, po raz ostatni szedł jego korytarzami, ukryty pod peleryną niewidką. Przecież to był kiedyś cały jego świat. A teraz zastąpił go jeden mężczyzna.

- Nie potrzebuję dziesięciu. Wystarczy mi jeden. I... chciałbym też dwa fotele. Takie same jak te.

Na wargi Severusa wypłynął ten cudowny, krzywy uśmiech, którego Harry myślał, że już nigdy nie zobaczy.

- Jeszcze nawet nie zamieszkaliśmy ze sobą, a już stawiasz warunki? - zapytał kpiąco.


Dziękuję, że nawet w tak smutnej chwili potrafiłyście mnie rozbawić smiley

- Severusie... - wyszeptał, nawet nie próbując zapanować nad rozlewającym mu się w żyłach, odprężającym ciepłem. - Gdybym cię nie znał, to pomyślałbym, że właśnie przyrzekłeś mi miłość aż po grób.

Spojrzenie Severusa zmieniło się w ułamku sekundy. Płonący w nich żar przygasł, a na jego twarzy pojawiła się irytacja. Prychnął kpiąco i puścił go tak nagle, że Harry niemal osunął się na podłogę.

- Gdybyś mnie znał, to wiedziałbyś, że nic mi tak nie działa na nerwy jak paplający bez sensu Gryfoni - warknął chłodno, odsuwając się od niego i poprawiając szatę. - Zbieraj się! - rozkazał, odwracając się do Harry'ego plecami.


To jest chyba najlepszy tekst rozdziału smiley Uwielbiam, kiedy się tak nawzajem drażnią. Harry igra z ogniem smiley

Fajnie napisałyście scenę z Ronem, nie spodziewałam się tego, że zrozumie, w sumie mu się nie dziwię. Trudno przyswoić sobie taką informację i momentalnie się z nią pogodzić, tym bardziej, że uznawał Harryr17;ego za najlepszego przyjaciela. No i podejrzewał Severusa o najgorsze. Nie usprawiedliwiam go, ale mam nadzieję, że obaj kiedyś za sobą zatęsknią i napiszą do siebie, odnowią kontakt. Nie będzie to łatwe, ale mam nadzieję, że kiedyś Ron zrozumie i jeszcze ze sobą porozmawiają.

- Nie, Ron. Severus jest po mojej stronie.


Pamiętacie ankietę, którą kiedyś tu miałyście? No to mamy swoją odpowiedź smiley Severus nie jest po stronie Dumbledorer17;a ani Voldemorta r11; jest po stronie Harryr17;ego!

Bardzo podoba mi się Wasza forma epilogu, list, który jest idealnie dopełniony scenkami z ich wspólnego życia w ukryciu. Na przemian śmiałam się i płakałam smiley Opis portretów pamięciowych jest boski! Podoba mi się taki spokój, który od niego bije, malujący Harry i pracujący w ogrodzie Severus. Koniec jest słodko-gorzki, będą ze sobą, ale nadal będą walczyli ze swoimi demonami. Będą robili to jednak wspólnie i na pewno uda im się je przezwyciężyć. Najważniejsze dla mnie jest to, że są razem i są ze sobą szczęśliwi. Wiem, że nie wrócą już do czarodziejskiego świata, ale poświęcili to dla czegoś znacznie piękniejszego r11; dla swojego uczucia. Severus jest niesamowity, to jak targają nim emocje, kiedy Harry gdzieś znika. W sumie mu się nie dziwię, ostatnio jak zniknął, poszedł walczyć z Voldemortem. Teraz kiedy są dla siebie wszystkim, muszą trzymać się razem.

...i wiem, że już żaden koszmar mnie nie obudzi, ponieważ on będzie czuwał, aby je wszystkie odgonić.


Cudowny cytat i cudowne zakończenie tej historii 

Kochane, jeszcze raz dziękuję Wam za te cudowne cztery lata, za wszystkie uśmiechy i łzy, za wszystkie nerwy, które przeżywałam, czytając Wasze opowiadanie. Była to jedyna w swoim rodzaju przygoda i z pewnością jeszcze wiele razy będę do niej wracała. Już teraz zacznę czytać DI od początku!

Mam nadzieję, że jeszcze nieraz o Was usłyszymy. A teraz życzę Wam cudownych chwil odpoczynku, napawajcie się tym, co razem stworzyłyście. Jeszcze raz dziękuję!
miloszte dnia czerwiec 20 2013 22:21:19
Och! To zakończenie jest cudowne! Lepszego nie mogłam sobie wymarzyć. Severus pozostał Serverusem, Harry Harrym a ich związek nie traci na intensywności. Świetny pomysł by pod pretekstem listu do Luny pokazać rzeczywistość w jakiej obaj zaczęli żyć po wojnie.
Jedna mała sugestia chodzi o "portrety pamięciowe" z opisu zrozumiałam, ze chodzi raczej o listy gończe, coś w tym stylu. Portret pamięciowy tworzy się na podstawie opisu świadków a tu przecież wykorzystano fotografie bohaterów.
W ogóle mam ochotę wyśpiewywać tu peany na waszą cześć. Happy Endem tego nazwać nie można ale Perfect Endem na pewno. Uwielbiam was i ubóstwiam i wszystkie pozytywne rzeczy na "U" i inne litery alfabetu smiley
Ogłaszam DI Snarry stulecia! I w ogóle jak kiedyś to wydacie to ja na pewno taką książkę kupię smiley Macie już nawet ilustracje ^^
<3 love love <3
Z wyrazami miłości i podziękowania za te 4 lata ciężkiej pracy.
miloszte
Tembril dnia czerwiec 21 2013 00:33:46
Ja...

Nie wiem. Nie pozostawię żadnego konstruktywnego komentarza.

Literacka Nagroda Nobla.

Moja opinia nie jest warta DZIEŁA, kosztownej PEREŁKI, którą stworzyłyście.

Dziękuję. Za wszystko.
Meischa dnia czerwiec 21 2013 13:27:55
Nie mogę uwierzyć, że to już koniec... Przez tyle miesięcy, cały czas towarzyszyło mi oczekiwanie na kolejny rozdział DI, na kolejne pełne emocji i uczuć słowa.. A teraz, to koniec.
Dziękuję Wam z całego serca za tyle lat ciężkiej pracy, za stworzenie tych cudownych 70 rozdziałów, które tak bardzo na mnie wpłynęły.
To zawsze będzie mój ulubiony ff, ulubione snarry i przede wszystkim pierwsze, które kiedykolwiek przeczytałam.
Życzę Wam wszystkiego najlepszego i jeszcze raz dziękuję :)
Sztuciec dnia czerwiec 21 2013 21:02:46
Niesamowite opowiadanie! Tak trudno było mi się od niego oderwać, kiedy już siadałam do "tylko jednego rozdziału, bo jutro mam kartkówkę/poprawę". A teraz koniec. To ciężka chwila... Za Hermionę ryczałam jak bóbr i to mi się nie podobało. A akcja, kiedy Severus kazał Ginny wbiec w ogień była po prostu tak genialna, że nie wiedziałam czy mam się śmiać czy zachwycać. Cóż... Na samo to wspomnienie zaczynam chichotać smiley Ron to debil, czułam, że nie zrozumie... Zaskoczyło mnie, że Harry maluje obrazy. I to, że Sever je wiesza O_o Było wiele akcji, które mnie wzruszały, bawiły, wzbudzały niepewność, nadzieję, niepokój... Dziękuję wam za to opowiadanie, za to, że piszecie w tak ZAJEBISTY sposób i to, że macie tak wspaniałe wyobraźnie. Nie wiem jak bym żyła bez tego ff. Z całą pewnością będę do niego powracać! Kocham was!
lawlietka dnia czerwiec 22 2013 14:20:36
Oddałam DI cały rok mojego życia - może to niewiele, ale też coś. Zakończenie ścisnęło mnie za serce. Było takie, jakie być powinno.

Uderz mnie, jeśli chcesz. Zrań mnie. Ukarz mnie. Ale nie odchodź -


To zdanie chyba było najmocniejszą esencją uczucia Harry'ego i Seva. Okrucieństwo i zło jest w nich obu i nie da się go wyplenić. Potter był związany z Voldemortem, a Snape zbyt długo był Śmierciożercą, by umieć w jednej chwili wylać z siebie to całe zło. On tego nie umiał. I chociaż [tutaj mogę źle pisać, dawno nie czytałam całości, wybaczcie] ani razu nie padło między nimi "Kocham" od Seva, to pokazałyście ich miłość w taki sposób, że te głupie, puste słowa w ogóle nie były potrzebne. Po co "kocham" jeżeli on się o niego martwi, po co "kocham" jeżeli Harry wie, że ktoś ciągle przy nim czuwa. Nie jest to też plastikowe, czyste uczucie znane z książek, proste. Jest złożone, realistyczne. Psychologizm wyszedł wam bardzo dobrze - tutaj nawet przebiłyście Herbaciankę. Ron po dowiedzeniu się o związku Harry'ego i Severusa nigdy by już się do niego nie odezwał. Cieszę się, że zachowałyście tutaj ten ośli upór Weasleya. I ładnie opisałyście rolę Hermiony, jako cementu ich przyjaźni. Szkoda troszkę jej.

...i wiem, że już żaden koszmar mnie nie obudzi, ponieważ on będzie czuwał, aby je wszystkie odgonić.

- Skończyłem.



KONIEC


No cóż, zakończenia zawsze wywołują u mnie bicie serca, czasem łzy. Obyło się bez łez, lecz... DI i to uczucie już zawsze będzie ze mną.
Pamiętam, jak na początku mojej przygody z DI ten fanfick mnie odrzucił. Za dużo brutalności, wstrząsów - nakarmiona miłosnymi opkami nie mogłam tego znieść, lecz wróciłam do książki HP i zdałam sobie sprawę "Hej, taki powinien być Snape". Kocham realizm, psychologię, wstrząsające opisy - nie zabrakło tutaj tego, chociaż pozornie pisałyście opowiadanie oparte na książce dla dzieci.

Szkoda, że już koniec i że nie dałam rady uczestniczyć w powstawaniu DI dłużej. Dziękuję Wam bardzo za te 4 lata ciężkiej pracy, wzlotów, upadków, każdego słowa które tutaj napisałyście. Dziękuję za stworzenie największej polskiej perły Snarry Fanfiction. Jesteście najlepsze. Do DI na pewno wrócę nie raz, tak jak i inni.
Dziękuję wam za wszystko, naprawdę!

PS. No i jednak się poryczałam. *-*
Emka1B0 dnia czerwiec 23 2013 17:28:08
Nie potrafię pisać konstruktywnych komentarzy, ale uważałam, że jako iż jest to już niestety koniec tego opowiadania wypadałoby coś naskrobać i jednocześnie podziękować wam za pracę włożoną w to dzieło oraz że doprowadziłyście go do końca, co coraz rzadziej się niestety zdarza. Powiem wam szczerze, że chyba od samego początku byłam ciekawa jak zamierzacie zakończyć to opowiadanie. Krążyło mi bo głowie pare scenariuszy, które zmieniały się wraz z rozwojem akcji. Uznanie obu za bohaterów, szczęśliwe odjechanie kochanków w stronę łońca, albo śmierć jednego w bitwie i po pokonaniu czarnego pana, samobójstwo drugiego. To chyba wyobrażał sobie każdy... włącznie ze mną xD I jestem wam absolutnie wdzięczna że nie poszłyście na łatwiznę (nie żebym was o to posądzała, gdyż wszystko zawsze miałyście świetne przemyślane ) i nie zakończyłyście tego z przesadnym dramatyzmem lub przedstawieniem tego we wszystkich kolorach tęczy i nie zrobiłyście niczego podobnego smiley . Serdecznie wam dziękuje. Dałyście zakończenie, które nie jest jakieś niesamowicie wyszukane, ale wyróżniąjace się z pośród innych, dające szansę na samodzielne wytłumaczenie sobie niektórych wątków, konczące historię lecz też pozostawiające po sobie jakiś nedosyt. Byłam także ciekawa nad tym czy wasze zakończenie będzie szczęśliwe, czy tragiczne i tu w zupełności mnie zaskoczyłyście. Ja czytając je nie potrafiłam jednoznacznie tego stwierdzić. Z jednej strony zabicie czarnego pana, wyjście seva i harrego żywo z bitwy, zamieszkanie razem i wspólne życie, czyli spełnienie marzeń harrego smiley . Ale z drugiej, odizolowanie i brak kontaktu z resztą społeczeństwa, śmierć przyjaciół, nienawiść przyjaciela, obsesja seva, mrok wkradający się do każdego z kochanków i mimo wszystko ciągły strach. Daje to dziwną mieszankę, która mimo wszystko pasuje do ich sytuacji i nasyciłyście tym moje pragnienie dobrego jak i tego złego końca. Więc nie mogę wytłumaczyć czy ten płacz przez cały ostatni rozdział to były łzy wzruszenia czy smutku. Odnoszę też dziwne wrażenie, że te "wspomnienia?" gdy harry widzi ten płacz i cierpienie gdy pochłania go ciemność to wg mnie jakby swoista zemsta voldemorta na harrym, a może znalazł wyjście żeby się odrodzić i zrobić to za pomocą harrego, a może to poprostu są wspomnienia. Możliwe że inni interpretują to inaczej a może autorki mialy coś zupełnie innego na myśli. NIe wiem. Ale ja w zakończeniach właśnie najbardziej lubie to, że każdy może sam domyślać się niektórych szegółów, które nie były wyjaśnione do samego końca. Chociaż możliwe że tylko ja doszukuje się dziury w całym smiley Kocham wasze opowiadanie i jeśli zaczniecie pisać jeszcze jakieś to ja chętnie się nim zainteresuję ^^ Wybaczcie jeśli jest tu coś niezrozumiałego albo nie mającego większego sensu ale trudno mi było mi te wszystkie uczucia wyrazić słowami, ale starałam sie zrobić to jak najlepiej. :*
Zaba dnia czerwiec 23 2013 19:23:45
Długo bałam się przeczytać ten rozdział. Coś mnie ściska w sercu, gdy myślę, że to już koniec. Odkąd zaczęłam czytać DI bałam się tego momentu, bo to jedyne fanfiction, które czytam tak długo, o którym nie zapomniałam w oczekiwaniu na kolejny rozdział, które tak bardzo mnie poruszyło. Nie spodziewałam się takiego końca, ale ulżyło mi, że i Severus i Harry przeżyli. Chociaż nie dostali orderów i nie zostali uznani za bohaterów, to i tak myślę, że to jest happy ending. Jak się nad tym zastanawiam to nie wyobrażam sobie, żeby Harry i Severus zostali obsypani zaszczytami i żyli sobie w przyjaznym nowym świecie, za dużo mrocznych rzeczy się stało w ich życiach, za dużo ludzi zginęło i chwała wam za to, że nie zepsułyście tego końca robiąc z niego coś słodkiego i cukierkowego, a jednocześnie nie zabiłyście głównych bohaterów.

Bardzo podoba mi się pomysł z epilogiem w formie pisania listu do Luny. Ogólnie uwielbiałam Lunę w waszym opowiadaniu, choć przez ten list całe zakończenie wydaje mi się być nieco niepokojące i niezamknięte - w końcu, nie lekceważąc umiejętności Severusa, ktoś mógłby wyśledzić trasę listów i namierzyć jakby nie patrzeć, bohatera czarodziejskiego świata. W ogóle w epilogu była taka atmosfera niepokoju, jakby to nie było ostateczne zakończenie. To ukrywanie się musi być przecież trudne i męczące i wystarczy jeden malutki błąd i BUM, Severus i Harry mogą wpaść. Chociaż wolałabym tego nie czytać, takie zakończenie jest idealne. Podoba mi się też pomysł z patronusami, które zmieniły się tak, jak się zmieniły. Lew i wąż, o tak! smiley Chociaż, mimo wszystko, gdy myślę o wężu w kontekście Harry'ego Pottera myślę od razu o Voldemorcie.


Chciałam Wam bardzo, bardzo podziękować za każde słowo, które napisałyście. Wszystko to ma swoje własne, nieusuwalne miejsce w moim sercu i mimo że Was nie znam, to kocham Wasze opowiadanie i przez to też w jakiś dziwny sposób Was. Mam nadzieję, że nie przestaniecie pisać, bo jesteście w tym naprawdę, naprawdę dobre :***
adaseja dnia czerwiec 24 2013 15:39:22
To jest prawdopodobnie ostatni komentarz, który zamieszczę w Waszym opowiadaniu . Nie mogę do tej myśli się przyzwyczaić. Ostatni. To jest takie nierealne. Ostatni rozdział, ostatni wpis, ostatnie chwile w świecie DI. Czuję się źle. Jakby ktoś uderzył mnie obuchem w głowę i teraz nie potrafię wybudzić się z tego letargu.

Nie ma lepszego opowiadania niż to, wszystkie inne są żałośnie naiwne, spłycające każdą emocje i wywołujące tylko drwiący śmiech. Po tym, co z przeżyłam z Wami w ciągu 3 lat, nie ma już sensu czytać czegokolwiek innego z świata Snarry, bo NIE MA i chyba NIE BĘDZIE lepszej historii miłosnej od tej, którą stworzyłyście.

Jestem otoczona miliardem chusteczek higienicznych i co się na nie spojrzę to przypominają mi o tym uczuciu straty, jaką czuję gdy przeczytałam ostatnie słowo. ,,Skończyłemr1;. Piękne podsumowanie Waszej pracy.

Ten rozdział ukoił moje nerwy. Ukoił moje przestraszone serce z wizji zakończenia , gdzie oni giną. Podałyście nam coś co jest zarazem słodkie i gorzkie. Przeżyli, ale wszystko ma swoja cenę. Żyją razem z sobą, ale obaj są tak wewnętrznie wyniszczeni, że nie dali by sobie rady na zewnątrz. Boli mnie to, że muszą żyć w ukryciu, że Harry stracił swoich przyjaciół, a jedyną osoba, z którą utrzymuje kontakt jest Luna. Boli mnie to ,że noszą w sobie ogromne cierpienie i zło, a cienie przeszłości pokrywają ich umysł. Wspaniałe jest jednak to, że ukazałyście ich relacje czymś w rodzaju symbiozy. Nie mogą żyć bez siebie, bo oboje by bez siebie zginęli- Harry'ego pochłonąłby mrok tak samo Severusa. Nawzajem się uzupełniają i walczą z tym, co jest wobec nich niszczycielskie.

Na moment myślałam, ze Harry zginął. Nie mogłam zaczerpnąć przez to tchu, a łzy zawaliły mi tak oczy , że musiałam przerwać czytanie. Później znowu się rozpłakałam, gdy Harry dowiedział się o Hermionie, a spotkanie z Ronem przepełniło czarę smutku. Jej śmierć dołuje mnie za każdym razem kiedy sobie o tym przypomnę. Płakałam, gdy Harry żegnał się ze wszystkim, co jeszcze przed chwilą znał i kochał, a podążył za kimś w nieznane. Wyrzekł się dla Severusa wszystkiego. Jednak jest coś, co mi w tym rozdziale, w sytuacji, którą stworzyłyście , nie podoba się. A mianowicie przedstawienie w tak drastyczny sposób, ograniczenia wolności Harry'emu. Mam wrażenie, że czytałam poniekąd o więźniu zamkniętym w areszcie domowym, pilnie strzeżonym przez SS-mana. Bazując jednak na wszelkich faktach, zakończenie jest idealne. Jest szczęśliwe, co oznacza dla mnie, że Harry i Snape po prostu żyją gdzieś razem. Są obaj dla siebie wsparciem, po tym, co przeszli. Mimo wszystko, mimo to jak bardzo jest mi przykro z powodu śmierci wielu osób, mimo zranień i straszliwym doświadczeniu wojny przez najbliższych Harry'ego , wiem, że odcięciem od przepaści rozpaczy (w przypadku Harryr17;'ego) było wybranie życia z Severusem i zerwaniem z światem zewnętrzym. Pozostało im jedynie dzielenie się z sobą nawzajem własnym szczęściem , jakiekolwiek by ono nie było. Zakończenie na tle tego wszystkiego wypadło- powtórzę- IDEALNIE.

Wszystko się kończy. Dla naszych bohaterów skończył się czas wojny, lecz zaczęła się wspólna droga, niekoniecznie pozbawiona cierpienia. Dla nas, dla Waszych fanów, dla mnie skończył się etap zaczytywania się we wspaniałym opowiadaniu. Skończył się ten dreszczyk emocji przy kolejnym nowym rozdziale, podniecenie po przeczytaniu o kolejnej soczystej opowieści. Skończyły się momenty paraliżu i niedowierzania, emocji, które wbijały w fotel. Skończyło się masochistyczne przeżywanie wszystkiego, co nie dotyczyło nas lecz bohaterów. Skończyło się podziwianie przepięknej kreacji Snaper17;a jaką stworzyłyście oraz rozbudowanych osobowości innych bohaterów. Skończyła się wspólnota, którą wszyscy stworzyliśmy. Skończył się świat DI na papierze lecz nie w naszej wyobraźni.
On trwać będzie wiecznie.

Nie potrafię wyrazić wdzięczności jaką teraz do Was czuję za to, że miałam szanse uczestniczyć w tym wszystkim. Jest mi bardzo przykro i wiem już teraz, ze będę za tym wszystkim tęsknić.smiley Dziękuję Wam po stokroć i wierzę, ze napiszecie coś w niedalekiej przyszłości. Do usłyszenia smiley

Pozdrawiam i DZIĘKUJĘ JESZCZE RAZ, Adaseja
sliwka333 dnia czerwiec 24 2013 23:03:54
Jak pozbierać myśli... Od czego zacząć?
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jakie emocje wzbudza w Was DI. Ile poświęcenia, czasu, nerwów kosztowało Was napisanie tego opowiadania. Wiem natomiast jakie wzbudza we mnie, i jak już niejednokrotnie wspominałam, ich różnorodność przeraża nawet mnie. Od głośnego śmiechu, przez nerwowy chichot, zaskoczenie, złość, niezrozumienie. Raz nawet przemknęło mi przez myśl: NIE CZYTAM DALEJ! Ale czytałam. I nie raz płakałam przy tym czytaniu. Nie chcę pisać jakiś podsumowań, bo nigdy nie byłam dobra w tego typu klocki. Nie wyobrażam też sobie pożegnania z opowiadaniem, z Wami, więc tę część też pominę.
No to tak... co do samego rozdziału, tak jak przypuszczałam po skończeniu pierwszej części, nie będzie tak kolorowo. Ale nie mogę wyjść z podziwu, że udało Wam się sensownie połączyć dobre i złe zakończenie. Jęczałam już od jakiegoś czasu o happy end, ale on zupełnie by nie pasował do całego opowiadania. I o ile do końca swych dni będę dziękować, że chłopcy przeżyli, o tyle cieszę się że wprowadziłyście ten gorzki kawałek w ich życie. Obaj przeszli i doświadczyli tyle, że umiejscowienie ich gdzieś w domku na plaży w Brazylii, z pieskiem, kotkiem i adoptowanym synkiem Albusem by mnie zabiło (i zabiłoby kawał tej rewelacyjnej roboty). Ale Wy po swojemu dałyście im (i nam) szczęście, ale takie Severusowo-Harrowe szczęście.
Nie mogę wyjść z podziwu, jak Wasze dzieło jest od początku do końca spójne. Nie mogę również przyjąć do wiadomości tego, że to już koniec. I pewnie jeszcze długo tego nie zrobię. Tak długo czytam już DI, tak długo żyję w tym świecie... Serio, skoro mną, takim szarakiem pospolitym, targają emocję związane z zakończeniem DI, to nie potrafię sobie wyobrazić co działo/dzieje się z Wami. Odpoczywajcie i zbierajcie siły na nowe dzieło. Bo Wasz wen został pobudzony i mam nadzieję, że po DI nie zaśnie.
I absolutnie się nie żegnam, do DI będę wracać, stronę regularnie odwiedzaćsmiley
Składam podziękowania na Wasze ręce. Kłaniam się nisko przed Waszym talentem i hojnością dzielenia się nim z gawiedzią (smiley)
Skończyłam.
sliwka
Svadilfarii dnia czerwiec 25 2013 20:17:47
Wstyd, ale nie potrafię pisać dobrych komentarzy. Dziękuję za wspaniałe opowiadanie, jesteście cudowne, zapomniałam o rzeczywistości. Co do Rona -sytuacja dokładnie jak w prawdziwym życiu - nigdy nie starcza w nim czasu żeby wszystko zrozumieć wyjaśnić, pogodzić się z traumą i ze sobą. Epilog był świetny - stworzył symbiotyczną, mroczną zażyłość między bohaterami, pełną pasji. A komentarz Harrego o 20stoletnim doświadczeniu Severusa po prostu mnie powalił.
Phoe dnia czerwiec 25 2013 23:39:33
Na wstępnie gratuluję Wam ukończenia "Desiderium Intimum", bo z pewnością napisanie tego opowiadania kosztowało Was sporo pracy. Podziwiam, że wytrwałyście do końca.

A teraz czas na mój komentarz, który niestety będzie krytyczny. Pomimo że zapałam sympatią do DI już od pierwszego akapitu, tym razem nie mam czego chwalić. Pozwólcie, że zacznę od 62 rozdziału, mimo że już go komentowałam na Waszej stronie. To od niego całe DI zaczęło się sypać.


Rozdział 62

Gdy pierwszy raz przeczytałam 62 rozdział, nie wiedziałam, jak go skomentować. Był po prostu dziwny. Jednak pomijając moje niesprecyzowane uczucia na jego temat, to na tyle stron, które namachałyście, zdecydowanie zawarłyście zbyt mało nowych informacji, co było rozczarowujące. Nie dziwię się głosom twierdzącym, że tak naprawdę "to wszystko już było", że "nic nowego nie wniosłyście". Wszak stworzyłyście około 140 stron tekstu, a nowe sceny można policzyć na palcach jednej ręki. Zapamiętałam z tego tylko gwałt chłopców, walkę podczas poszukiwania składników do eliksiru oraz morderstwo Blackwooda. Fajnie, że ujawniłyście prawdę o uczuciach Severusa, ale zbyt wiele rzeczy po prostu skopiowałyście. Znam wiele opowiadań, w którym autorzy postanawiają opisać te same wydarzenia z dwóch różnych punktów widzenia, i bardzo lubię ten zabieg. Jednak Wam nie udało się go umiejętnie wykorzystać.


Rozdział 63 składający się z dwóch części

Sądzę, że był najsłabszym z całego DI, a na dodatek kompletnie zbędny. Nie tylko przedstawiłyście nam kiepski seks (moim zdaniem najgorzej opisana dotąd scena erotyczna r12; przez większość czasu szarpali się, nie wiedząc, czego tak naprawdę chcą), to jeszcze rozdział kompletnie nic nie wnosił, ani do fabuły, ani do wzajemnych relacji bohaterów. Również od tego rozdziału zaczęło się ewidentne rozciąganie tekstu na siłę, a poziom patosu osiągnął dawkę zabójczą. Rozbroiły mnie też dwie kwestie, niestety w negatywnym sensie:

Jak mógł tego nie widzieć? Jak mógł nie dostrzec tego, co kryło się pod trującymi kolcami, za obnażonymi zębami? Jak mógł mu nie zaufać?

Ja wiem, że Harry jest naiwny, i nie była to żadna tajemnica w DI, ale kiedy mówi takie rzeczy, brzmi, jakby miał inteligencję gumochłona. Snape dał Potterowi marne powody r12; a właściwie żadnych r12; do zaufania i uwierzenia w jego dobre intencje. A już po dowiedzeniu się w myślodsiewni "prawdy" r12; jak się okazało teraz, zmyślonej r12; Potter musiałby być idiotą do kwadratu, żeby dalej mu ufać. Normalna osoba czułaby więc w tej sytuacji ulgę, albo też zaskoczenie lub radość. Z pewnością nie wyrzucałaby sobie "jaka to była ślepa" :roll:

Druga rzecz, to eliksir w nogawce (a właściwie jak on był przytwierdzony? w skarpetce?). Gdybym ja była na miejscu Pottera, spieprzałabym ile sił w nogach, żeby tylko ocalić zapasową buteleczkę. Widocznie to było takie dla Pottera istotne r12; losy wojny, życie ukochanego, etc r12; że bzyknięcie Snape'a okazało się jednak ważniejsze i postanowił oddać władzę penisowi. Ciężko mi też uwierzyć w ślepotę Severusa i niezauważenie, że Harry coś kombinuje przy nogawce, gdy ściągał spodnie.

Podsumowując, od tego rozdziału przebrnięcie przez tekst stało się czymś uciążliwym.


Rozdział 64 składający się z dwóch części

Cieszę się, że wreszcie akcja poszła do przodu, ale tak szczerze powiedziawszy, dwie części są zupełnie niepotrzebne i wystarczyłaby jedna. Gdyby wykasować chociaż połowę porównań, metafor i ogólnie przymiotników (które często pasowały jak pięść do nosa), prawdopodobniej mielibyśmy już o 1/3 mniej tekstu i wcale DI by na tym nie ucierpiało. Tutaj też mamy dalszą część męczącego patosu.

W tym rozdziale nieco zaskakujące było r12; choć ja odbieram to na plus r12; że Dumbledore wiedział o ich związku, ale jego tłumaczenie, dlaczego nie zainterweniował, było w połowie naciągane. Łatwo sobie wyobrazić, że nie ma zamiaru z miłością walczyć, skoro wie, jak nieposkromioną jest siłą. Jednak ta gadka o broni, jaką byłby Severus, kompletnie do mnie nie trafia. Snape złożył Wieczystą Przysięgę, więc tak czy siak musiał walczyć po jasnej stronie, a poza tym chciał zwyciężyć Voldemorta, bo jego najważniejszym pragnieniem było uwolnienie się od Mrocznego Znaku.


Rozdział 65, który... znowu składa się z dwóch części, a także rozdział 66 i 67

W tym momencie po raz pierwszy w życiu zapragnęłam, żeby DI wreszcie się skończyło. Pomimo naprawdę dobrych chęci i całej mojej miłości do Waszego opowiadania, przestaję mieć ochotę i siłę czytać dalej. Czy walka naprawdę musi trwać r12; Phoe patrzy na dalszy tekst r12; przez 6 rozdziałów? Czy Wy chcecie ludzi zabić? Przykro mi, ale na finalne znudziłyście mnie potwornie. Do tej pory jedyne warte uwagi wydarzenia to: rzucenie przez Dumbledore'a Szatańskiej Pożogi, walka Bellatriks z Tonks, śmierć Hermiony oraz wbicie sztyletu przez Harry'ego. Resztę stanowiło ganianie bohaterów wte i wewte przy wtórze rozbłysku zaklęć.

Powiem Wam, że w całym tym rozgardiaszu, jedna scena szczególnie Wam się udała. Niesamowicie podobał mi się moment, w którym Harry wbija sztylet w pierś Voldemorta. To było dobrze napisane i naprawdę mocne r12; najlepsza jak dotąd scena. Jednak już chwilę później mistrzowsko ją spieprzyłyście. Czemu? Bo czarodziej czy nie czarodziej, nie ma takiej możliwości, żeby Voldzio tańczył w podskokach z dziurą w klatce piersiowej, jakby nic się nie stało. On wciąż ma ciało z krwi i kości, a jak każde ciało, może się wykrwawić. Możliwe, że byłby na tyle silny magicznie, że po wyjęciu sztyletu jego dzika magia zaczęłaby go uzdrawiać, jednak nic tu takiego nie zasugerowałyście. To wyglądało tak, jakby nieważne jak ciachnęło się Voldka, on nawet się nie skrzywi.


Rozdział 68

Przyznam, że to zaczyna być już śmieszne. Od 65 rozdziału Severus biegnie do Harry'ego, by go uratować. Na łeb na szyję, przez tłum walczących, z nadzieją w sercu i tak dalej pokonuje kolejnych wrogów i nieustraszenie prze do przodu. Problem w tym, że nie może dobiec. Na 68 rozdziale on wciąż biegnie. Czytam dalej. Już dobiegł? Skąąądże. Dalej biegnie. I biegnie. I wciąż biegnie. Uff, aż sama się zmęczyłamr30; Dopiero na 69 rozdziale r12; Hurra! r12; nareszcie dobiegł. Och, nasz nieustraszony maratończyk >.<

Tak swoją drogą, mogłybyście być konsekwentne i się zdecydować: Voldemort potrzebował od Severusa eliksir, dzięki któremu mógłby wyssać moc z Harry'ego, więc chciał, żeby Severus go odnalazł, a jednocześnie nie chciał, żeby Severus go odnalazł i dlatego przygotował dla niego tor przeszkód, sprawiając, że o mało włos rzeczywiście go nie odnalazł. No to chciał mieć ten eliksir czy nie chciał? Normalnie w kulki sobie leci. Moim zdaniem to było totalnie głupie. Snape nie jest żadnym zagrożeniem dla Voldemorta i wątpię, że ktoś taki zadufany w swojej potędze jak Czarny Pan, miałby przypuszczać, że Snape mógłby pokrzyżować mu plany. Logiczniejszym i inteligentniejszym wyjściem byłoby po prostu pozwolenie, by Snape dotarł do niego bez niepotrzebnego zwlekania. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że buteleczka przepadnie, np. zniszczona w walce.

A wracając do samego rozdziału 68. Mamy tu głównie zaatakowanie Snape'a przez Rona, wzięcie Ginny jako zakładnika, zabicie Dumbledore'a oraz walka Snape'a z Lucjuszem. Moją uwagę przykuło głównie pokonanie Albusa. Naprawdę zgrabnie napisana scena. Pomimo to dziwię się, że Snape poświęcił tak istotnego sojusznika. Spodziewałam się, że wymyśli coś lepszego i nie pójdzie na układ z Yaxleyem. Niestety wybrał najłatwiejszą drogę i śmierciożercy zdobyli przewagę.

Dalej też mamy dużo powtarzających się opisów i wiele przegadania. A jak już o przegadaniu mowa, to od jakiegoś czasu dialogi zaczęły być sztuczne. Pomiędzy rzucaniem zaklęć bohaterowie znajdują czas na konwersację pt. "kto bardziej komu dopiecze", a Voldemort jest tutaj mistrzem (strasznie nie udała Wam się jego kreacja. Powinien być straszny r12; jak każdy zły, krwiożerczy charakter r12; a zamiast tego momentami był żałosny). Ogólnie miałam wrażenie, że niektóre dialogi były nieprzemyślane.


Rozdział 69

Powiem Wam, że początek bardzo mi się spodobał. Bardzo ładnie opisałyście sytuację z punktu widzenia Harry'ego, naprawdę się wczułam. Jednakże później zaczęłam podejrzewać, że nie miałyście pomysłu na ostateczną konfrontację. Inaczej to sobie wyobrażałam i zdecydowanie nie spodziewałam się tak zwanej papki. Przez cały rozdział bohaterowie szarpią się o ten eliksir i szarpią, i nic nie wynika. Kiedy Voldemort zażądał "Dajcie mi eliksir", krzyknęłam: no dajcie mu ten cholerny eliksir! Byłam poważnie sfrustrowana, bo gdyby Potter zginął, wreszcie byłby święty spokój.


Rozdział 70.

Podobało mi się opisanie powrotu do Hogwartu i podobał mi się epilog. Właściwie dopiero w epilogu pozbyłyście się tego koszmarnego patosu, co sprawiło, że czytało się przyjemnie. Generalnie cieszę się, że mamy koniec. On powinien nastąpić jakieś pięć rozdziałów temu, ale lepiej teraz niż później.


A teraz moje uwagi jako do całości:

Część komentarza pt. Zwierzyniec

Przyznam, że metafory i porównania wyszły Wam w większości okropne, czego kompletnie nie spodziewałam się od Was uświadczyć. Skupiłyście się na patetycznym opisywaniu uczuć, przemyśleń i wydarzeń, co spowodowało, że przestałyście być oryginalne, a zaczęłyście się powtarzać. Śmierciożerców zdążyłyście już porównać do: rekina, karaluchów, wilka, bestii, a do tego przewinęły się też w tekście takie zwierzęta jak bawoły, małpa, sęp, hiena, ćma. Czyżby ukryte aspiracje do założenia ZOO?

Część komentarza pt. Powtarzanie się

W samym 65 rozdziale użyłyście:

r12; aż 40 razy słowa "krew" i jego pochodne (typu "krwi", "krwawy", "zakrwawiony"smiley. Pewnie w całej bitwie dobiłyście do co najmniej dwustu, ale szczerze powiedziawszy, nie chce mi się liczyć,
r12; 25 słowa "ból" i pochodne (głównie "bolesne"smiley. Tu pójdę o zakład, że w bitwie zliczymy minimum stówkę, ale również nie mam ochoty liczyć.

Ale to tylko kropla w morzu. Przez ostatnie rozdziały dość popularne były "szpony" (nawet drzewa dorobiły się szpon), "strach", otchłań", "sztylet" (wciąż coś sztyletowało), "lodowaty", "mrok", a także wiele innych wyrazów. Po lekturze ostatnich Waszych rozdziałów poważnie znienawidziłam te słowa. Do tego pojawiła się mania wielokropków. Moje pytanie brzmi: czy to naprawdę było konieczne? Zarzuciłyście czytelnika taką lawiną epitetów, że po prostu zaczęłyście klepać w kółko to samo. Gdzie człowiek się nie obejrzał, coś było krwawe, bolesne i etc.

Część komentarza pt. Patos

reaktor bólu

Eee... pozwólcie, że zostawię powyższe bez komentarza. Jedyne co powiem: nie brzmi to dobrze.

Jego dłoń drżała niekontrolowanie, ale oczy pozostały nieporuszone, skupione tak silnie, iż przypominały dwa, wypalone w temperaturze kilku tysięcy stopni, twarde niczym diament węgle. Wypełnione wciąż tlącym się w ich wnętrzu, niegasnącym blaskiem; na ułamek sekundy pojawiła się w nich spocona, promieniująca spełnieniem twarz o zielonych, pełnych uwielbienia oczach, wypowiadająca dwa słowa... słowa, których zawsze się obawiał, ale kiedy w końcu je usłyszał...

Eeer30; że co? Nie mam pojęcia, co Wy do mnie piszecie. Za cienka jestem na takie fantazyjne twory. Do tego tak się zakręciłyście, że podmiotem jest twarz, więc wychodzi na to, że twarz wypowiada słowa ^^ Jak wiadomo, twarz nie ma takich zdolności, a usta to i owszem. Do tego Snape obawiał się patronusa Harry'ego? Yyy?

Oczy Snape'a zmieniły się niczym gwałtownie nadciągająca burza, rozświetlane śmiercionośnymi błyskawicami, wypełniając się zupełnie nową, o wiele potężniejszą siłą.

Przykład bełkotu w najczystszej postaci. Już widzę oczami wyobraźni, jak mu błyskają te błyskawice w patrzałkach i jak te chmury przemieszczające się w jego tęczówkach.

Czuł, jak spiżowy potwór gniewu zaczyna pustoszyć jego wnętrze i wyciągać pazury ku wykrzywionej szyderczym grymasem gadziej twarzy Voldemorta.

Och, i co jeszcze? Wszystko to takie na skalę wszechświatową. Normalnie zaraz rozstąpi się morze i zaczną śpiewać anioły.

Kwiatki, jakie jeszcze upatrzyłam, to: "wijący się, pełzający strach", "skomlący żołądek", a także "kłujący śmiech", "kąsające spojrzenie" ^^ Animizacja pełną parą. Niestety konstrukcje są tak wydumane i kuriozalne, że przez większość czasu przewracałam oczami lub ciężko wzdychałam.

Ogólnie mógłby przejść patos tu i ówdzie, gdyby nie to, że jest on tak bardzo skondensowany. Nie tylko pojawia się w większości akapitów, ale na dodatek jest zbyt upchany w zdaniach. Przytłaczająca ilość wyolbrzymień, podniosłych epitetów i metafor, powtórzeń tych samych informacji oraz zatrzymujących akcję wymyślnych porównań (a tego ostatniego było na potęgę) sprawia, że tekst stał się zwyczajnie niestrawny. Inna też sytuacja byłaby, gdyby sceny naprawdę tego potrzebowały r12; na przykład użyłybyście patosu w kluczowych tragicznych momentach, a nie we wszystkim jak leci.

Na tym zakończę komentarz. Jeszcze raz gratuluję zakończenia DI. Ciekawa jestem, czy za jakiś czas powrócicie z nowym tekstem.

Pozdrawiam,
Phoe
assez dnia czerwiec 26 2013 21:20:45
I have had a great time reading your Severus and Harry. Your world and story so complex, so beautiful in its rotteness. It was such a great inspiration, your pov of Severus.

I'm glad for the Epilogue. It quite of sums it up. It isn't an idyllic life but they still need one another.

(Oh, and I love Patronuses of theirs.)

Thank you, really, for everything. I appreciate it very much.
arielgobuss dnia czerwiec 27 2013 02:11:17
Po tygodniowym maratonie w pracy, nareszcie znalazłyśmy trochę czasu, żeby coś napisać ^_^

Patsy - pamiętasz, że chciałyśmy to zmieścić w 30 rozdziałach? Musiałyśmy być szalone XD Jak sobie przypominamy początki... Wydaje się, że to było wieki temu, ale jednocześnie mamy wrażenie, jakby to było wczoraj. A Ty byłaś z nami od samego początku tej drogi :* Dziękujemy!

adesaja - Twój komentarz sprawił, że również poczułyśmy się, jakbyśmy dostały obuchem w głowę. Brzmiał tak ostatecznie. Wciąż mamy w pamięci wszystkie Twoje komentarze, w których dzieliłaś się z nami swoimi emocjami. Zawsze sprawiałaś nam nimi ogromną radość :* I zgadzamy się, że Harry i Severus nie odnaleźliby się w Czarodziejskim Świecie. Harry nigdy w życiu nie chciałby odbierać medali i gratulacji. Nie po tym, co się wydarzyło. Nie po tym, ile osób straciło życie. Musiał się odciąć od wszystkiego, aby móc dalej istnieć. Severus i Harry zbudowali swój własny świat, w którym mogą w miarę spokojnie żyć. Czarodziejski Świat zniszczyłby ich obu.

Kiedy przeczytałyśmy, że uważacie DI za najlepsze Snarry i najlepszą historię miłosną, to naprawdę się wzruszyłyśmy i coś nas ścisnęło w gardle. To najlepsze uznanie dla autora. Kochamy Snarry i nie umiałybyśmy bez niego żyć i niesamowicie się cieszymy, że tę miłość i pasję do Snarry widać w naszym opowiadaniu, że udało nam się ją Wam przekazać i że wszyscy mogliście ją poczuć.

Lena_Xxx - Twój komentarz sprawił nam ogromną przyjemność. Wszystkie Twoje komentarze są cudowne i zawsze czytamy je z szerokim uśmiechem. Dziękujemy, że doceniłaś wszystko to, co chciałyśmy przekazać :* A jeśli chodzi o nasz bad end... to rzeczywiście nie zdradzimy go, ale możemy powiedzieć, że zastanawiałyśmy się nad najgorszymi możliwymi zakończeniami i wymyśliłyśmy dwa, jedno bardziej makabryczne od drugiego, ale oczywiście nigdy byśmy ich nie napisały :)

Agnieszka - tłumaczenie DI będzie kontynuowane, nasza kochana tłumaczka obecnie jest na wakacjach, ale rozdział 26 jest już u bety :) Ogromnie cieszymy się, że z nami jesteś i bardzo podobał nam się Twój "patetyczny wpis" :D

monalo4 - Dziękujemy z całego serca za Twoje ciepłe słowa i za cytaty :) I tak, to naprawdę był tylko jeden dzień :D Odkryłyśmy to podczas pisania tego ostatniego rozdziału i potem za każdym razem, kiedy przy poprawianiu docierałyśmy do tego fragmentu, to wybuchałyśmy śmiechem ^_^ Opisanie jednego dnia zajęło nam półtora roku :P Można? Można.

sliwka333 - Severusowo - Harrowe szczęście. Podoba nam się :)

Joanna 113 - Dziękujemy, że do nas dołączyłaś. Powolutku zaczyna dochodzić do nas, że Wy już znacie zakończenie DI, że to nie jest już nasza tajemnica... że to już...

Semiramida - Przystojny, psychopatyczny aptekarz kompletnie nas rozwalił XD

marian eliot - We breathed a sight of relief knowing that you like our ending! We wish you a lot of patience and strenght to finish the translation :)

And all of you who read DI with the help of google translator - it's wonderful feeling that you were so interested in our story and you loved it so much that you had stayed with us untill the end :)

I dziękujemy również wszystkim pozostałym czytelnikom, którzy napisali nam swoje podziękowania i docenili naszą pracę! :*

Dziękujemy, że podzieliliście się z nami wrażeniami po przeczytaniu ostatniego rozdziału. Byłyśmy bardzo ciekawe tego, jak odbierzecie zakończenie DI. Pamiętamy, ile było niekończących się spekulacji odnoście końca i zawsze zastanawiałyśmy się, czy spełnimy Wasze oczekiwania i czy trafimy w Waszą wizję. I czujemy radość, że mogłyśmy Was usatysfakcjonować i że mogliście poczuć ulgę. Zawsze uważałyśmy, że to jedyne akceptowalne zakończenie tej historii. I tak bardzo się cieszymy, że wielu z Was również tak uważa :)

W ogóle to zauważyłyśmy, że jak tylko przychodzi do scen Harry i Severus, to nasze pomysły nigdy się nie kończą. I przyznamy się Wam, że jak pisałyśmy epilog, to nasza wyobraźnia szalała, zalewając nas tak wieloma pomysłami na snarrowe sceny, że było ich zbyt wiele i połowę musiałyśmy wyrzucić. I wybrać te, które uważałyśmy za najlepsze :) I bardzo zależało nam, żeby czytelnicy zobaczyli tę "symbiotyczną, mroczną zażyłość" pomiędzy bohaterami. I teraz już wiemy, że udało nam się tego dokonać :)


Czasami zastanawiamy się, w jaki sposób, przy naszym stresującym trybie życia i notorycznym braku czasu, udało nam się napisać takiego rozbudowanego i obszernego ff jedynie w 4,5 roku, i jeszcze zachować przy tym zdrowe zmysły XD To cud, że nie pisałyśmy go 10 lat :D

Oddałyśmy tej historii kawałek życia, a także nasze serca i teraz z całą pewnością będziemy odczuwać pustkę. Jakby czegoś nam brakowało. W końcu to był już swego rodzaju nasz mały rytuał: trzy tygodnia pisania, tydzień na zaczerpnięcie oddechu i znowu trzy tygodnie pisania i tak niezmiennie od miesięcy i od lat. Pewnie niedługo do nas dotrze z całą mocą, że ten rytuał się skończył, gdy nagle okaże się, że nie wiemy co zrobić z wolnym czasem. Na razie odczuwamy zmianę w tym, że tak jak zawsze towarzyszyło nam pewnego rodzaju napięcie i podenerwowanie, to teraz wszystko spłynęło po nas i odczuwamy błogi, wewnętrzny spokój. I rozkoszujemy się nim.

Kochani, DI będzie zawsze żyć w naszych sercach i umysłach. My już tęsknimy za bohaterami, za szyderczym uśmiechem Severusa i pełnym uwielbienia uśmiechem Harry'ego, za ich wielkimi kłótniami i drobnymi sprzeczkami, za ich gierkami słownymi i za namiętnymi, gorącymi scenami. Za wypowiedziami Severusa i scenami, które sprawiały, że spływałyśmy pod biurko XD Codziennie myślimy o Harrym i Severusie. Na zawsze pozostaną w naszych wspomnieniach.


Nie lubimy pożegnań, dlatego powiemy Wam do usłyszenia, a raczej do przeczytania ^_^

A & G
Yuriko-chan dnia czerwiec 28 2013 01:00:36
Phoe, nigdy bym tego lepiej nie ujęła! Mam dokładnie takie samo zdanie.
Martynax dnia czerwiec 28 2013 01:24:13
Nawet nie wiem od czego zacząć... siedzę z szeroko otwartymi oczyma i gapię się w monitor. Po prostu ciężko mi uwierzyć, że to wszystko dobiegło do końca i nic już więcej nie będzie. Desiderium Intimum to tekst, który karmi duszę i ciało, jeszcze nigdy nie spotkałam się z czymś takim. Pokochałam sarkastycznego i "złego" Severusa całym sercem, pokochałam również pełnego ślepego uwielbienia Harrego smiley Ta dwójka nie raz sprawiła, że śmiałam się do łez albo zaciskałam drżące wargi żeby nie zacząć szlochać. Ostatni rozdział, który dodałyście był niesamowity i pełen emocji. Snape, który myśli, że Harry już nigdy się nie obudzi sprawił, że miałam gulę w gardle. Dwa oplatające się patronusy rozjaśniły nie tylko ich świat ale także mój bo przez chwilę bałam się, że uśmiercicie Pottera. Wspaniały sposób na zniszczenie Voldemorta bez wplątywania w to horkruksów smiley Strasznie mi było przykro jak Harry dowiedział się, że Dumbledore i Hermiona nie żyją... aż mi się łzy w oczach kręciły. Rozmowa Harrego z Ronem... przykro, że tyle lata przyjaźni poszły w niepamięć ponieważ Ronald jak zawsze myśli jednotorowo i nie dopuszcza do swojego małego świata, że ktoś może być inny niż on. Epilog był kwintesencją całego utworu! Zawarłyście w nim wszystko: miłość, nienawiść, złość, ból, uwielbienie, sarkazm i radość. Nawet nie wiecie jak bardzo jestem szczęśliwa, że Severus i Harry wciąż mają swoje kłótnie, przypominające "małe trzęsienia ziemi" i momenty całkowitej czułości smiley Uwielbiam to, że Harry zachował swoją niezdarność, a Severus swoją namiętność i gwałtowność smiley Być może powtórzę się po raz kolejny ale DI jest dla mnie po prostu biblią wśród ff'ów smiley Głęboko wierzę w to, że gdyby świat akceptował ff'y jako zwykłe książki i alternatywne historie (a J.K. Rowling nie zadźgałaby was i wszystkich piszących o Sevie i Harrym jak o gejach) to na półkach księgarskich, właśnie w tej chwili, królowałoby Desiderium Intimum smiley Byłabym pierwszą, która kopałaby się w tyłek byleby dobiec jako pierwsza do księgarni smiley Wielkie podziękowania za trud, czas i pracę jaką włożyłyście w napisanie tej historii. Nie żałuję, że sięgnęłam po tę lekturę i zrobiłam jej miejsce w moim sercu smiley Trzymajcie się i mam nadzieję, że w jakiś kreatywny sposób wypełnicie swój czas, bądź będzie po prostu czerpać radość z nic nierobienia smiley Pozdrawiam i ściskam ciepło :*
Martynax dnia czerwiec 28 2013 01:54:35
Yuriko-chan tak czytam Twój komentarz i zastanawiam się czy Ty sama do końca wiesz o co Ci tak naprawdę chodzi. Nie rozumiem, czego byś chciała? Śmierci bohaterów? Rozpadu ich związku... czy jakkolwiek można nazwać ich relację? Osobiście uważam, że całkowicie źle odebrałaś tych bohaterów i nie zrozumiałaś tego, że seks jest głównym spoiwem ich związku od zawsze, a gwałtowne emocje towarzyszą im bardzo często kiedy cieszą się nawzajem swoim towarzystwem. Powinnaś również wiedzieć, że Severus właśnie jest taki "MEGAPOTĘŻNY" i uwielbia "SZARŻOWAĆ", a to było ukazane od samego początku DI. Snape kocha sprawować nad wszystkim władzę i jest pedantycznym, dbającym tylko o siebie i Harrego dupkiem. Po tym komentarzu: "Severus jest opisany jako taki strasznie MEGAPOTĘŻNYYY że mi się chciało śmiać jak SZARŻOWAŁ przed siebie. Prawdę mówiąc uważam, że w swoim ogromnym uporze jest momentami żałosny. Być może oni pasują do siebie takimi jakimi są, ale ja ich zwyczajnie takimi nie lubię." zastanawiam się po co czytałaś tego ficka skoro nie lubisz głównych bohaterów, nie robiłaś tego chyba ze względu na wątki poboczne, prawda? Ja zwyczajnie jak mi się coś nie podoba to odstawiam to na półkę w domu albo klikam czerwony krzyżyk, w prawym górnym rogu ;]
Jednakże nic mnie tak nie poraziło jak Twoje całkowicie chamskie zakończenie komentarza: "Dziękuje za te lata, które mogłam spędzić z DI, chociaż domyślam się, że jedno dziękuje to na pewno będzie za mało, bo przecież to był taki ogrom pracy... że cokolwiek by się nie zrobiło to i tak będzie Wam mało. Przykro mi, że tak mało doceniałyście swoich fanów, wręcz zniechęcając ich do odwiedzania strony, ale widać tak jak Harry i Severus nie myślicie za wiele o odczuciach innych. Życzę wam powodzenia, mam nadzieję, że będziecie dalej pisać i tłumaczyć, mimo tego ze to już koniec DI". Mam wrażenie, że nie rozumiesz tego kto tu kogo powinien doceniać. Pozwól, że Cię poinformuję: wyrażanie wdzięczności należy do Ciebie bo to nie ty spędzasz długie godziny na pisaniu rozdziału, poświęcając swój prywatny czas i nie mając za to żadnego wynagrodzenia oprócz komentarzy, w których to my powinniśmy podziękowania za to, że możemy czytać, a nie na odwrót. Zastanów się jeszcze raz nad tym co napisałaś i może dojdziesz do odpowiednich wniosków. Tyle ode mnie smiley Pozdrawiam.
marta23mm dnia czerwiec 28 2013 18:34:54
Mi ciagle malo smiley jak juz naladujecie baterie to moze napiszecie cos jeszcze ?? Jakis maly ff moze 5 rozdzialow gora 10 nawet gdybym miala na kazdy rozdzial czekac rok i tak warto .. Oczywiscie rozumiem ze w tej chwili kolejny fick to ostatnie o czym myslicie ale moze kiedys .... tak czy inaczej przezywam koniec DI jak stonka wykopki (i wcale mi nie do smiechu) jak pomysle ze nie bede czekac na kolejny rozdzial ani myslec jak to sie rozwinie to lapie dola i tradycyjnie bardzo bym chciala ficka pisanego z perspektywy seva kazdy rozdzial DI ktory pokazywal co tak naprawde mysli snape a nie jak harry to odbiera byl moim ulubionym co za tym idzie rozdzial w ktorym potter "wszedl" w umysl seva byl moim ulubionym
kopciurek dnia czerwiec 29 2013 00:55:37
Oczywiście przeczytalam koncówkę, a jestem w tyle z trzema rozdzialami, ale to ja xD zawsze sobie wszystko psuję xDDDDDDD Przeczytam kiedyś te rozdziały!

I również dziękuję za lata spędzone z DI. ;* Tyle emocji, wylanych łez i ZLOT niezapomniany smiley
jgniedziejko dnia czerwiec 30 2013 15:43:14
Boże, dziewczyny jesteście boskie, ostatnie kilka rozdziałów czytałam z tak zapartym tchem, że z trudnością odrywałam oczy od teksty.

Cieszę się, że jednak pozostawiłyście obu bohaterów żywych. Nie mogę sobie wyobrazic, co działoby się, gdyby Harry umarł i Severus musiałby sam życ, bądź odwrotnie - Harry żywy i martwy Severus.
Szkoda jednak, że uśmierciłyście Hermionę. Akurat w tym snarry Hermiona była pozytywną postacią, która moim zdaniem powinna była przeżyc - przynajmniej rozumiała uczucia targające Severusem i Harrym.

Te opowiadanie było cząstką mojego serca od czasu, kiedy na nie natrafiłam, czyli od jakiś dwóch lat. Często śmiałam się przy nim do rozpuku albo też płakałam, co powodowało, że moje współlokatorki patrzyły na mnie jak na coś dziwnego. Muszę powiedziec, że będę za nim tęskniła.

Też jak inni mam nadzieję, że będziecie coś jeszcze pisac i nie zapomnicie o nas, biednych czytelnikach.

Mam nadzieję, że to nie ostatnie pożegnanie.
Dara dnia czerwiec 30 2013 16:01:26
Dziękujemy!
To jest wielki!
sowa101 dnia czerwiec 30 2013 17:15:13
Cześć! Właśnie nadrobiłam zaległe notki. Wszystkie były wspaniałe i trzymały w napięciu aż do końca. Przy ostatnich dwóch rozdziałach aż się popłakałam. Bardzo szkoda mi Hermiony. Bardzo ją lubiłam, a poza tym gdyby żyła Harry nie stracił by Rona. Czegoś co potrzebuje Złoty Chłopiec to bez wątpienia przyjaciele. Dlatego cieszę się, że Harry utrzymuje kontakt z Luną. Jest dla niego świetną odskocznią od "więzienia" w jakim się znalazł. Nie potrafię opisać jak jestem wam wdzięczna za te dwa lata (tyle mniej więcej śledzę to dzieło). Bardzo Wam dziękuje za to opowiadanie. Jesteście wielkie. Mam nadzieję, że w przyszłości znów stworzycie coś równie tak pięknego. Serdecznie pozdrawiam!
seksiseksilover dnia lipiec 03 2013 02:02:07
Wszystko już chyba zostało napisane, więc napisze jedno. Dziękuje wam za to opowiadanie. I za to, że nie pozwoliłyście im zginąć, dałyście szansę na wspólne życie. Dziękuję.
kati_mtl dnia lipiec 07 2013 17:01:00
Nigdy nie byłam zbyt dobra w ubieraniu w słowa moich emocji, pozwólcie więc, że mój ostatni komentarz będzie zarazem najkrótszy.

DI to bezwzględnie najlepsze i przy okazji najbardziej mroczne (a przy tym realistyczne), najbardziej przesycone spalającą do kości namiętnością Snarry, jakie kiedykolwiek czytałam. I wiem, że jeszcze nie raz tutaj wrócę. Bo kto jak nie wy potraficie zapewnić swojemu czytelnikowi tak wielki emocjonalny rollercoaster.

Dziękuje wam za cały ten trud włożony w pisanie DI i za to, że jako wasza czytelniczka mogłam stać się częścią wykreowanego przez was świata. Mam nadzieję, że będziecie dalej pisać, dalej się rozwijać i kto wie, może pewnego dnia podniesiecie poprzeczkę i przeskoczycie nawet same siebie tworząc jeszcze lepsze opowiadanie. Bo nie mogę sobie wyobrazić polskiego fandomu Snarry bez waszej dwójki.

Dziękuję wam raz jeszcze. Co to była za podróż!
Szykielet dnia lipiec 15 2013 12:44:51
Dopiero dziś dotarłam do ostatnich trzech rozdziałów, więc przepraszam za późny komentarz... smiley


Powiem krótko: dziękuję za to, że żyją.


Obawiałam się wielkich ofiar i raczej bolesnego zakończenia, ale mogę spać spokojnie. Wasze zakończenie splata mi się z zakończeniem innego ficka, bodajże "Tak samotny beze mnie" - tam Harry jest trochę bardziej wolny i mniej nieudolny - ale te rzeczywistości z różnych opowiadań łączą się ze sobą, więc pozwolicie, że wygeneruję sobie własną wersję dalszego wspólnego życia naszych Bohaterów.

Dziękuję za to, że pozwoliłyście nam przeżyć wiele wspaniałych emocji za pomocą garści słów na ekranie...
Prosimy dnia lipiec 18 2013 08:47:54
Wiesz, że nie przepadam za tym Severusa Snape'a. Ale rozumiem, że po utworzeniu głęboki i mocny obraz. Prawdziwe. Nie wiem zupełnie jak Harry Potter w tej pracy. Nie go jako ferworze szlachty i Harry ma dużo chłopca naiwności 13 lat. Ale on jest nieskończenie słodkie, a ja chyba kocham to))).
Nie lubię tego typu historii miłosnej. Bo to nie tylko miłość, szacunek dla siebie. Ale miłość jest bardzo namiętny i pochłaniająca wszystko. Bez granic.
Ale z końcowego produktu na ... czegoś, co mają przyjść na ich drodze ... Jak były potrzebne siebie ... za to, że ich los jest ściśle związany ... po prostu przewrócić mój kapelusz i przyznać to arcydzieło fanfic. Piszesz po prostu boskie. Mam nadzieję, że proszę czytelnikom jeden kawałek. Więc chcesz tę samą historię z wami na ten temat - przymusowych małżeństw. Wszystko po prostu wybuchnąć ze szczęścia.))
Carmen dnia lipiec 29 2013 22:39:31
Genialne. Wspaniale się czytało, wzbudziło wiele emocji i zapełniło wiele wieczorów. Chciałabym wam pogratulować, bo naprawdę wiele osiągnęłyście. Mimo to, najbardziej wam dziękuję - jesteście niesamowite.
Morsmorde dnia maj 26 2014 20:13:04
Cudowne, po całym tym zgiełku, tragediach i rozpaczy, zastanawiałam się jak zakończycie Desiderium Intimum. Miałam nadzieję, zę nie zostawicie mnie rozdartej na kilkanaście części, nie mogących odnaleźć się nawzajem. I nie zawiodłam się. W każdym, każdym fanficu jaki czytałam, no może z wyjątkiem "Sevmione-zakochani w piekle"(polecam), zakończenie nie było zakończeniem, autorzy za ostatnimi słowami chowali tajemnicę, kolejną zagadkę, która powinna mieć rozwiązanie w kolejnym rozdziale ale tego już nie było. Tu jest inaczej. Dałyście świadomość, zę to nie koniec histori jednak ją zakończyłyście, dając nam tym samym wolną rękę, co do dalszych wydarzeń i jednocześnie delikatny obraz nowej codzienności bohaterów. List był idealnym rozwiązaniem, zawarły nie w nim wszystko czego brakowało mi w zakończeniach innych Snarry, dziękuję. Dziękuję też za niesamowitą historię, która pozwoliła oderwać mi się od realnego świata i problemów. Czytanie DI było wyjątkowym przeżyciem i mam nadzieję, że uda mi się przeczytać jeszcze wiele takich fanfic'ów. Dziękuję! <3
Senri97 dnia listopad 12 2014 20:26:08
. . . To było piękne . . . Po prostu piękne. Opis wszystkich emocji . . . Brak mi słów po prostu. Piękne smiley smiley smiley smiley
Klawiatura dnia grudzień 20 2014 15:24:44
Spędziłam nad tym ff 5 dni. Kiedy tylko mogłam, wracałam do czytania. Ostatnie części katowałam do 3 nad ranem. I teraz... Nadal nie wiem jak to opisac. Wow. Cholera. Wow.
Widać w tym mnóstwo pracy. Niesamowitej pracy, ogromnego talentu i zapału. Naprawdę, chylę czoła. Podziwiam Was, ze potrafiłyście stworzyć cos tak.. Dobrego. Każdy bohater ma swój wyraźny charakter, jest z krwi i kości, a to jest cos, czego zawsze poszukuje. Przez te 5 dni byłam razem z Snapem i Harrym, czułam sie jakbym razem z nimi walczyła, pieprzyła sie (co jest dosyc.. Stymulujące), płakała, nienawidziła i tęskniła.
Wow.
Myśle, ze Rowling nie powstydziłaby sie tego ff. Skuszę sie nawet o stwierdzenie, że Wasz Snape jest dużo lepszy, niż jej.
Btw, podczas czytania (kupę lat temu) HP zawsze chciałam, zeby Harry był z Hermiona. Teraz widze, ze to nie była najlepsza z możliwych opcji.. smiley
Co tu duzo mowić, no. Sev jest taki, jaki ma być- surowy, zimny, ale pod tym wszystkim niesamowicie gorący, przyciągający. Nie rozczula sie (brawo dla Was, ze nie wcisnelyscie mu w usta ,,kocham Cie". Straciłoby wtedy to swój.. Urok), potrafi ranić do bólu i to jest na duży + (pisze to osoba, która zakochała sie w targanym namiętnością Snapem w ,,Krew, ale także róże" ale.. To osobny temat). Harry.. Typowe 4w5 smiley nie no, jest po prostu świetny. Co tu dużo mowić.. Jakbyście chciały kiedyś wydać książkę, to dajcie znac, kupie wszystko smiley
Pozdrawiam!! smiley
ewelina250395 dnia marzec 01 2015 21:04:55
To było niezwykłe, to było niesamowite, to było nieziemski itd. Uważam,że to opowiadanie jest jednym z najlepszych jakie kiedykolwiek przeczytałam. WOW! Końcówka przepiękna. Na reszcie razem, nic nie może ich rozdzielić. Znają swoje wady, wiedzą jak z nimi walczyć, a poza tym mają świadomość, że przed mrokiem bronią ich patronusy, które są wspaniałe-lew i wąż, które zostały związane ze sobą na wieczność. Co za ironia, że lew należy do Severusa a wąż do Harrego, ale właśnie to pokazuj,że uzupełniają się, gdyż poza mrokiem u Severusa istnieje wielka dobroć i miłość, a u Harrego poza dobrocią i miłością istnieje mrok, który może zaspokoić jedynie ukochany czyli Severus, gdyż Harry jest jego narkotykiem, lekarstwem. Jak każda para przeżywają wzloty i upadki. W sumie nie dziwię się Severusowi,że nie chce stracić z oczu Harrego, gdyż poprzednio o mały włos go nie stracił. Szkoda, że Ron tak zareagował, myślałam, że przyjmie to lepiej, ale Harry miał chyba rację to Hermiona była cementem, który ich łączył, bez niej wszystko się rozleciało. Luna jest z Tonks i może cieszyć się swoim szczęściem. Ginny przeżyła, pomimo licznych poparzeń i znalazła miłość, która nie boi się blizn. To opowiadanie było CUDOWNE. Cieszę się, że wszystko skończyło się szczęśliwie, a główni bohaterowie żyją razem w swoim własnym świecie smiley
agaaa dnia styczeń 21 2016 18:15:41
Przez cały rozdział chciało mi się płakać <3 Zakończenie jak i całe opowiadanie zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Jest świetne <3 Nigdy nie czytałam tak dobrego Snarry <3 Ciężko rozstać się z tym opowiadaniem i dlatego myślę, że jeszcze do niego wrócę. Czuję jakby cała ta historia została stworzona specjalnie dla mnie, ponieważ właśnie takiego Severusa i Harrego chciałam widzieć w mojej głowie. Stworzyłyście coś co siedziało w mojej głowie już od jakiegoś czasu. Jestem wam bardzo wdzięczna za to że mogłam czytać swoje ciche i podświadame marzenia. <3
kasia13 dnia kwiecień 10 2016 10:32:18
Opowiadanie jest ekstra dziękuje.smileysmiley
Yuki17 dnia czerwiec 14 2016 12:05:16
Wow, to było na prawdę dobre opowiadanie, moje pierwsze Snarry i z pewnością przekonało mnie do tego paringu smiley
Lubie długie opowiadania, ale jeszcze chyba nie czytałam tak długiego... Myślałam że pewnie znudzi mnie w połowie, ale nie! nie znudziło mi się wcale! Było na prawdę świetne <3 Kilka razy nawet uroniłam łzy, a przy końcu to już w ogóle ryczałam jak bóbr ;.;
Pozdrawiam
KaoriSuYo dnia kwiecień 18 2017 15:08:31
Drogie autorki! Po raz drugi sięgnęłam po to opowiadanie..jest to niesamowita podróż. Pełna napięcia, zwrotów akcji, pikanterii i PRZEDE WSZYSTKIM jakkolwiek by to nie zabrzmiało - realizmu. Chodzi mi o to ze po analizie całej fabuły stwierdzam.. ze coś takiego faktycznie mogło się zdarzyć.! Postacie dzięki Bogu nie są naciągane.. bałam się Severusa A raczej tego, żeby nie stracił on na swoim mroku... dziękuję również za zakończenie. Żałuję przede wszystkim hermiony, ale jest to smutne lecz świetne wyjście. Bałam się przeslodzonego happy endu.. uff... Wiem że minęło już sporo czasu odkąd skonczylyscie pisać, nie wiem czy to czytacie, ale wiedzcie ze jesteście niesamowite! Kłaniam się nisko! Wielki szacun! Podejrzewam że za jakiś czas znów tu wrócę, aby odświeżyć na nowo te emocje.. A jak narazie nie wiem co ze soba zrobić. smiley trzymajcie się ciepło! Buziaki!
Lexine dnia listopad 27 2017 16:27:05
Wczoraj w nocy zakończyłam czytanie ostatniego rozdziału i dopiero rano dotarło do mnie, że to już koniec tej przecudownej książki pełnej realizmu, emocji i nagłych zwrotów akcji. Byłam przez to przez pół dnia przygnębiona, ale to nie zmienia faktu, że zakończenie jest świetne :)
Po przeczytaniu Harry'ego Pottera czułam niedosyt... Co dalej? Co było po wojnie? Jak ludzie ułożyli sobie życie? Oczywiście, że był epilog, ale przez niego tylko wzrosła ilość moich pytań. U was natomiast wszystko jest napisane tak, że nie pozostawiacie czytelnika z uczuciem, że czegoś mu tu brakuje. Wiemy co się stało z Harrym i Severusem - ułożyli sobie życie (na ile to możliwe) i nie utrzymywali z nikim kontaktu poza sobą (i oczywiście Luną, do której Harry regularnie pisał). Ron znienawidził Harry'ego i jestem pewna, że mało kogo obchodzi, czy z kimś wziął ślub lub jak potoczyły się jego losy. Ginny pomimo blizn, które pozostały jej na twarzy w wyniku poparzenia wzięła z kimś ślub (przewiduje, że z Gregiem) i tyle czytelnikom o niej wystarczy. Tonks żyje, co było dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo byłam pewna, że została zabita przez Bellatriks. Teraz najprawdopodobniej będzie próbować ułożyć sobie jakoś życie z Luną.
Wasz Snape jest taki, jaki Snape być powinien. Pomimo tego, że kocha Harry'ego i nie byłby w stanie bez niego żyć, zachowuje się jak na początku ich związku, z tą różnicą, że boi się o Pottera i jest jeszcze bardziej zaborczy. Lubię kiedy Severus się martwi, ale pomimo to nadal pozostaje sarkastyczny i lekko złośliwy. Tylko Wy potraficie to opisać, zachowując odpowiednie proporcje.
Uwielbiam Was (Ariel i Gobuss) za to, że doprowadziłyście to opowiadanie do końca. Nie poddałyście się pomimo wszelakich trudności i naprawdę podziwiam Was za to. To chyba najlepsze Snarry, jakie powstało. Jedynie Harry Potter i Król Węży MÓGŁBY Wam dorównywać. Piszę, że mógłby, ponieważ to opowiadanie nie zostało doprowadzone do końca i autorka je usunęła, a po internecie krążą jedynie jego kopie. Przez Waszą książkę będę miała za wysokie wymagania, jeśli chodzi o fanficktion, a chyba każdy wie, że Snarry jest bardzo mało i trudno znaleźć jakiekolwiek, które byłoby chociażby zakończone.
Po tej dawce emocji, którą nam zaserwowałyście trudno zacząć mi jakąś nową książkę. Ubóstwiam wasz styl pisania i na pewno jeszcze kiedyś tu wrócę. Póki co, muszę się z wami pożegnać, ale nie na zawsze. Pewnego dnia przypomnę sobie o tej stronie i wrócę, aby ponownie zagłębić się w losach naszych bohaterów, obiecuję. Nie mówię Żegnajcie, mówię Do zobaczenia
Lexine dnia luty 06 2018 23:20:44
Uch, dobra - nie wiem, co było ze mną nie tak, gdy porównałam DI do, cholera jasna, Króla Węży... Może byłam nie do końca trzeźwa? Nie mam pojęcia... Była przecież 16, więc godziną się raczej nie usprawiedliwię... Niby czytałam tamto ff i jest ono tak głupie, że aż śmieszne, jednak porównać je do DI?! Do tego arcydzieła?! Uch, mam ochotę się zatłuc... Nie wiem, co mnie napadło :/ Ech, czułam obowiązek, aby to wyjaśnić na tyle, na ile się da, bo nie mogę sobie tego wybaczyć :v
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Dodaj komentarz
dungeons and dragons
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Oceny
dungeons and dragons
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 88% [22 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 8% [2 Głosów]
Dobre Dobre 4% [1 Głos]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Logowanie
dungeons and dragons
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ważne
dungeons and dragons
 
Każdy, kto ma problem z edycją swojego profilu, z pewnością używa przeglądarki Mozilla, która blokuje edycję profilu. Jeżeli chcecie coś zmienić - obrazek, dane, itd. musicie to zrobić z przeglądarki Internet Explorer.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ankieta: Ulubiony rodział DI
dungeons and dragons
 
WASZ ULUBIONY ROZDZIAŁ
"Desiderium Intimum":


1) "You have no idea" (34)
2) "Jealousy" (32)
3) "The Birthday" (21)
4) "The Punishment"(25)
5) "Intoxication" (17)
6) "Let's get a party!" (33)
7) "Christmas Time" (35)
8) "Kinky games" (30)
9) "Depression" (20)
10) "Satisfaction" (9)

ZAGŁOSUJ TUTAJ NA PIĘĆ ULUBIONYCH ROZDZIAŁÓW
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Shoutbox
dungeons and dragons
 
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Dziewczynka
01/12/2018 20:40
Adain bardzo dobre pytanie, ja ostatnio sobie przypomniałam o polskich forach, wchodzę na GPZP a tu zonk ;p

Dziewczynka
01/12/2018 20:39
Voldemort po godzinach ;0 https://twitter.com/flawd
amaniac/status/1049107413
939277824


Adain
16/10/2018 23:47
Czy ktoś orientuje się co stało się z Gospodą i czy planowane jest wznowienie? Regularną czytelniczką nie jestem już od kilku lat, ale zawsze ze wzruszeniem sprawdzałam, co słychać na forum :<

Rasia
08/08/2018 00:10
O ile dobrze pamiętam występował tan Snape ale nie pamiętam w jakiej roli. Kojarzy toś tytuł? Z góry dziękuję za pomoc

Rasia
08/08/2018 00:10
Dodatkowo coś było o tym, że ta rodzina w szkole organizowała takie spotkania gdzie wyjaśniali uczniom z mugolskich rodzin różne pojęcia z świata czarodziejów. O ile dobrze pamiętam występował tan Sna

Rasia
08/08/2018 00:09
Kojarzę, że Harry został wyrzucony przez ciotkę. Potem okazuję się, że jego mama należała do rodziny czystej krwi i miała brata, który dał Potterowi nowe imię i nazwisko. Dodatkowo coś było o tym, że

Rasia
08/08/2018 00:04
Dobry wieczór. Mam takie pytanie. Od pewnego czasu poszukuję opowiadania, które kiedyś czytałam ale zapomniałam tytułu. To było jakiś rok temu więc nie bardzo pamiętam o czym to opowiadało. Kojarzę, ż

Lena_Xxx
17/06/2018 13:03
Dziewczyny, wiecie, co się stało z Gospodą pod złamanym piórem? Zlikwidowano to forum, czy jak? T.T

Samantha MSF
11/05/2018 22:56
I hoped to re-watch all DI trailers, but many of them seem to not work any more smiley Any chance of re-uploading them? I remember that 27 seconds one, with the Vision... so beautiful

Carima
10/05/2018 18:14
siebie istnieć. Chyba dlatego tak bardzo kocham ten ff. (kiedy czytałam po raz pierwszy, jeszcze nie znałam mojej drugiej połówki, więc to już chyba we mnie siedziało ;p)

Carima
10/05/2018 18:13
Hihi uświadomiłam sobie, jak czytałam w zeszłym roku, że związek Harry'ego ze Snapem w DI trochę przypomina mój własny związek. Też jesteśmy dla siebie toksyczni do bólu, a nie potrafimy bez siebi

Carima
10/05/2018 18:09
O widzę, że się pojawił ruch na shoutbox akurat w tym roku smiley Właśnie wracam przeczytać całość po raz trzeci. Aż się wzruszyłam widząc nową dyskusję smiley

CielP
31/03/2018 00:44
Ludziki kochane, każdy z nas ma swoje życie Ale zajrzeć tutaj po takim czasie... serio aż mnie w dołku ściska <3

kopciurek
25/03/2018 04:00
XD a ja się od kilku lat zastanawiam czy Wy wciąż razem jesteście, ale przecież nie napiszę do żadnej z takim pytaniem xD Cieszę się bardzo, dziewczyny! Buziaki!

Homonim
08/03/2018 21:01
Wie ktoś może co z hpforum się stało?

Homonim
08/03/2018 21:00
Taak, popieram, to byłoby niesamowite. A DI jest w moim życiu już od 3 lat, raz na rok wracam do tego cuda.

Jestemchora
09/02/2018 21:50
O mój boże! Jeśli po tylu latach zostałyby napisane jeszcze inne części chyba rozpłynęłabym się w środku. Kocham do tego wracać, bo za każdym razem budzi we mnie tak silne emocje jak za pierwszym raze

arielgobuss
31/01/2018 19:28
serdecznie Was pozdrawiamy. Całusy, Ariel & Gobuss

arielgobuss
31/01/2018 19:27
zaglądacie. DI było częścią naszego życia, ba, raczej jego centrum, przez ponad 4 lata , a Wy razem z nim. Dziękujemy za wszystkie miłe słowa i jeżeli ktoś z Was jeszcze kiedyś tu zajrzy, to serdeczni

arielgobuss
31/01/2018 19:27
że główny bohater, (alter ego Snape'a) jest dwa razy bardziej intensywny (w każdym znaczeniu tego słowa) niż Snape z DI. I nawet nie wiedziałyśmy, że to możliwe smiley Cieszymy się, że wciąż tu zaglą

Archiwum
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

Copyright © 2006

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie