dnd, d&d dungeons and dragons
 
Snarry World
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d MENU dungeons and dragons
 
Strona Główna ˇ Desiderium Intimum ˇ Desiderium Intimum Trailers ˇ Tłumaczenia ˇ Forum ˇ Kategorie Newsów ˇ Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d
Nasza twórczość/Our stuff
dungeons and dragons
 
Desiderium Intimum
Desiderium Intimum In Other Languages
Desiderium Intimum Soundtrack
Desiderium Intimum Trailers
Desiderium Intimum Arts
Inne Ficki
Tłumaczenia
Videos by Ariel & Gobuss
Videos by Ariel Lindt
Videos by Gobuss
Contests
Awards
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Gdzie można nas znaleźć/Where you can find us
dungeons and dragons
 
YouTube Ariel
YouTube Gobuss
Last Ariel & Gobuss
Livejournal
Contact
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Spis Snarry Fanfiction
dungeons and dragons
 
Snarry od A do Z
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Polecane/Recommended
dungeons and dragons
 
Fanfics
Arts
Videos
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Grupy Snarry World
dungeons and dragons
 
Last FM
Facebook
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nawigacja
dungeons and dragons
 
Strona Główna
Forum
Kategorie Newsów
Artykuły
Buttony do Snarry World
Statystyki
Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Na Forum
dungeons and dragons
 
Najnowsze Tematy
Poznajmy się
Fickowa pikanteria ;)
Co o waszych zainter...
Queer As Folk
FF, które nas powali...
Najciekawsze Tematy
Dialogi Genialne [153]
Poznajmy się [115]
Potterowe dziury [112]
FF, które nas pow... [107]
Sny, wizje itp. [66]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Online
dungeons and dragons
 
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 4,099
Najnowszy Użytkownik: Mjutpl7
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Liczba odwiedzin Number of views
dungeons and dragons
 
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Księga Gości Guest Book
dungeons and dragons
 
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Our Snarry Videos
dungeons and dragons
 

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
WAŻNA INFORMACJA
dungeons and dragons
 
Jeżeli masz problem z zamieszczeniem komentarza, to prześlij go nam na PW albo na e-mail: ariel_lindt@wp.pl

If you're from another country and you've registered, send us an e-mail with your login, so we can activate your account.


Nie wyrażamy zgody na kopiowanie i umieszczanie naszych ficków i tłumaczeń na chomikach itp.

Ariel & Gobuss
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Rozdział 29 - "On fire" Część 1
dungeons and dragons
 
Kolejny rozdział, które byłyśmy zmuszone podzielić na dwie części. Na razie przedstawiamy Wam pierwszą :)

Na końcu każdego rozdziału jest tytuł i wykonawca użytej przez nas piosenki. Ostatnio zmodyfikowałyśmy wszystkie w ten sposób, że klikając na nie, można je sobie od razu bezpośrednio ściągnąć na komputer i posłuchać ^_^ Miłego czytania i... słuchania :)



Beta: Kaczalka :* Ogromnie dziękujemy ^_^



29. On fire



You're on fire
When he's near you
You're on fire
When he speaks
You're on fire
Burning at these mysteries
*



Część 1



- Powodzenia, Harry! - Chłopak ugiął się i prawie wpadł na Hermionę po "dobrodusznym" klepnięciu w plecy w wykonaniu Hagrida.

- Dzięki - wymamrotał, kiedy jego płuca wróciły już na miejsce.

- Dacie im popalić, co nie, Ron? - Półolbrzym uśmiechnął się szeroko i uniósł dłoń, aby klepnąć także rudzielca, ale ten szybko wycofał się z zasięgu jego ramion, posyłając mu nerwowy uśmiech.

Harry już dawno stracił rachubę, ile osób życzyło im powodzenia od czasu wyjścia z dormitorium, przez całą drogę aż do Wielkiej Sali, do której podążali na ostatni posiłek przed meczem. Wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że jeżeli go wygrają, będą już na wyciągnięcie ręki od pucharu. Pozbawiony swoich najlepszych zawodników - Malfoya, Grabbe'a i Goyle'a - Slytherin, z którym mają grać wiosną, był tak osłabiony, iż nikt nie miał wątpliwości, kto będzie górą w tym pojedynku. To dzisiejszy mecz był tym najważniejszym i wszyscy dobrze o tym wiedzieli.

Kiedy Harry przekroczył próg sali, w jego oczy wlała się ogromna, czerwono-złota masa. Niemal wszyscy uczniowie ubrani byli w barwy Gryffindoru. Pod ścianami stały gotowe transparenty i panował tak ożywiony gwar, iż trzeba było krzyczeć sobie do ucha, aby móc się porozumieć. W takiej chwili nie liczyła się wojna ani wewnętrzne animozje, nieporozumienia i podziały. Quidditch łączył wszystkich w jedną, wielką rodzinę. I w tym tkwiła jego siła.

Harry uśmiechnął się do siebie, widząc Seamusa i Deana z twarzami pomalowanymi w czerwone i złote pasy i wymachującymi chorągiewkami z godłem Gryffindoru. Luna w swoim olbrzymim kapeluszu w kształcie głowy lwa chodziła i rozdawała wszystkim balony, z których - Harry wytrzeszczył oczy - szczerzyła się jego własna twarz z podpisem: "Harry Potter to nasz idol!"

Jedynie Slytherin nie brał udziału w radosnym święcie, chociaż wyglądało na to, że Zabini i Nott dobrze się bawią, strzelając różdżkami i przekłuwając te okropne balony. Harry był im wdzięczny.

Spojrzał ponad tłumem na stół nauczycielski. McGonagall (z balonem w ręku!) pomachała do niego, a dyrektor uśmiechnął się i skinął mu swoim pucharem, po czym pochylił się ku czarnej, zdecydowanie wyróżniającej się w całej tej feerii barw sylwetki. Serce Harry'ego momentalnie przyspieszyło, a nogi ugięły się pod nim. Snape siedział wyprostowany na swoim miejscu, wysłuchując wesołych komentarzy Dumbledore'a, i miał taką minę, jakby właśnie wypił truciznę i bezwłocznie potrzebował antidotum. Był niczym mroczna, cyniczna kotwica w falującym morzu kolorowej radości i beztroski. I przyciągał wzrok Harry'ego niczym magnes, sprawiając, że zapominał o wszystkim, o tym, gdzie się znajduje i co ma zrobić. I czuł się tak, jakby w jego wnętrzu płonął ogień. Ogień, który go rozgrzewał i posyłał w jego ciało przyjemne prądy, które sprawiały, że miał ochotę się śmiać, ponieważ wszystko wydawało mu się takie... piękne.

- Stary, rusz się. Zamurowało cię? - Ron złapał go za ramię i pociągnął za sobą w roześmiany tłum. Harry został otoczony podekscytowanymi twarzami, poklepującymi go rękami i tysiącem mieszających się ze sobą głosów. Ale to wszystko znajdowało się jakby za niewidzialną barierą, która tłumiła docierające do niego bodźce. W jego głowie unosiła się ciepła mgiełka, a przed oczami majaczyła jedynie mroczna sylwetka. Wciąż pamiętał tę niesłychaną czułość, którą wczoraj obdarzył go Severus, i na samo jej wspomnienie w jego brzuchu działo się coś dziwnego - jakby tysiące tańczących mrówek urządziło sobie konkurs stepowania. Wciąż pamiętał pragnienie, które widział w tych niesamowitych, ciemnych oczach. I nawet moment, w którym Severus dał mu maść, aby nie miał dzisiaj kłopotów z siedzeniem na miotle, wydawał mu się taki... magiczny. Od wczorajszego wieczoru czuł się tak, jakby w jego żyłach krążył alkohol. Nie potrafił pozbyć się doskonałego humoru i uśmiechu, który wylewał mu się na twarz za każdym razem, kiedy pomyślał o Severusie. Miał wrażenie, jakby wszystko w końcu było tak jak należy. Jakby wszystko mu się udało. Jakby nic nie mogło już tego zepsuć.

Niejasno zdawał sobie sprawę, że został doprowadzony do stołu i usadzony przy nim. Przez jakiś czas czuł jeszcze poklepywania, ale nie zwracał na nie uwagi. Z nieobecnym uśmiechem na twarzy wpatrywał się w jeden punkt na ścianie i pozwalał, aby przed jego oczami przewijały się wspomnienia wczorajszego wieczoru i plany na kolejne.

Z odrętwienia wyrwały go dopiero donośne hałasy. Gryfoni, trzymając w rękach kubki i sztućce, zaczęli wybijać rytm na drewnianym blacie stołu. Lee Jordan stanął na ławce i zawołał w wystukiwanych głośno rytmie:

- Wy-gra-my! Dlaczego?!

- Bo ma-my Harry'ego! - odpowiedzieli chórem Gryfoni.

- Prze-gra-cie! Dlaczego?! - ponowił, wskazując palcem w stronę Krukonów.

- Bo ma-my Harry'ego!

Harry miał ochotę schować się pod stół. Było mu wstyd przed Cho i resztą Krukonów. Czuł, jak ogromny rumieniec wpełza na jego twarz i bierze ją w posiadanie. Hermiona spojrzała na niego z mieszaniną rozbawienia i współczucia, a Ron klepnął go w plecy, szczerząc się.

- Z tobą nie ma szans, żebyśmy przegrali - powiedział beztrosko.

- Uhm - mruknął niewyraźnie Harry, czując, jak żołądek wywraca mu się na drugą stronę.


***


- I pamiętajcie, każdy pilnuje swojej strony i przydzielonego wam zawodnika przeciwnej drużyny. Harry, ty masz się skupić wyłącznie na zniczu. Wszyscy podają do Ginny - ona wykańcza akcje. Jimmy, Ritchie, pilnujcie jej jak oka w głowie. - Angelina udzielała w szatni ostatnich wskazówek, ale Harry niemal jej nie słuchał. Stał tylko i wsłuchiwał się w ryk na trybunach. Nie mógł powiedzieć, że się nie denerwował. Czuł na sobie taką presję, iż miał trudności z oddychaniem. Chociaż Ron wyglądał na znacznie bardziej przerażonego.

Automatycznie sięgnął do kieszeni i zacisnął palce wokół chłodnego kamienia. Poczuł ulgę. Zamknął oczy. Nie potrafił się powstrzymać.

Życz mi szczęścia - wysłał i dopiero po chwili stwierdził, że to, co zrobił, było głupie i Snape tylko go wyśmieje, kiedy odczyta wiadomość. Wziął głęboki oddech.

Ciekawe, czy przyszedł...

- Ustawić się! Wychodzimy! - krzyknęła Angelina i wrota otworzyły się. W uszy Harry'ego uderzył ryk i hałas, a jego twarz owionęło zimne powietrze pachnące nadchodzącą szybko zimą. Wsiadł na miotłę i wzbił się w górę, pozwalając, by inni go wyprzedzili, gdyż sam rozglądał się po falującym morzu głów w poszukiwaniu czarnej sylwetki.

Nie wypatrzył jej.

To dziwne, ale poczuł ulgę. Podejrzewał, że gdyby Severus przyszedł, jego szanse na złapanie znicza spadłyby na łeb, na szyję, ponieważ myślałby tylko o śledzących go czarnych oczach.

Kiedy z szatni zaczęli wylatywać zawodnicy przeciwnej drużyny, z trybun podniosła się pieśń Gryfonów ułożona specjalnie na ten mecz:

Już za chwilę TO się zacznie
Rozpocznie się wielki mecz
Gdzie Gryffindor będzie górą,
A przeciwnik pójdzie precz!

Potter, Weasley, Bell i Johnson,
Weasley, Peaks, no i Coote,
Bo Gryffindor to drużyna,
Która zawsze gra jak z nut!


Harry pomachał do Hermiony, Luny i Tonks, a następnie spojrzał na Cho, która ustawiła się naprzeciw niego. Miał wrażenie, że odkąd ją pocałował, minęły już całe wieki. Do tej pory czasami się zastanawiał, dlaczego to wtedy zrobił i co mu się w niej podobało. Teraz, kiedy na nią patrzył, nie widział w niej nic interesującego. Wydawała mu się taka... pospolita. Nie miała tych czarnych, wwiercających się w duszę oczu, tej zmarszczki pomiędzy brwiami, oznajmiającej całemu światu, że jej właściciel mógłby jednym mrugnięciem zmusić cię do chodzenia za nim na czworakach, nie miała tej ukrytej siły, która objawiała się w spojrzeniu i dumnej postawie, nie potrafiła uśmiechać się w tak cyniczny sposób, sprawiający, że twoje nogi zamieniały się w watę... Miał wrażenie, że wtedy, kiedy sądził, że mu się podobała, tak naprawdę szukał przeciwieństwa, czegoś zupełnie innego, ucieczki od tego, co ukrywał głęboko wewnątrz siebie, ponieważ jego podświadomość nie chciała, albo może nie potrafiła dopuścić do głosu jego prawdziwych pragnień, a już z pewnością nie potrafiłaby ich zaakceptować.

Otrząsnął się dopiero wtedy, kiedy pani Hooch wyrzuciła w powietrze kafla i gra się rozpoczęła. Przez pierwsze piętnaście minut Harry tylko krążył nad boiskiem i wypatrywał błysku złota. Ginny, po kilku udanych akcjach, strzeliła trzy gole, Angelina jednego, a Krukoni dwa, choć Ron naprawdę dwoił się i troił, aby obronić pętle. Do uszu Harry'ego dobiegała dalsza części pieśni Gryfonów:

Dostępu do naszych bramek
Strzeże dzielnie Weasley Ron,
Zawsze szczelnie je ochrania
Tak potrafi tylko on!


Harry uśmiechnął się widząc, jak zaczerwieniony przyjaciel macha do tłumu. Usłyszał świst i zachwiał się, kiedy tłuczek śmignął tuż obok jego głowy. Cho przez cały czas siedziała mu na ogonie, co było cholernie irytujące. Zanurkował trochę niżej udając, że dostrzegł znicz. Jak było do przewidzenia, podążyła za nim. Nad jego głową przeleciała Angelina, goniona przez dwóch krukońskich ścigających. Pieśń wzmogła się:

W środku pola nasza trójka:
Angelina, Katie, Ginny!
Oto ich cudowna akcja
I kolejny punkt drużyny!


Angelina zwodem zmyliła ścigających, a następnie podała do Ginny, która posłała piłkę do pętli, tuż pod ramieniem obrońcy. Na widowni rozległ się ryk radości. Głos Jordana niknął wśród krzyków i piosenki śpiewanej przez wszystkich kibiców Gryffindoru:

Swoim silnym uderzeniem
Każdego z miotły zwalają!
Strzela Jimmy, strzela Ritchie
Przeciwnicy uciekają!


Harry wzbił się do góry i zanurkował ponownie, aby zgubić i zmylić Cho, jednak ona zdawała się być przyklejona do niego zaklęciem trwałego przylepca.

Po kolejnych dwudziestu minutach Gryffindor prowadził siedemdziesiąt do pięćdziesięciu, grając chwilowo w osłabionych składzie, gdyż Katie dostała tłuczkiem w ramię i pani Pomfrey musiała szybko ją opatrzyć. Harry musnął ją wzrokiem i spojrzał w kierunku pętli, przy której krążył Ron. I gwałtownie jego wzrok wrócił z powrotem do przyjaciółki z drużyny i pielęgniarki. Kilka metrów od nich unosiła się złota piłeczka. Szybko odwrócił głowę, udając, że patrzy w przeciwnym kierunku, żeby zmylić Cho, i gwałtownym zrywem wybił się w górę. Dziewczyna podążyła za nim, ale wtedy Harry zrobił zwrot o sto osiemdziesiąt stopni i zanurkował. Na trybunach wybuchła euforia. Do jego uszu dotarły kolejne zwrotki pieśni:

Ale rozstąpcie się wszyscy
Oto on wkracza do akcji
Żaden znicz mu nie ucieknie
Harry zawsze go załatwi!

Znicz szybuje i ucieka,
Harry skręca i nurkuje
W każdej trudnej sytuacji
Zimną krew zachowuje!

Patrzcie, patrzcie, jest już blisko,
Już wyciąga dłoń po niego!
W każdym meczu, zawsze, wszędzie
Wszystkie znicze będą jego!


Tak naprawdę to od znicza dzieliło go jeszcze kilkanaście metrów. Kątem oka widział za sobą cień Cho. Nie miała szans wyprzedzić go w prostej linii, więc wystarczyło tylko... wyciągnąć rękę... i złap...

A niech to!

Chóralny jęk na trybunach zmieszał się z jękiem Harry'ego, kiedy znicz drgnął i zaczął uciekać. Gryfon szarpnął trzonek i niemal go złamał, ciągnąc stawiającą opór miotłę w górę. Cho zatoczyła łuk. Jej miotła nie wytrzymałaby takiego przeciążenia.

"No dalej, dalej! Uda się! Musi się udać!" - krzyczał umysł Harry'ego, podczas gdy on frunął coraz wyżej i wyżej, nie zwracając uwagi na siekające skórę lodowate podmuchy wiatru. I wtedy znicz znowu zrobił gwałtowny zwrot i zanurkował, przelatując tak blisko, że niemal musnął policzek Gryfona. Harry krzyknął z frustracji i szarpnął rączkę ponownie, robiąc salto i nurkując za uciekającą piłką. Ustawił się niemal pionowo do ziemi i kiedy spojrzał wzdłuż trzonka na uciekającą złota kulkę, jego oczy rozszerzyły się.

Kierował się wprost na nadlatującą z dołu Cho. Znicz był pomiędzy nimi. Tysiąc opcji przewinęło się przez jego głowę w ułamku sekundy, ale żadna nie wydawała się dobrym rozwiązaniem.

Nie może lecieć prosto, bo wpadną na siebie. Nie może liczyć na to, że ona pierwsza ucieknie, bo zależy jej na wygranej tak samo jak jemu. Nie może uciec, bo znicz wpadnie prosto w wyciągniętą rękę Krukonki.

Zmarszczył brwi i ścisnął trzonek mocniej. Czasami, aby wygrać, trzeba zaryzykować. Tego nauczył się od Severusa. Dobrocią, wahaniem i unikaniem konfrontacji nie zwycięży. Czasami trzeba użyć... czarnej magii.

Wyciągnął rękę i przyspieszył.

Jeszcze rok temu zrobiłby wszystko, aby nie narazić jej na niebezpieczeństwo. Nawet za cenę przegranej. Ale teraz... teraz było inaczej.

Natarł z pełną szybkością. Cho rozszerzyła gwałtownie oczy, krzyknęła z przestrachem i w ostatniej chwili odbiła na bok. Palce Harry'ego zacisnęły się wokół złotej kulki. I w tym samym momencie poczuł eksplozję gorąca, radości i poczucia triumfu. W oddali usłyszał ryk kibiców Gryffindoru, całkowicie zagłuszający jęk Krukonów. Cho straciła panowanie nad miotłą i, wirując, zaczęła spadać. Jej krzyk przedarł się przez wrzask radości bombardujący uszy Gryfona.

Rozmazanym wzrokiem rozejrzał się wokół. Jej czarne włosy powiewały na wietrze, kiedy, trzymając się kurczowo miotły, opadała spiralami ku ziemi. Harry wyhamował, wcisnął znicz do kieszeni i zanurkował za nią. Podleciał na odległość łokcia, wyrównał lot, po czym złapał ją w pasie i jednym szarpnięciem wciągnął na swoją miotłę. Oklaski i okrzyki jeszcze się wzmogły. Krukonka złapała się go kurczowo i drżąc, spojrzała na swoją miotłę, która uderzyła w ziemię i złamała się. Harry wiedział, że powinien odczuwać jakiś żal, wyrzuty sumienia, że tak postąpił, że naraził ją na niebezpieczeństwo, ale jedyne, co czuł, to rozgrzewający go żar triumfu.

Opadając powoli ku ziemi, słyszał ostatnie zwrotki śpiewanej przez Gryfonów pieśni:

Już po meczu, wygraliśmy!
Pani Hooch już daje znak!
Unieś ręce na cześć jego
I zaśpiewaj z nami tak:

Harry Potter to nasz idol!
Harry Potter to nasz gracz!
Harry Potter jest najlepszy!
Uciekajcie, póki czas!



***

W Pokoju Wspólnym panowała szampańska atmosfera. Tuż po meczu Harry został porwany i przyniesiony tu przez Gryfonów na rękach. W tej chwili wszyscy skandowali na przemian:

Gryffindor jest najlepszy
Każdy mecz wygrywa
I w ten oto sposób
Puchary zdobywa!


Oraz nowy, nieoficjalny hymn domu lwa:

Harry Potter to nasz idol!
Harry Potter to nasz gracz!
Harry Potter jest najlepszy!
Uciekajcie, póki czas!


Teraz, kiedy adrenalina juz opadła, gdy wszyscy przestali mu w końcu gratulować i podziwiać jego ostatnią akcję, Harry mógł nareszcie odsapnąć i usiąść w kącie, ponieważ nogi zaczęły odmawiać mu posłuszeństwa. Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej złotą piłeczkę. Nie szarpała się już. Leżała spokojnie, pogodzona z losem. W momencie, w którym chciał schować ją z powrotem, poczuł ciepło w drugiej kieszeni. Odrzucił znicz na bok i natychmiast sięgnął po zielony kamień. Jego oczy zaświeciły się, kiedy zobaczył jarzącą się w środku wiadomość. Znicz przestał dla niego istnieć. Przybliżył klejnot do oczu i odczytał:

Jakże mógłbym nie pogratulować Złotemu Chłopcu kolejnej wygranej? Teraz zapewne pławisz się w swojej chwale.

Harry zmarszczył brwi i szybko odesłał:

W niczym się nie pławię. Tylko... tęsknię za tobą.

I była to najszczersza prawda. Był już zmęczony całym tym zamieszaniem wokół swojej osoby. Chciał po prostu znaleźć się gdzieś, gdzie nie będzie musiał odgrywać przed wszystkimi roli Złotego Chłopca Gryffindoru, tylko po prostu... gdzie będzie mógł być sobą. Jedynie przy Severusie tak się czuł. I tęsknił za nim. Naprawdę tęsknił.

Wokół niego rozlegały się śpiewy, okrzyki, śmiech, ale miał wrażenie, że to wszystko dzieje się gdzieś daleko, za grubym, szklanym murem. Oparł się o ścianę, zamknął oczy i zanurzył się we wspomnieniach. Przypominał sobie łagodny dotyk, który niczym pająk przesuwał się po jego ciele, gorący oddech Severusa owiewający jego szyję i ramię, ciepłe wargi wędrujące po drżącej skórze, przynoszące jednocześnie ból i radość. Ból, ponieważ tak długo musiał czekać, i radość, ponieważ w końcu doczekał się. Wszystko było takie inne. Gładkie i... ciepłe. Za każdym razem, kiedy o tym pomyślał, jego serce rozpoczynało taniec, głowa stawała się zadziwiająco lekka, a na usta wypływał uśmiech. Tak, jak teraz.

- Harry! - Czyjś głos wdarł się w jego sny na jawie, przerywając je. Poczuł na ramieniu dłoń. Otworzył oczy. Obok niego stała Ginny. - Wszystko w porządku?

- Tak - odparł i wtedy wiedział już, co ma zrobić, aby jego sen stał się rzeczywistością i aby nikt nie mógł go przerwać. - Muszę iść - oświadczył, zrywając się z miejsca.

Obok Ginny pojawił się Ron.

- Nigdzie teraz nie pójdziesz, stary. Będą śpiewać piosenkę na naszą cześć - wyszczerzył się. - I wszyscy chcą zobaczyć i pocałować znicz.

Znicz?

Harry przypominał sobie, że jeszcze przed chwilą go miał, ale co z nim zrobił?

Nieważne. Wszystko to jest nieważne. Najważniejsze teraz jest...

- Ale ja naprawdę muszę! - Spróbował przecisnąć się obok Rona. Musiał zobaczyć się z Severusem. Właśnie w tej chwili! Nic nie było ważniejsze od tego!

Ale przyjaciel złapał go za ramię i wciągnął w tłum. Widział, że teraz nie ma już żadnych szans, aby się wyrwać i zrobić to, czego najbardziej pragnął.

Być z nim.


***

Połowę niedzieli Harry spędził w bibliotece, ucząc się o sposobach przedłużania działania eliksirów niewidzialności, a drugą połowę patrząc w okno, uśmiechając się i śniąc na jawie. Całe szczęście, że wygrana w sobotnim meczu całkowicie tłumaczyła jego maślany uśmiech i wiecznie dobry humor, bo w przeciwnym wypadku Hermiona mogłaby zacząć zadawać pytania. Każdy, kto na niego patrzył, myślał po prostu, że jest zadowolony z wygranej. Także siedząc w bibliotece nie opuszczał go dobry humor. Nawet nieobecność Severusa nie mogła mu go zepsuć. Po śniadaniu, na którym Mistrz Eliksirów się nie pojawił, Harry postanowił pójść go odwiedzić, ponieważ miał wrażenie, że każda godzina rozłąki jest dla niego torturą, ale niestety, Severusa nie było ani w gabinecie, ani nigdzie w zamku. Specjalnie sprawdził na Mapie Huncwotów, ponieważ pomyślał, że może znowu pracuje w swoim laboratorium, ale po wpatrywaniu się w pergamin przez pół godziny stwierdził, że chyba jednak nie. Trochę zawiedziony zabrał się więc do nauki. W końcu chciałby móc pochwalić się w poniedziałek Severusowi znajomością zagadnienia, o którym mężczyzna ostatnio napomknął i dał mu do zrozumienia, że chciałby o nim z Harrym porozmawiać. Był tak pełen zapału, iż miał wrażenie, że bez problemu da radę nauczyć się materiału z całej szóstej i siódmej klasy, byle tylko sprawić tym przyjemność Severusowi. Nawet Hermiona, która przyszła do biblioteki po południu, aby pouczyć się trochę na jutrzejszą lekcję Eliksirów na wypadek, gdyby Snape zaskoczył ich jakimś niezapowiedzianym sprawdzianem, z niepokojem patrzyła na stosy książek, którymi obłożył się Harry i które wertował z zapałem i uśmiechem na twarzy.

Severus nie pojawił się także na posiłkach w poniedziałek i Harry zaczął się martwić. Z niecierpliwością oczekiwał ostatniej lekcji Eliksirów, a siedząc już w klasie, wciąż wpatrywał się w drzwi. Ron mruczał pod nosem modlitwę o tym, że zrobi wszystko, jeżeli tylko przeżyje tę lekcję, a Neville przewrócił atrament, ustawiając na ławce swój przypalony kociołek, za co został zwymyślany przez Lavender, ponieważ pobrudził kawałek jej nowej, przyozdobionej muszlami i kwiatami torby.

Harry wpatrywał się w drzwi z taką intensywnością, iż jego oczy niemal zaczęły łzawić. A wtedy one otworzyły się z rozmachem i do klasy wlał się mrok. Poczuł taką ulgę, iż prawie spłynął po krześle na podłogę. Niemal nieświadomie sięgnął ręką do kieszeni i zaciskając palce na kamieniu, pomyślał:

Jak to dobrze, że jesteś, Severusie. Tak się o ciebie martwiłem...

Snape zatrzymał się przy biurku i zerknął w dół na coś, co wyciągnął z połów swojej szaty. Kiedy odczytał wiadomość, uniósł jedną brew i spojrzał na Harry'ego tak, jakby chłopak zaczął nagle mówić w innym języku. Tak, jakby w życiu nie spodziewał się, że ktoś może się o niego martwić.

Harry gwałtownie spuścił wzrok, czując się jak ostatni głupek. Po chwili znowu usłyszał ten niski głos, który za każdym razem rozpalał w nim każdy nerw. Poczuł dreszcze. Nie słyszał go od piątku. Miał wrażenie, że minęły już całe wieki, a nie zaledwie trzy dni.

- Schowajcie wszystkie książki i przybory. Dzisiaj mam dla was... małą niespodziankę - powiedział Snape uśmiechając się nieprzyjemnie i machnął różdżką w stronę biurka, z którego zaczęły wylatywać czyste arkusze pergaminu.

Ron jęknął, a Hermiona rozpromieniła się. Harry spojrzał na arkusz, który wylądował przed nim i przeczytał tytuł wypracowania, które mieli napisać:

Opisz metody przyrządzania najpopularniejszych eliksirów niewidzialności i zaproponuj sposoby przedłużenia ich działania.

Harry poczuł słodką satysfakcję. Chyba po praz pierwszy w życiu był pewien, że nie ma szans tego zawalić. Usłyszał, jak siedzący obok niego Ron zaklął cicho i szepnął coś do Hermiony. Dziewczyna zerknęła, czy nauczyciel nie patrzy, i odpowiedziała mu coś, także szeptem. W tej samej chwili rozległ się piskliwy głos Pansy:

- Panie profesorze, Granger i Weasley szepczą do siebie. Uważam, że nie powinno się podpowiadać. To niedopuszczalne!

Hermiona zaczerwieniła się aż po czubki włosów, a Ron posłał Ślizgonce swoje najbardziej mordercze spojrzenie.

- Słuszna uwaga, panno Parkinson - odparł spokojnie Snape. - Dziesięć punktów dla Slytherinu za twoją niespotykaną spostrzegawczość. A Gryffindor traci piętnaście punktów. Panno Granger, jestem zmuszony rozdzielić waszą wielką trójcę. Usiądzie pani w ostatniej ławce.

Hermiona, czerwona jak burak, zabrała kałamarz i pergamin i szybko przeszła na koniec klasy. Ron odprowadził ją zrozpaczonym wzrokiem, po czym ponownie rzucił Pansy tnące wściekłością spojrzenie. Ślizgonka prychnęła i uśmiechnęła się szyderczo. Siedzący obok niej Zabini syknął w stronę Gryfona:

- I co, Weasley? Rozpłaczesz się teraz, że twoja szlamowata dziewczyna ci nie pomoże? Może gdybyś zainwestował w porządne książki, a nie w te obdartusy, to miałbyś szanse chociaż na Nędzny. Och, zapomniałem, twoja rodzina jest na to zbyt biedna...

Ślizgoni zaczęli chichotać, a Ron niemal zerwał się z miejsca, mrucząc pod nosem coś o tym, że go zabije, ale Harry w ostatniej chwili złapał przyjaciela za ramię i przytrzymał, zmuszając go, by usiadł z powrotem.

- Uspokój się, Weasley, albo wylecisz z sali - warknął Snape, rzucając mu groźne spojrzenie. - Przez ciebie Gryffindor traci kolejne dziesięć punktów.

Harry usadził na miejscu przeklinającego pod nosem i trzęsącego się ze złości przyjaciela, po czym, chociaż sam czuł już pierwsze ukłucia złości z powodu tego, że Snape znowu był dla nich tak cholernie niesprawiedliwy (ale wmawiał sobie, że to tylko gra i że musi taki być, ponieważ mnóstwo uczniów w klasie ma rodziców Śmierciożerców), spróbował go uspokoić:

- Zostaw go, Ron. On jest żałosny. Nie zniżaj się do jego poziomu.

- Sam jesteś żałosny, Potter - odparł Zabini, który najwyraźniej wszystko usłyszał. - Ty i cała twoja żałosna rodzina. Och, zapomniałem, przecież oni wszyscy zginęli. Przez ciebie! - wysyczał jadowicie. Pansy wydała z siebie chichot, jakby Ślizgon właśnie opowiedział dobry dowcip.

Harry poczuł się tak, jakby został uderzony w twarz. Z taką siłą, że przez chwilę nie wiedział, gdzie się znajduje. Ogromny ból przebił jego wnętrzności, dosięgając serca. Wszystko w nim się wzburzyło, żołądek skręcił, a płuca ścisnęły. Poczuł lodowaty ogień wściekłości. Przez chwilę chciał się zerwać i wbić Zabiniemu te słowa z powrotem do jego oślizgłego gardła, ale...

Kontrola. Obiecał to Severusowi. Że będzie się kontrolował. Że już nigdy nie da się sprowokować i nie straci nad sobą panowania. Wziął głęboki oddech i bardzo powoli odwrócił się plecami do Ślizgona, walcząc z zalewającą jego oczy czerwienią, po czym wziął do drżącej dłoni pióro, przyłożył je do pergaminu i zaczął pisać, mimo że litery rozmywały mu się przed oczami.

Nie zdawał sobie sprawy z tego, że czarne oczy z zainteresowaniem śledzą każdy jego ruch.

- Wiedziałem, że to prawda - kontynuował Zabini, zirytowany tym kompletnym brakiem reakcji ze strony Gryfona. - Wiedziałem, że...

- Dosyć! - przerwał mu ostro Mistrz Eliksirów. - Panie Zabini, proszę zabrać się do pisania. Nie życzę sobie tego typu uwag na mojej lekcji. Jeżeli ktokolwiek jeszcze się odezwie, natychmiast wyleci z klasy, a jego dom straci trzydzieści punktów. Czy to jasne?

Uczniowie pokiwali głowami i zabrali się do pracy, chociaż niektórzy jeszcze od czasu do czasu zerkali z ciekawością na Zabiniego, Rona i Harry'ego.

Harry poczuł napływający powoli spokój. Kiedy Severus usiadł przy biurku, rozglądając się groźnie po klasie, odważył się podnieść głowę i uśmiechnąć do niego z wdzięcznością. Nie obchodziło go, czy ktoś to zobaczy. Liczył się tylko błysk, który zobaczył w ciemnych oczach mężczyzny, a który powiedział mu wszystko, czego potrzebował. Uśmiechnął się i powrócił do pisania, czując w sercu mały, tlący się ciepło promyczek.


***

Harry był tak zniecierpliwiony czekaniem na wieczorny szlaban, że z trudem powstrzymywał się, aby nie biec. W końcu, gdyby uczniowie zobaczyli go pędzącego na złamanie karku do lochów, mogliby dziwnie na niego patrzeć. Dlatego postarał się opanować i podszedł do drzwi miarowym krokiem. Serce biło mu tak mocno, iż niemal słyszał je w uszach. Już dawno się tak nie czuł. To znaczy, każde nadchodzące spotkanie z Mistrzem Eliksirów wprawiało go w nerwowy, nieco dziwny nastrój, ale od poprzedniego piątku, kiedy on i Severus... kochali się - nie można było tego inaczej nazwać - miał wrażenie, jakby jego zauroczenie jeszcze przybrało na sile. Jakby teraz, bez względu na sytuację, bez przerwy płonął w nim jasny, ciepły ogień, który sprawiał, że przez cały czas miał zaczerwienione policzki, było mu gorąco, a w jego umyśle tworzyły się mgliste opary, wprawiające go w stan nieprzerwanej euforii.

Wziął kilka głębokich oddechów i dotknął drewnianej powierzchni, ale nic się nie wydarzyło. Zmarszczył brwi i zapukał lekko. Drzwi otworzyły się. Odetchnął i przekroczył próg, po czym zatrzymał się gwałtownie i wytrzeszczył oczy. Severus siedział w gabinecie przy biurku i skrobał piórem po pergaminie. Po raz pierwszy nie czekał na Harry'ego w swoich komnatach, tylko najwyraźniej pracował. Nawet nie podniósł głowy, kiedy Gryfon wszedł. Ale Harry'emu w ogóle to nie przeszkadzało. Najważniejsze było to, że w końcu tutaj był. Przy nim.

- Dobry wieczór, Severusie - powiedział beztrosko. Mężczyzna dopiero teraz na niego spojrzał. Kiedy zmrużone, czarne oczy na nim spoczęły, Harry poczuł, że kolana mu miękną, a usta same układają się w uśmiech.

- Jeszcze nie skończyłem - oświadczył Snape. - Zajmij się czymś pożytecznym. Możesz posegregować alfabetycznie karty ze spisem eliksirów i odnośnikami do poszczególnych składników. Może przy okazji utkwi ci coś w głowie. - Mężczyzna machnął różdżką i transmutował stojący w kącie wieszak w mały stolik, a potem przelewitował do niego krzesło, stojące do tej pory przy biurku. Na stoliku wylądowała szuflada pełna małych, czarnych karteczek.

- Nie ma sprawy, Severusie - odparł Harry i bez najmniejszego słowa sprzeciwu usiadł przy stoliku, w taki jednak sposób, aby przez cały czas mógł patrzeć prosto na mężczyznę.

Początkowo nawet próbował wykonać zadanie, ale coraz częściej łapał się na tym, że podrywał głowę i bez skrępowania przyglądał się pochylonemu nad biurkiem Severusowi. W jego umyśle zaczęły tworzyć się obrazy, na pierwszy plan wypychały się wspomnienia. Przypomniał sobie swój pierwszy raz z Severusem. Pamiętał, jak mężczyzna brał go na biurku. Pamiętał nawet szelest leżących pod nim i opadających na podłogę pergaminów. To wszystko wydawało mu się tak odległe i jednocześnie tak bliskie. Na wyciągnięcie ręki. Dlaczego Severus nie mógłby zrobić tego raz jeszcze? Dlaczego nie mógłby go wziąć na tym dużym, czarnym biurku, tak, jak wtedy? Nawet w tym momencie. W każdej chwili.

Zaśmiał się cicho, czując delikatne łaskotanie podniecenia i gorąco towarzyszące przyspieszonemu pulsowi.

Severus zerknął na niego znad pergaminów i zmarszczył brwi.

- Co cię tak bawi, Potter?

- Och, nic takiego - odparł szybko Harry, machając ręką. - Tylko wyobraziłem sobie, jak mnie brałeś na biurku w tedy w klasie i jak bardzo chciałbym, żebyś znowu to zrobił...

W oczach mężczyzny pojawił się krótki rozbłysk.

- Bardzo ciekawa propozycja, Potter...

Harry natychmiast podchwycił temat, uśmiechnął się zalotnie i kontynuował:

- Moglibyśmy zrobić to na tym biurku. - Objął wzrokiem mebel i oblizał wargi. - Jest idealne.

Snape uniósł brew.

- Czy zechciałbyś mi łaskawie wyjaśnić, co idealnego jest w moim biurku, Potter? - zapytał kpiąco.

- Jest takie... duże. - Widząc minę mężczyzny, zaczerwienił się i natychmiast się poprawił. - To znaczy... jest większe, niż biurko w klasie. A na dodatek czarne. Jak twoja pościel, Severusie. - Oczy Harry'ego zabłysły.

Prawdę mówiąc, to w sypialni Severusa też pragnął to zrobić. Może rozpoczną w gabinecie, a później jakoś przemieszczą się do łóżka. Hmm... Ale mogliby napotkać pewne trudności...

Harry ponownie zaśmiał się na tę wizję.

- Piłeś coś, Potter? - Snape patrzył na niego z mieszaniną niepokoju i zaintrygowania.

- Nie. Po prostu... - Harry machnął ręką w nieokreślonym kierunku, wskazując na ścianę i sufit - ...wszystko jest takie piękne.

Snape popatrzył na zapełnione brunatnymi, zakurzonymi słoikami półki, na wytarty dywan oraz ciemny sufit i uniósł brwi. Następnie ponownie przesunął wzrok ku uśmiechającemu się beztrosko i wpatrującemu w niego jak w obrazek Harry'emu i wyraz jego twarzy momentalnie się zmienił, tak jakby nareszcie dotarło do niego coś, co przez cały czas miał przed nosem, a w co nie mógł, albo też nie chciał uwierzyć. I chwilę po tym rysy jego twarzy wyostrzyły się, ciemność w oczach pogłębiła, a na usta wypłynął krzywy uśmieszek.

Harry zamrugał, nie potrafiąc oderwać od niego wzroku. Chciał być blisko niego. W końcu właśnie po to tu przyszedł. Dlaczego nie może go nawet dotknąć? Przecież teraz wszystko się zmieniło...

Jak zahipnotyzowany podniósł się i powoli zbliżył do mężczyzny, z którego twarzy nie schodził tajemniczy uśmiech. Zatrzymał się tuż obok niego i wyciągnął rękę, aby wyjąć pióro z bladej dłoni.

- Jeszcze nie skończyłem, Potter - odparł sucho Severus, ale pozwolił Harry'emu zabrać i odłożyć pióro.

- Nieważne - wymamrotał Gryfon. - To jest nieważne. - Przysunął się bliżej i zmusił mężczyznę do odchylenia się i odsunięcia od biurka.

- A co jest takie ważne? - zapytał Severus, uważnie obserwując każdy ruch Harry'ego.

Chłopak usiadł na kolanach mężczyzny, przodem do niego, i nie odrywając zamglonego wzroku od jego twarzy, sięgnął po smukłą dłoń i położył na swoim sercu.

- To - odparł.

Kiedy zamykał oczy, zobaczył jeszcze jeden ciepły rozbłysk w głębinach ciemnych oczu, ale chwilę później widział już tylko płonącą pod powiekami czerwień pragnienia. Czuł pod palcami chłód szczupłej dłoni, która spoczywała na jego sercu, uspokajając jego szalony rytm, tak jakby gładziła je i otulała. Powoli przesunął rękę wyżej, pozwalając, by jej ścieżka łagodnie lawirowała poprzez klatkę piersiową i wyprowadził ją na otwarte przestrzenie ciepłej skóry. Odchylił głowę do tyłu, pozwalając, by chłodne palce błądziły po rozgrzanej szyi, zmierzając powolnymi, gładkimi kręgami wprost ku twarzy.

Słyszał swój własny, ciężki oddech, generowany każdym, najdelikatniejszym muśnięciem palców mężczyzny i miał wrażenie, jakby tonął w ciepłej ciemności i cały świat, wszystkie dźwięki, barwy i zapachy przestawały istnieć... Istniał tylko ten dotyk na jego rozpalonej skórze. Nie widział niczego, absolutnie niczego, poza ognistą czerwienią, słyszał jedynie szalone bicie własnego serca, a pieszczota szorstkich palców na jego twarzy doprowadzała go niemal do utraty zmysłów. Poddał się całkowicie temu uczuciu, tracąc kontrolę i pozwalając, aby dłoń samodzielnie zaczęła błądzić po jego twarzy muskając czoło, przeczesując opadające niesfornie kosmyki włosów, lawirując pomiędzy nosem, policzkami oraz brodą, a na samym końcu docierając do rozchylonych warg i wsuwając dwa palce w ciepłe wnętrze ust. Ledwie zdając sobie sprawę z tego, że cały drży, zacisnął usta wokół placów i zaczął pieścić je językiem. Miały lekko słonawy posmak, pachniały atramentem i czymś słodkim. Język Harry'ego prześlizgiwał się po płytkich bruzdach i nierównościach, rozkoszując się smakiem, strukturą i tym czymś, czego nie potrafił zdefiniować, ale wiedział, że było częścią Severusa.

Z jego gardła wyrwał się cichy jęk, kiedy palce łagodnie, lecz stanowczo wysunęły się z jego ust i przez moment spoczęły na wilgotnych wargach. Pocałował je. I pozwolił, by dłoń zsunęła się nieco niżej, z powrotem poprzez szyję i klatkę piersiową i spoczęła tam, gdzie odczuwał w tej chwili największe pragnienie - na swoim sercu.

Do Harry'ego napłynął spokój. Strach i obawy rozproszyły się, jakby dłoń Severusa zabierała wszystkie zmartwienia i niedomówienia, a w zamian przynosiła jedynie ukojenie. Z jego ust wyrwało się słowo, które bardziej przypominało pełne ulgi i ufności westchnienie:

- Bezpiecznie...

Czuł się zupełnie jak pod wpływem zaklęcia Imperius - z jego głowy odpłynęły wszystkie myśli i troski, a pozostało jedynie niejasne poczucie szczęścia. Czuł się cudownie odprężony, z tą jednak różnicą, że nie chciał z tym walczyć.

Głośne, nerwowe pukanie brutalnie wdarło się do jego umysłu i sprowadziło go na ziemię, rozbijając na kawałki tę cudowną chwilę. Uniósł powieki i kiedy napotkał spojrzenie mężczyzny, musiał wstrzymać oddech. W rozszerzonych, migoczących dziwnie oczach zobaczył zachwyt. Severus patrzył na niego tak, jakby widział go po raz pierwszy, jakby był właśnie świadkiem jakiegoś niesamowitego spektaklu i nie do końca docierało do niego, że właśnie dobiegł końca.

Pukanie rozległo się ponownie i w tym samym momencie wzrok Mistrza Eliksirów zmienił się diametralnie. Brwi ściągnęły się gniewnie, a źrenice zapłonęły wściekłym blaskiem, kiedy spojrzał na drzwi tak, jakby pragnął je spopielić.

Harry rozejrzał się, nieco zdezorientowany. Snape podniósł się, zmuszając chłopaka do zejścia z jego kolan. Harry szybko cofnął się pod ścianę udając, że ogląda stojące na półkach butelki, a w tym samym czasie Mistrz Eliksirów podszedł do drzwi i otworzył je z rozmachem.

- O co chodzi? - warknął surowym, nieprzyjemnym głosem.

Harry uśmiechnął się do siebie.

- Pana podopieczni narobili mi na górze niezłego bajzlu - usłyszał zirytowany, skrzekliwy głos Filcha. Harry wszędzie by go rozpoznał. - Jeżeli nie przywoła ich pan do porządku, będę zmuszony poinformować o tym dyrektora. W ogóle nie szanują mojej pracy! Myślą, że to wszystko samo się robi...

- Dosyć! - przerwał mu ostro Snape. - Zaraz się tym zajmę, Filch. Zaczekaj za drzwiami. - Po tych słowach zatrzasnął mu je przed nosem i odwrócił się do Harry'ego.

- Zaczekaj tu na mnie, Potter. Ale nie waż się niczego dotykać!

Harry skinął głową, uśmiechając się wesoło. W tym "zaczekaj tu" była jakaś ciekawa obietnica...

Severus posłał mu długie spojrzenie, co wywołało drżenie w dolnych partiach brzucha Harry'ego i tylko utwierdziło go w jego domysłach, po czym odwrócił się i wyszedł.

Kiedy drzwi zamknęły się z trzaskiem, Harry poczuł się dziwnie. Po raz drugi został zupełnie sam w komnatach Snape'a. Co prawda teraz był w gabinecie, a nie w jego prywatnych kwaterach, ale liczyło się to, że Severus zaufał mu i pozwolił tu zostać.

Ogień, który jeszcze przed chwilą odczuwał, a który trawił wszystkie jego wnętrzności, zaczął powoli przygasać. Ale Harry wciąż był podekscytowany. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Wszystkie ściany zapełniały półki, a na każdej z nich stało całe mnóstwo butelek, fiolek i słoików wypełnionych różnymi dziwnymi... rzeczami. Potrafił rozpoznać niektóre z nich: paluszki i skrzydła bachantek ognistych, łuski z ogonów trytonów, a nawet... gałki oczne niewiadomego pochodzenia. Ale na szczęście raczej nie ludzkiego, ponieważ miały czerwoną barwę.

Harry nigdy nie zwracał uwagi na te wszystkie egzotyczne zbiory, zawsze zbyt przejęty nadchodzącym spotkaniem ze Snape'em, mijał je obojętnie, nie zaszczycając nawet jednym spojrzeniem. Ale teraz był tutaj. I był sam. I nie wiedział, ile będzie musiał czekać, zanim Severus wróci. I nudziło mu się...

Zaczął więc spacerować wzdłuż półek. Severus nie powinien być zły, przecież chce tylko pooglądać, nie chce niczego kraść. A poza tym może mu to pomóc w nauce. No i musi zająć myśli czymś innym, ponieważ jeszcze trochę i wybuchnie z niecierpliwości i podekscytowania. Powinien się trochę uspokoić. Tak, uspokoić... Oglądanie martwych kawałków zwierząt było na to najlepszym sposobem.

Od czas do czasu przystawał, przyglądając się stojącym na półkach, ciekawym okazom. Pazury gryfów zanurzone w zgniłozielonej cieczy sprawiły, że zrobiło mu się niedobrze. Miał tylko nadzieję, że odcina się je martwym osobnikom. Czerwone, przekrwione oczy, które zauważył wcześniej, należały do żmijoptaków. A obok w słoiku znajdowały się ich języki.

Och, Severus niedługo wróci i będą... Nie, nie, miał skupić się na oglądaniu.

Nigdy jeszcze nie używali na lekcjach takich składników, a przecież robili już bardzo wiele różnych eliksirów, niektóre bardzo potężne. Jednak wciąż ich najdziwniejszym elementem były odchody ibisa. A tego wszystkiego tutaj... albo używano do produkcji eliksirów eksperymentalnych albo tak złożonych i skomplikowanych, że potrafili je uwarzyć tylko mistrzowie tacy, jak Snape, albo też... jakichś czarnomagicznych mikstur.

Jego uwagę przyciągnął blask. Z tyłu półki stało coś, co wydzielało ciepłe, niemal słodkie, tęczowe światło. Zafascynowany sięgnął pomiędzy słoiki, odsuwając na bok jakieś czarne, splecione macki i butelkę z fioletowym, wirującym płynem. Jego oczom ukazała się niewielka fiolka w której igrały ze sobą wszystkie barwy tęczy, iskrząc kiedy się stykały, przenikały i przeplatały. Ich hipnotyzujący taniec sprawił, że Harry nie potrafił powstrzymać swojego pragnienia dotknięcia fiolki, poczucia ciepła, przeniknięcia tym światłem. Nie wiedział dlaczego, ale wydawało mu się, że ma ono moc usuwania wszelkich zmartwień. Wyciągnął dłoń, patrząc na grę barw i nie potrafiąc oderwać od niej wzroku. Miał wrażenie, że słyszy słodki śpiew, że kiedy tylko dotknie szklanej powierzchni, poczuje w sobie niemożliwe do opisania szczęście.

Jego palce zetknęły się z fiolką, a wtedy wszystko nagle pociemniało. W zamkniętej przestrzeni pojawiło się przerażające oblicze. Usłyszał ryk. Przed oczami błysnęła sugestia zakrwawionych, połamanych kłów, pragnących zmiażdżyć jego czaszkę.

Przerażony, z trudem oderwał palce i cofnął się. Zbyt gwałtownie. Usłyszał dwa następujące po sobie uderzenia - odgłosy rozbijanego szkła. Potrząsnął głową, aby pozbyć się ciemnych plam, które wykwitły mu przed oczami, po czym spojrzał w dół. Jego serce, które już teraz biło szalonym rytmem, przyspieszyło jeszcze bardziej, kiedy zobaczył, co zrobił. Potrącił i zrzucił na podłogę słoik z mackami i butelkę fioletowego płynu. Kawałki szkła leżały rozrzucone na kamiennej posadzce. W jednej ze skorup lśniła resztka fioletowej mikstury, a w kałuży ciemnego płynu leżały czarne, splątane... odnóża, albo coś w tym rodzaju. Wyglądało to trochę jak macki kałamarnicy.

Och nie! Severus go zamorduje! I to gołymi rękami! Wszystko pójdzie na marne! A miało być tak pięknie! I co teraz? Co ma zrobić? Potrafi magicznie naprawić coś rozbitego, ale jak sprawić, żeby rozlany płyn wrócił na swoje miejsce? Dlaczego nikt ich tego nie nauczył, do diabła?!

Drżącymi dłońmi wyjął różdżkę i rzucając "Reparo", szybko naprawił pierwszy słoik. Sięgnął w czarne, pozwijane kłębowisko, aby je w nim umieścić. Ale kiedy jego palce dotknęły lśniącej, wilgotnej powierzchni, wydarzyło się coś niespodziewanego.

Ożyło.

Krzyknął i odskoczył do tyłu, czując, jak jego rękę oplatają lepkie macki, zaciskając się na niej niczym imadło. Poczuł przejmujący ból. Były tak lodowate, iż w ułamku sekundy jego palce stały się sine i nie był w stanie nimi poruszyć. Miał wrażenie, że cała ręka mu drętwieje. Stracił w niej czucie. Pojękując z odczuwanego, rozchodzącego się po całym ciele bólu, próbował zerwać z siebie macki, ale one niemal wbiły się w jego ciało.

- Diffindo! - krzyknął, celując w nie różdżką. Niestety, zaklęcie nie zadziałało. - Diffindo! - spróbował ponownie, tym razem głośniej, ale macki nadal się trzymały, tak jakby zaklęcie rozcinające nie mogło wyrządzić im żadnej krzywdy, jakby samodzielnie od razu się leczyły, ponieważ Harry z trudem dostrzegł niewielkie pęknięcia, które jednak szybko ponownie się zrastały. Do jego serca wlał się strach. Nie wiedział, co to jest, nie wiedział, jak z tym walczyć i czuł, jak lodowate, paraliżujące zimno wędruje po jego skórze, zamrażając krążącą w żyłach krew i drżące z wysiłku mięśnie.

Paraliż postępował błyskawicznie, sięgał już prawie barku. Upadł na podłogę, czując, że traci czucie w nogach. Był tak przerażony, że z trudem mógł oddychać. Chciał krzyczeć, ale nie potrafił wydobyć z siebie głosu.

Co się działo? Co to było? Co zrobić?

Na wpół leżąc na wpół siedząc oparty o półki, czując, jak jego ciało drętwieje z sekundy na sekundę, sięgnął drugą, trzęsącą się spazmatycznie ręką do kieszeni. Teraz nie obchodziły go już żadne konsekwencje. To był jedyny ratunek. Zacisnął na kamieniu mrowiące już palce i wysłał:

Severusie, upuściłem coś i... ale ja nie chciałem, przepraszam! I to mnie złapało. Czarne macki. Czuję zimno, nie mogę się poruszyć. Całe moje ciało zdrętwiało. Nie wiem, co robić. Pomóż mi!

Zimno sięgało już jego serca i płuc. Ręka z kamieniem opadła na podłogę, ale nie wypuścił go z dłoni. Musiał go trzymać, za wszelką cenę. Czuł się coraz bardziej senny, ale przerażenie było silniejsze. Miał coraz większe problemy z oddychaniem, jakby coś ściskało jego płuca i nie pozwalało mu brać głębokich, spokojnych oddechów, jedynie szybkie i coraz płytsze. Serce również zaczęło bić coraz wolniej, a druga ręka zdrętwiała całkowicie. Paraliżujący chłód sięgnął szyi i przesuwał się w górę. Zajmował po kolei usta, twarz, oczy.

Harry miał wrażenie, że zaraz zacznie się dusić, nie mógł krzyknąć ani mrugnąć. Mógł tylko dryfować ku napierającej ciemności, wpatrywać się w drzwi i... czekać.

Proszę, przyjdź. Proszę, proszę, proszę...

Czuł coraz większe zawroty głowy, serce biło już tak wolno, iż niemal go nie słyszał.

Stuk...

Biło jeszcze. Musi się na tym skupić. Na słuchaniu. Jeżeli będzie słuchał, to znaczy, że jeszcze żyje. Nie może odpłynąć.

Stuk...

Dlaczego to zrobił? Dlaczego zawsze musi być taki ciekawski? Dlaczego nigdy nie słucha? Dlaczego?

Stuk...

Obiecuje, że jeżeli tylko przeżyje, już nigdy nie będzie dotykał niczego, czego nie zna. Obiecuje. Jeżeli tylko...

Stuk...

Był taki senny... Nie odczuwał już nic, poza piekącym zimnem. Nie chce. Nie chce odchodzić. Nie chce stracić Severusa. Nie chce...

Stuk. Stuk. Stuk. Stuk.

Co to było? To nie jego serce. To... na korytarzu.

Ktoś biegł.



CDN



* "On fire" by Switchfoot



 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Komentarze
dungeons and dragons
 
Mrocznajulia dnia listopad 19 2009 14:20:59
Oh kurde ...
To taaaakie dziwne trochę.
No i ten moment kiedy Harry opowiadał o tym jak był brany na biurku i że chciał by to ponownie zrobić. Normalnie rumieńce mi na twarz wpełzły.
Powiem wam jedno niesamowicie opisałyście mecz. Zastanawiałam się aż w pewnym momencie czy to nie aby przypadkiem jakiś oryginalny opis Rowling ale przecież wy nie zżynacie jak co niektórzy w opowiadaniach*_*
Z utęsknieniem będe czekała na następny rozdział i nie mogę się doczekać rozwinięcia wątku Luny ,który ostatnio zaczęłyście i
ucięłyście w takim dziwnym momencie.

Życzę weny bo wiem jak trudno jest ją znaleźć(mówię to jako autorka kilku opowiadań) i czekam na następne rozdziały nie tylko DI
Pozdrawiam Mrocznajulia smiley
andyxd dnia listopad 19 2009 14:25:24
o w końcu nowy rozdziałsmiley Superancki! Heh i Sev uratuje Harry'ego xD Czekam na 2 część! Mam nadzieję, że szybko się pojawi..smiley
Kagome dnia listopad 19 2009 16:22:58
Czy naprawdę muszę mówić, że mi się podobało? To już chyba oczywiste ;d, Harry na kolanach Snape'a - to było takie mrau xd *_* Mam nadzieję, że "Część 2" ukaże się szybko, bo w końcu zazwyczaj dodajecie po całym rozdziale a nie po połowach ;p Ale i tak czuje się cudownie, tak długo na to czekałam. Błedu ani jednego nie wyłapałam - bardziej skupiłam się na przecyztaniu treści w jak najkrótszym czasie ;d. KAGOME WANts MORE Xd- i tyle na ten temat ;d
NNRiddle dnia listopad 19 2009 16:46:34
Musiałyście podzielić na dwie części... Czyli, ze już macie w marę napisaną tamtą i niedługo się pojawi? Oooby xcD
*
Kurde. Ja na miejscu Harry'ego wyszłabym z Wielkiej Sali xD Aż tak wielkie zainteresowanie moją osobą byłoby niezwykle krępujące. No ale Potter nie chce wyjść na emo xD
A ta piosenka Gryfonów jest genialna smiley Miałyście Wena, żeby napisać coś tak genialnego smiley
Hahaha... Wszystko czego teraz pragnę, to pocałować znicz xD Rozbroiło mnie to smiley No ale Harry nie poszedł do Severusa... Ey. To złe.
Kurde... było tak miło, aż nie przyszedł Filch. Cholerni Ślizgoni musieli narozrabiać... Wrrr.
O Merlinie... Devilku, Dżisas... Łaaaa *zaciesz* Wprawdzie powinnam być w jakimś sensie zaniepokojona ale ja się tylko cieszę i szczerzę smiley Severus napewno pomoże Harry'emu, ale co się potem stanie... Nakrzyczy na niego czy wręcz przeciwnie - okaże więcej "miłości" niż złości? Ha! Oto jest pytanie smiley I ciekawość która mnie zżera i powoduje takie... szczęście. Naprawdę, cała złość i ogólnie złe samopoczucie z powodu choroby mi przeszło xD Ale co by się dziwić - DI jest takie wspaniałe smiley
Tylko ci będzie dalej? Co dalej, co dalej?! Młahahaha, wampir na horyzoncie xD Zbyt długo bd mnie trzymać w niepewności, to pogryzę xD
Ah i jeszcze cytaty, które mnie po prostu uderzyły xD Genialne!
Był niczym mroczna, cyniczna kotwica w falującym morzu kolorowej radości i beztroski.
A wtedy one otworzyły się z rozmachem i do klasy wlał się mrok.

Oraz coś na potwierdzenie moich słów, że tamten rozdział był kluczowy:
To znaczy, każde nadchodzące spotkanie z Mistrzem Eliksirów wprawiało go w nerwowy, nieco dziwny nastrój, ale od poprzedniego piątku, kiedy on i Severus... kochali się - nie można było tego inaczej nazwać - miał wrażenie, jakby jego zauroczenie jeszcze przybrało na sile.


Brawa i ukłony dla Was, kobitki oraz dla Kaczalki! ;*

Zachowująca się jak najarana, wasza droga
NNRiddle
kopciurek dnia listopad 19 2009 16:47:17
Boże... Kocham Severusa z każdej strony! Tego wrednego, podłego, bez serca, przejmującego się, kochającego.... <3 BOŻE!!! <33
Yuriko-chan dnia listopad 19 2009 17:07:50
jezu wiedziałam! Wiedziałam ze on cos zrobi noo! ze nie beda na biurku uprawiac szalonego namietnego seksu! Bożeeeee niech on go uratuje! Sevik biegnie xD haha smieszny widok pewnie xD no i bede teraz musiałą czekac na kontynuacje milion lat!!?! ja tego nie wytrzymam ;((( !!!! umre jeszcze dzis.... Jak mozna w takim momencie przerwaaaaac!! aaaagggghhhhrrrr jak ochłone moze napisze cos konstruktywnego xD
Yuriko-chan dnia listopad 19 2009 17:14:59
ej własnie xD jak podzieliłyscie to macie juz druga *patrzy z bezkresną nadzieją wypisaną na twarzy* *moczą sie gałki oczne z poruszenia*
Enyo dnia listopad 19 2009 17:44:35
ojeeej! Ale Harry nie może umrzeć! Przecie obiecałyście, że będzie więcej rozdziałów! Severus na pewno go uratuje, na pewno!
Chyba nigdy jeszcze tak straszmnie nie przezywałam rozdziału DI. Pobiłyście same siebie, Dziewczęta.
W ogóle porównania użyte na samym początku powaliły mnie na ziemie. Snape jako mroczna i cyniczna kotwica! <umiera> Niech żyją mroczne i cyniczne kotwice!
Pojechałyście. (; Kocham Was.
Żartowałam. Wcale Was nie kocham, ale DI... <wzdycha> Mam nadzieję, że pisanie nigdy nie przestanie sprawiać Wam takiej frajdy, jak sprawia obecnie. Bo gdy się czyta to czuć, że wszystko jest napisane z taką... no cóż... Pasją! Pasją i z sercem.
Duże te serca macie.
Patsy dnia listopad 19 2009 17:54:05
Jak mogłyście skończyć w tym momencie? To powinno być karalne smiley

Ten rozdział był cudowny. Przez te wszystkie tygodnie zastanawiałam się, jak będą wyglądać relacje Severusa i Harry'ego po ich ostatnim razie. W końcu był on taki... inny od reszty. Na pierwszy plan wysuwa się zachowanie Pottera. To, że tak bardzo chce zaimponować swojemu nauczycielowi, pokazać mu, że umie się opanować. Zauważyłam też te wszystkie rzeczy, które mistrz eliksirów robi dla Harry'ego - ten temat wypracowania, uciszenie Zabiniego. Czyżby jego wewnętrzne mury nadal upadały? Widać, że nie tylko Harry zmienia się pod wpływem Severusa, ale także jest odwrotnie. Niezwykle mnie to cieszy smiley

Podobała mi się scena w gabinecie. Aż nie mogłam uwierzyć, że Snape tak łatwo dał się sprowokować. Widać, że chłopak na niego działa. I ta wzmianka o biurku... ach! Jak przypomnę sobie ich pierwsze stosunki, to są one marne w porównaniu do ich ostatniego "kochania się". Ale oczywiście idylla musi zostać zakłócona, a akcja rozwijać się i pojawiają się groźne macki. Wiem, że Harry przeżyje, ale jak zareaguje na to Severus? Czy przerazi się na dobre, a potem go zgani? Mam nadzieję, że ich relacje nadal będą się zmieniać, w dobrym tego słowa znaczeniu.

Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na drugą część rozdziału. Mam nadzieję, że wkrótce się pojawi.

Dużo weny życzę!
MarySue dnia listopad 19 2009 19:50:28
AAAAAAAA! Nie mam pojęcia co napisać, jest wspaniale i nawet harry tak bardzo mnie nie denerwował. Zgadzam się z wszystkimi; to zbrodnia skończyć w takim momencie!!! Umieram i czekam na kolejną część! Pozdrawiam! Jesteście megasuperwspaniałe! (:
AngelsDream dnia listopad 19 2009 20:35:24
To powinno być karalne - po takim rozdziale pełnym namiętności i czułości - takim, który wbija się człowiekowi w głowę i zostaje w niej na długo - zapodałyście coś, co mnie zupełnie zabiło. Nie wiem jeszcze, co stało się z Harrym, ale mam przeczucie, że to nie było nic dobrego. I zwyczajnie mam ochotę wyrzucić komputer za okno, bo to nie fair, że jest tylko pierwsza część. Owszem - genialna, ale i tak... Mecz i całe to podejmowanie ryzyka, kartkówka i to, że Snape się za nim wstawił, a potem ten szlaban i eliksir, na którego punkcie Severus był przecież tak przeczulony. Ech, złe Wy.
Maga dnia listopad 20 2009 02:23:25
No tak, już rozumiem to poruszenie na stronie. Zakończenie, które będzie trzymać w niepewności przez następne dwa tygodnie. Mam taka małą, diabelną myśl, że Snape może (jeżeli jest jednak po stronie Voldemorta) trzymał ten eliksir właśnie na okazję spotkania z Harrym, a ten natrafił na niego przypadkowo, ale to pewnie mało prawdopodobne.
Bardzo podobały mi się piosenki kibiców Gryffindoru. Pełna jestem podziwu.
Pocieszka dnia listopad 20 2009 08:58:02
Dziewczyny, jak zwykle zaskakujecie! Nasz Harry, króry dla zwycięstwa naraża koleżankę? Takie mało to gryfońskie ;-) Ale cały rozwój akcji trzyma w napięciu, oj, trzyma, zwłaszcza "ciepły i czuły" Severus - po jego poprzednich akcjach nagle podejrzanie dobrze to wszystko wygląda dla Pottera. Nie, żeby mnie to martwiło - sceny ich spotkań są absolutnie słodkie :-) I zgadzam sie z przedpiśczyniami - przerywanie narracji w takim momencie to okrucieństwo!
Czekam z niecierpliwościa na więcej!
P.S. Uwaga techniczna do opisu Seva w klasie - czy na pewno "poły" sie tak odmieniają? Wydaje mi się, że jest "ta poła" - "tych pół", ale mogę sie mylić.
Pozdrawiam, i czy już wspomniałam, że czekam na więcej ? ;-)
Channel dnia listopad 20 2009 14:01:38
Ooo, chociaż rozdział skończył się nawet trochę tragicznie, to jednak jakoś nie czuję strachu (napięcia, to owszem) na myśl o tym, co teraz z Potterem. I tak mu nic nie będzie. Po pierwsze, jest tym cholernym Złotym Chłopcem a szczęście jest jego (nie zawsze, ale często) wiernym druhem. A po drugie, Sev biegł, aby go uratować. W sumie, jeżeli tak się śpieszył, to macki muszą być naprawdę niebezpieczne, ale wątpię, aby nie zdążył. No prosz, przecież to Snape smiley

Jak sielsko! Bardzo przyjemnie opisałyście momenty, gdy Gryfon myślał o mężczyźnie i o tym, że jest w nim zakochany na zabój. Bo jest. Ja to wiem, wy to wiecie i Snape to wie. Ciekawe tylko, czy Potter wie. A może już wcześniej sądził, że jest zakochany w mężczyźnie? A teraz jest po prostu kolejny etap tej miłości. Nie wiem. Ale czytając uśmiech nie mógł zejść mi z ust. A ponadto świetne piosenki! Naprawdę, lepszych to nie czytałam (z fandomu hp). Nie to, że chcę was wychwalać, ale ogółem, to nie czytam wierszyków czy właśnie tekstów piosenek w opowiadaniach. Ale jak przeczytałam pierwszą zwrotkę, to nie mogłam ominąć kolejnych. I cóż, to kolejna rzecz, która odróżnia DI od innych fanficków. Dziewczyny, jesteście genialne.
Nic dodać, nic ująć.
smarteczka dnia listopad 20 2009 19:10:09
Aaaa czemu Harry musi zawsze pchać łapki tam gdzie nie trzebasmiley. I znowu Snape się zezłości - a przecież mówił "Nic nie dotykaj". Od razu wiedziałam że Potter znowu coś namiesza.
Podobało mi się, kiedy zapanował nad swoimi uczuciami na lekcji eliksirów. W końcu pokazał, że można na nim polegać. A tu taka wpadka.
Końcówka rewelacyjna. To, że Severus biegnie (mam nadzieję że to on) odpowiadając na prośbę Harry"ego wydaje się potwierdzeniem jego uczuć.
Nie wierzę, że to piszę ale Severus powinien teraz dać nauczkę Potterowi smiley.
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział
pozdrawiam
smarteczka
mea dnia listopad 22 2009 16:13:42
Zacznę od razu od tego, że - jak zwykle - nie jestem rozczarowana nowym rozdziałem. A wręcz bardzo mi się podoba. I nawet nie chodzi o relacje Harry/Severus, chociaż oczywiście są najważniejsze i jeszcze się do nich za chwilę odniosę, to w tym rozdziale bezapelacyjnie najlepiej wyszedł Wam opis tego wszystkiego, co się działo wokół meczu. Rewelacyjnie zbudowane emocje, tam gdzie trzeba odpowiednia dawka humoru. Czułam to oczekiwanie Gryfonów na mecz, ich podekscytowanie i tremę Harrego. Naprawdę ten fragment zrobił na mnie duże wrażenie. Zaśmiałam się jak przeczytałam:
Lee Jordan stanął na ławce i zawołał w wystukiwanych głośno rytmie:

- Wy-gra-my! Dlaczego?!

- Bo ma-my Harry'ego! - odpowiedzieli chórem Gryfoni.

- Prze-gra-cie! Dlaczego?! - ponowił, wskazując palcem w stronę Krukonów.

- Bo ma-my Harry'ego!
niby nic a jednak wyobraziłam sobie Lee jak wykrzykuje stojąc ponad rozemocjonowanym tłumem uczniów i jak wszyscy odpowiadają. Czułam ducha walki i rywalizacji oraz taką solidarność, serio serio. Dla mnie to było mega fajne smiley

Kolejna sprawa. Urocza jest konsekwencja Pottera do pakowania się w bezsensowne tarapaty. To było jasne jak słońce, że jak go Snape zostawi samego w gabinecie to nie ma bata, żeby gówniarz czegoś nie zepsuł lub nie potłukł. Chorowałby pewnie przez tydzień gdyby się musiał powstrzymywać od wtykania łap tam gdzie nie trzeba. On się urodził z psotą wypisaną na twarzy xD

Lecimy dalej. Severus. Hmm. Ciągle nie mogę go rozgryźć. Bo tu niby mu nie zależy, a zaraz po meczu wysyła Harremu ironiczne, a jednak wyrażające w jakimś stopniu uznanie - gratulacje. Pozwala sobie przeszkadzać w pracy i w ogóle sposób w jaki przedstawiacie jego zachowanie, to wszystko miesza mi w głowie. To dobrze xD Raz jest wujkiem-samo-zło teraz znowu daje odczuć Potterowi, że go podziwia i w pewnym sensie szanuje (sytuacja w klasie). Muszę się jeszcze nad tym zastanowić ale nie wydaje mi się żeby Severus mógł robić to tak całkiem bezinteresownie ^^ Nie wiem ale myślę, że tam jest jakiś haczyk i czekam, aż się na niego natknę smiley

I jeszcze jedno. Ostatnie dwa słowa - "Ktoś biegł". Mistrzowskie zakończenie. Umiecie rozbudzić w czytelniku pragnienie poznania dalszego ciągu. Oj Wy przebiegłe istoty!

Podsumowując - bardzo udany rozdział, dużo emocji, lekka dawka humoru i emocjonujący punk kulminacyjny. Wielkie brawa smiley
brzuch dnia grudzień 07 2009 22:37:57
mam wrażenie, że naprawdę się rozkręcacie
ostatnie dwa rozdziały są naprawdę rewelacyjne
motyw z Harrym uczącym się specjalnie by móc porozmawiać z Severusem...
świetnie opisany przebieg meczu i towarzysząca mu atmosfera...
no i oczywiście sceny miłosne

mniami


jedynie tęsknię za czasami, kiedy odcinki pojawiały się regularnie co tydzień
to czekanie po prostu wykańcza

nie mogę doczekać się drugiej części; może oszacujcie, kiedy ma szanse się pojawić, bo sprawdzanie po pięć razy dziennie, czy dodałyście coś nowego wykańcza mnie

pozdrawiam
brzuch architekta

ps: niech tylko Snape za mocno nie karze Harrego, za ten wypadek, mam wrażenie, że chłopak dostał już wystarczającą nauczkę w tym odcinku ;-)
Miyazaki-san dnia styczeń 24 2010 12:54:34
Ta ciągła afrmacja Potetera...nie dziwę się, że jest tym wszystkim zmęczony. I czy on musi zawsze coś przeskrobać? XD Założe się, że Sev wpadnie w szał...już mi szkoda Pottera XD
Will dnia kwiecień 21 2010 20:29:22
Przyszedłem dziś do domu wkurzony i DI jak to DI poprawiło mi humor (ale to tak przy okazji smiley)
Początek rozdziału (mecz) mnie zafascynował wszystko było tak szczegółowo opisane, że czułem się tak jak gdybym to ja był na miotle a nie Harry smiley Na początku miałem pewne obawy, że nie złapie znicza i wszystkich zawiedzie, a jednak pomyślał o Severusie, pomyślał o tym co Severus by mu powiedział i jak powinien on sam postąpić by dostać to do czego zmierza.
Jak leciał na Cho to miałem nie małe wrażenie że stanie się coś nie dobrego byłem przerażony, Cho leciała na ziemie (matko ona sie zabije) jednak Harry ją uratował smiley to było coś, a i te pioseneczki rymowane super ułożone to że macie talent jest nie podważalne a jak ktoś powie inaczej będzie miał do czynienia ze mną hehe smiley

Na lekcji eliksirów podobało mi się zachowanie Harrego jego samo kontrola i to że nie wybuchł po prostu było niesamowite i pełne podziwusmiley Co do końcówki to sie na razie wstrzymam bo 29 rozdział ma jeszcze 2 część hehe to się zaraz zobaczy "o co kaman"

Rozdział zaskakujący
A&G jak ja bym rozdawał nagrodę nobla to nie miały byście ich gdzie stawiać smiley
Sweetkawai dnia kwiecień 25 2010 17:08:12
Muszę zgodzić się z przedmówcą smiley Mnie także podobał się opis meczu. Wszystko odczułam jakbym była na miejscu Harry'ego. Spodobało mi się że nie zawahał się aby zdobyć znicza - w końcu przebywanie ze Snape'm ma jakieś dobre skutki smiley

Śmiać mi się chciał kiedy Snape zostawił Harry'ego w gabinecie, bo wiedziałam że coś zmajstruje.

Z niecierpliwością za chwilę zajrzę do drugiej części bo ciekawość mnie zżera jak zareaguje Snape.
Natka dnia październik 26 2010 18:24:27
Jak Harry nie wplącze się w jakieś kłopoty, to jest chyba dla niego dzień straconysmiley Wiedział, że Severus nie hoduje króliczków w laboratorium, ale ciekawość jak widać zwyciężyła. Niestety z niezbyt dobrym skutkiem dla niego. W końcówce wiadomo kto biegniesmiley Ciekawe jak tylko na to wszystko zareaguje Mistrzunio. Bo chyba zbyt zachwycony tym wszystkim nie będziesmiley Całkiem fajna była pioseneczka śpiewana podczas meczu, a także na jego zakończenie. Wywołała uśmiech na mojej twarzysmiley Niezwłocznie czas przejść do części drugiejsmiley
Rin89 dnia maj 08 2011 02:32:39
Zostawić dziecko na chwile samo, to od razu coś zbroi... Severus powinien w swoim gabinecie jakąś klatkę postawić i zamykać w niej Harry'ego pod swoją nieobecność... przynajmniej to dałoby mu pewność, że chłopak niczego nie zbroi.
brakpomyslu dnia grudzień 09 2011 13:25:01
Rany, jaki tem Harry jest głupi. :D Mówić, żeby niczego nie dotykać, a on i tak zrobi swoje!! :D
domine dnia sierpień 18 2013 12:44:55
Hm, uwielbiam to, w jaki sposób chłopak pokazuje uczucia względem Snape. Niby to nic (niefortunne określenie), ale takie zazwyczaj takie małe gesty dużo mówią <3

I nie no, Harry jak zawsze musi coś zrobić! Rozumiem, każdy człowiek jest ciekawy, jednak nie na tyle głupi, aby wciągnąć się w takie tarapaty. Chociaż z drugiej strony, jeśli ktoś Ci zabrania czegoś ruszać to wtedy bardzo trudno się powstrzymać, naprawdę xD

Dzięki za waszą ciężką pracę!
ewelina250395 dnia luty 25 2015 09:38:17
Niezwykły rozdział, ostatnie linijki czytałam z zapartym tchem, nie wiem co Harry dotknął, ale jego ciekawość kiedyś go zabije. Mam nadzieję, że Severus zdoła go uratować i nie wymierzy mu kary za zniszczenie tego czegoś, a może nawet uda mu się to uratować. Harry ma symptomy zakochania, ciekawe czy Severus je dostrzegł, bo czasami nie widzi rzeczy oczywistych.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Dodaj komentarz
dungeons and dragons
 
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Oceny
dungeons and dragons
 
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [14 Głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Logowanie
dungeons and dragons
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ważne
dungeons and dragons
 
Każdy, kto ma problem z edycją swojego profilu, z pewnością używa przeglądarki Mozilla, która blokuje edycję profilu. Jeżeli chcecie coś zmienić - obrazek, dane, itd. musicie to zrobić z przeglądarki Internet Explorer.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ankieta: Ulubiony rodział DI
dungeons and dragons
 
WASZ ULUBIONY ROZDZIAŁ
"Desiderium Intimum":


1) "You have no idea" (34)
2) "Jealousy" (32)
3) "The Birthday" (21)
4) "The Punishment"(25)
5) "Intoxication" (17)
6) "Let's get a party!" (33)
7) "Christmas Time" (35)
8) "Kinky games" (30)
9) "Depression" (20)
10) "Satisfaction" (9)

ZAGŁOSUJ TUTAJ NA PIĘĆ ULUBIONYCH ROZDZIAŁÓW
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Shoutbox
dungeons and dragons
 
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Dziewczynka
01/12/2018 20:40
Adain bardzo dobre pytanie, ja ostatnio sobie przypomniałam o polskich forach, wchodzę na GPZP a tu zonk ;p

Dziewczynka
01/12/2018 20:39
Voldemort po godzinach ;0 https://twitter.com/flawd
amaniac/status/1049107413
939277824


Adain
16/10/2018 23:47
Czy ktoś orientuje się co stało się z Gospodą i czy planowane jest wznowienie? Regularną czytelniczką nie jestem już od kilku lat, ale zawsze ze wzruszeniem sprawdzałam, co słychać na forum :<

Rasia
08/08/2018 00:10
O ile dobrze pamiętam występował tan Snape ale nie pamiętam w jakiej roli. Kojarzy toś tytuł? Z góry dziękuję za pomoc

Rasia
08/08/2018 00:10
Dodatkowo coś było o tym, że ta rodzina w szkole organizowała takie spotkania gdzie wyjaśniali uczniom z mugolskich rodzin różne pojęcia z świata czarodziejów. O ile dobrze pamiętam występował tan Sna

Rasia
08/08/2018 00:09
Kojarzę, że Harry został wyrzucony przez ciotkę. Potem okazuję się, że jego mama należała do rodziny czystej krwi i miała brata, który dał Potterowi nowe imię i nazwisko. Dodatkowo coś było o tym, że

Rasia
08/08/2018 00:04
Dobry wieczór. Mam takie pytanie. Od pewnego czasu poszukuję opowiadania, które kiedyś czytałam ale zapomniałam tytułu. To było jakiś rok temu więc nie bardzo pamiętam o czym to opowiadało. Kojarzę, ż

Lena_Xxx
17/06/2018 13:03
Dziewczyny, wiecie, co się stało z Gospodą pod złamanym piórem? Zlikwidowano to forum, czy jak? T.T

Samantha MSF
11/05/2018 22:56
I hoped to re-watch all DI trailers, but many of them seem to not work any more smiley Any chance of re-uploading them? I remember that 27 seconds one, with the Vision... so beautiful

Carima
10/05/2018 18:14
siebie istnieć. Chyba dlatego tak bardzo kocham ten ff. (kiedy czytałam po raz pierwszy, jeszcze nie znałam mojej drugiej połówki, więc to już chyba we mnie siedziało ;p)

Carima
10/05/2018 18:13
Hihi uświadomiłam sobie, jak czytałam w zeszłym roku, że związek Harry'ego ze Snapem w DI trochę przypomina mój własny związek. Też jesteśmy dla siebie toksyczni do bólu, a nie potrafimy bez siebi

Carima
10/05/2018 18:09
O widzę, że się pojawił ruch na shoutbox akurat w tym roku smiley Właśnie wracam przeczytać całość po raz trzeci. Aż się wzruszyłam widząc nową dyskusję smiley

CielP
31/03/2018 00:44
Ludziki kochane, każdy z nas ma swoje życie Ale zajrzeć tutaj po takim czasie... serio aż mnie w dołku ściska <3

kopciurek
25/03/2018 04:00
XD a ja się od kilku lat zastanawiam czy Wy wciąż razem jesteście, ale przecież nie napiszę do żadnej z takim pytaniem xD Cieszę się bardzo, dziewczyny! Buziaki!

Homonim
08/03/2018 21:01
Wie ktoś może co z hpforum się stało?

Homonim
08/03/2018 21:00
Taak, popieram, to byłoby niesamowite. A DI jest w moim życiu już od 3 lat, raz na rok wracam do tego cuda.

Jestemchora
09/02/2018 21:50
O mój boże! Jeśli po tylu latach zostałyby napisane jeszcze inne części chyba rozpłynęłabym się w środku. Kocham do tego wracać, bo za każdym razem budzi we mnie tak silne emocje jak za pierwszym raze

arielgobuss
31/01/2018 19:28
serdecznie Was pozdrawiamy. Całusy, Ariel & Gobuss

arielgobuss
31/01/2018 19:27
zaglądacie. DI było częścią naszego życia, ba, raczej jego centrum, przez ponad 4 lata , a Wy razem z nim. Dziękujemy za wszystkie miłe słowa i jeżeli ktoś z Was jeszcze kiedyś tu zajrzy, to serdeczni

arielgobuss
31/01/2018 19:27
że główny bohater, (alter ego Snape'a) jest dwa razy bardziej intensywny (w każdym znaczeniu tego słowa) niż Snape z DI. I nawet nie wiedziałyśmy, że to możliwe smiley Cieszymy się, że wciąż tu zaglą

Archiwum
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

Copyright © 2006

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie