dnd, d&d dungeons and dragons
 
Snarry World
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d MENU dungeons and dragons
 
Strona Główna ˇ Desiderium Intimum ˇ Desiderium Intimum Trailers ˇ Tłumaczenia ˇ Forum ˇ Kategorie Newsów ˇ Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.pl

dnd, d&d
Nasza twórczość/Our stuff
dungeons and dragons
 
Desiderium Intimum
Desiderium Intimum In Other Languages
Desiderium Intimum Soundtrack
Desiderium Intimum Trailers
Desiderium Intimum Arts
Inne Ficki
Tłumaczenia
Videos by Ariel & Gobuss
Videos by Ariel Lindt
Videos by Gobuss
Contests
Awards
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Gdzie można nas znaleźć/Where you can find us
dungeons and dragons
 
YouTube Ariel
YouTube Gobuss
Last Ariel & Gobuss
Livejournal
Contact
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Spis Snarry Fanfiction
dungeons and dragons
 
Snarry od A do Z
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Polecane/Recommended
dungeons and dragons
 
Fanfics
Arts
Videos
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Grupy Snarry World
dungeons and dragons
 
Last FM
Facebook
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Nawigacja
dungeons and dragons
 
Strona Główna
Forum
Kategorie Newsów
Artykuły
Buttony do Snarry World
Statystyki
Szukaj
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Na Forum
dungeons and dragons
 
Najnowsze Tematy
Fickowa pikanteria ;)
Poznajmy się
Co o waszych zainter...
Queer As Folk
FF, które nas powali...
Najciekawsze Tematy
Dialogi Genialne [153]
Poznajmy się [115]
Potterowe dziury [112]
FF, które nas pow... [107]
Sny, wizje itp. [66]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Online
dungeons and dragons
 
Gości Online: 5
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 4,277
Najnowszy Użytkownik: Yukiii17
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Liczba odwiedzin Number of views
dungeons and dragons
 
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Księga Gości Guest Book
dungeons and dragons
 
[ zobacz księgę | dopisz do księgi ]
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Our Snarry Videos
dungeons and dragons
 

 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
WAŻNA INFORMACJA
dungeons and dragons
 
Jeżeli masz problem z zamieszczeniem komentarza, to prześlij go nam na PW albo na e-mail: ariel_lindt@wp.pl

If you're from another country and you've registered, send us an e-mail with your login, so we can activate your account.


Nie wyrażamy zgody na kopiowanie i umieszczanie naszych ficków i tłumaczeń na chomikach itp.

Ariel & Gobuss
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Zobacz Temat
dungeons and dragons
 
Snarry World | Snarry World Forum | Porozmawiajmy o filmach i ksiązkach z HP
Strona 6 z 6 << < 3 4 5 6
Autor RE: Potterowe dziury
oni00
Użytkownik

Postów: 1
Miejscowość: grodzisk
Data rejestracji: 15.05.11
Dodane dnia 17-05-2011 19:59
Chciałabym przerwać temat końca i zacząć od początku. Tych "Potterowskich dziur" oczywiście.

Myślę, że udało mi się znaleźć odpowiedź na zagadkę niskiej populacji czarodziejów. Raz: wyjechali z wysp w czasie I wojny z Voldemortem, i co trochę bardziej skomplikowane (tak naprawdę jest równie proste) to po prostu lenistwo Rowling. Było już powiedziane, że jest około 10 uczniów w domu na rok. Daje nam to 20 w grupie lekcyjnej. Weźmy na przykład jednego nauczyciela (i tak wiem że wyobrazicie sobie Severusa). Ma on 2 lekcje w tygodniu po 2 godziny z JEDNĄ grupą. Daje to 8 godzin na rok. Przyjmując, że 6 i 7 rocznik po pierwszych testach (OWTM, czy NWTM?) ma tylko 1 grupę z braku chętnych (możliwych- w eliksirach jest to Powyżej oczekiwań), to daje i tak: 8*5+16=56 godzin na nauczyciela! W tygodniu! Roboczym!
I weź tu jeszcze nadzoruj szlabany i oceniaj eseje... Widać więc, że Rowling oprócz NIE wymyślana nowych imion (miała nawet trudności z tymi postaciami które wprowadziła już do fabuły- nadmieniona Lavender Brown, Blaise Zabini, z młodszych Gryfonów znamy tylko imiona Ginny i chłopaka z aparatem i ADHD) nie chciało się jeszcze tworzyć nowych osobowości nauczycieli.

I sprawa druga- potterowska dziura- o której zapomniałyście zupełnie (Rowling też niestety). A to mnie ukuło boleśnie.
Pamiętacie jeszcze jak to pisałyście o niesprawiedliwości wiadomej autorki co do domów? Jak to określiła Slytherin jako siedliski zła, że to Puchoni są przyjacielscy? Wy i Joanna zapomnieliście o starej szmacie, którą ktoś kiedyś nosił na głowie.
A jeśli chcecie zdobyć
druhów gotowych na wiele
To czeka was Slytherin,
Gdzie cenią sobie fortele.

(Polkowski ostatnią linijkę przetłumaczył: "gdzie kpią sobie z mugoli" smiley )
Dlaczego więc pytam się nie ma przyjaźni w domu węża? Skoro kapelusz przydziela wg cech założycieli to każdy Slytherin musi być oddany.
Niby są Vincent i Gregory i na dodatek nawet Draco, ale to do końca dla mnie nie wygląda jak prawdziwa przyjaźń. Ja WIEM, że tu jest jednak jakieś uczucie (płacz po zniszczeniu diademu w PŻ) ale JKR nie opisała tego tak jak być powinno. Według tego, gdy Ślizgon się zaprzyjaźnia, to do Avady, i na stulecia. Jest gotowy zrobić wszystko. Widocznie Rowling musiała to porzucić (nie chcę nawet myśleć żeby mogła i o tym zapomnieć!) by skłócić Seva z Lily.
Edytowane przez oni00 dnia 17-05-2011 20:22
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
Tula
Użytkownik

Postów: 3
Miejscowość: Jędrzejów
Data rejestracji: 27.02.11
Dodane dnia 04-08-2011 14:09
Dla mnie największą dziurą potterowską są zajęcia eliksirów w 6 tomie. Ta książka Księcia doprowadza mnie do szaleństwa. Przez całe 7 lat mieli tą samą serie. Pierwsze pięć książek było napisanych poprawnie, wszystkie eliksiry wychodziły, a dlaczego 6 jest pełna błędów?? To nielogiczne, skoro na szóstym roku omawiali skomplikowane eliksiry, takie jak Wywar Żywej Śmierci. Że niby ogólny przepis był zły i niedokładnie zrobiony eliksir używali na ludziach? No jak można wydać książkę do eliksirów, w której jest tyle błędów? Na samą logikę: Harry był chwalony, że jego eliksiry były doskonałe. Hermiona robiła wszystko zgodnie z instrukcją ogólnie dostępną, czyli poprawnie i efekt był taki sobie. Jak więc mogli oceniać Harry'ego lepiej? Że niby nauczyciel w ogóle nie zauważył, ile błędów jest w tych eliksirach, i skoro receptura jest zła, to na logikę NIE DA się uwarzyć tego tak, jak powinno? Rowling zrobiła mnóstwo dziur, ale jak czytam 6 część i to widzę to mnie wręcz skręca.


"Ci, co pożądanie poskramiają czynią tak, bo pożądanie ich tyle jest słabe, że się daje poskromić.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
Tula
Użytkownik

Postów: 3
Miejscowość: Jędrzejów
Data rejestracji: 27.02.11
Dodane dnia 05-08-2011 13:12
Mimo wszystko to jest dla mnie nielogiczne. Rozumiem, że skoro wywar był trudny do uwarzenia i Snape wynalazł modyfikacje, to na pewno inni Mistrzowie Eliksirów również i dziwi mnie, że zachowali to w takim ogromnym sekrecie. Rozumiem, każdy Mistrz ma swoje tajemnice, ale ulepszony przepis powinien być ogólnie dostępny.


"Ci, co pożądanie poskramiają czynią tak, bo pożądanie ich tyle jest słabe, że się daje poskromić.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
poiuyt
Użytkownik

Postów: 1
Data rejestracji: 15.09.11
Dodane dnia 15-09-2011 11:45
Hmm a co powiecie na takie zakonczenie ostatniego tomu :
Snape zostaje pogryziony przez weza wiec sa to obrazenie fizyczne ( plus jakis jad jesli dobrze pamietam z ktorym mieli problemy jak ugryzl ojca Rona) wiec posiadajac odpowiedni eliksir ( w koncu wymyslili jak uleczyc ojca Rona ) a wiadomo mogl go sobie sam przyzadzic i nosic ze soba na wszelki wypadek. Wiec waz go gryzie Voldek odchodzi wiec Snape zazywa eliksir i leczy sie (w koncu to umie bo uratowal Draco jak Harry go pocharatal ) i dalej jak w ksiazce z ta roznica ze agonia jest udawana ( ewentualnie leczy sie po tym jak Harry odchodzi ).

Akcja dzieje sie dalej dochodzi do ostatniego pojedynku i wtedy sie zaczyna smiley rozne watki mi przychodza na mysl:
1 Harry ginie wpada Snape i zabija Voldka w pojedynku ( pytanie tylko czy ma wystarczajaca moc ale mysle ze tak w koncu byl potezny a Voldek przez krotki czas moglby byc zaskoczony co dalo by Sev przewage)

2 Harry przegrywa ale wpada Snape rzuca tarcze miedzy nimi zaklecie Voldka zatrzymuje sie na niej po czym "od tylu" aplikuje V avade

3 Razem z Harrym pojedynkuje sie z Voldkiem ( rozdzka V zahowuje sie dziwnie poniewaz jest zmuszona do walki ze swoim wlascicielem i z osoba ktora "zabila" jego poprzedniego wlasciciela ) co powoduje ze udaje im sie wygrac

4 W strone Harrego leci avada jednak Snape zaslania go wlasnym cialem po czym ginie ( jak wczesniej zrobila Lily ) co powoduje odbicie zaklecia i Voldek pada albo Harry widzac to zuca w scieklosci avade ( wtedy mogla by zadzialac w pelni swej mocy bo Harry bylby wsciekly itp. )

5 albo wersja Rambo smiley wpada Sev odpycha Harrego i wraz z innymi nauczycielami i czlonkami zakonu pokonuja Voldka " na chama "( bo mimo ze byl potezny to w koncu musial by ustapic gdyby zaczeli w niego miotac zakleciami ze 20 doroslych w miare potezny czarodziei )


To wszystko na ta chwile moze cos mi jescze do glowy przyjdzie. Pozdrawiam i do uslyszenia. smiley
Edytowane przez poiuyt dnia 15-09-2011 11:47
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
Szykielet
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 2
Miejscowość: Warszawa
Data rejestracji: 01.12.10
Dodane dnia 04-10-2011 20:36
Mnie osobiście denerwują drobiazgi. Bo to, że autorka się parę razy wkopała i wygrzebać się nie mogła z akcją, to widać. Nawet padło podejrzenie, że ktoś jej to wszystko od 4-go tomu napisał... smiley
Ale wkurzające jest to, że wprowadza rozmaite przedmioty, stworzenia, które mogłyby zostać wspaniale wykorzystane w dalszej akcji, a giną bezpowrotnie.

Na przykład fałszoskop - Harry dostał go tylko po to, żeby był zepsuty i zawinięty w skarpetki przez dwa tomy, potem chyba zaginął w dziejach, bo do niczego się nikomu nie przydał. A że gwizdał w kufrze? To co? Przecież i tak został skrupulatnie zignorowany. smiley

Albo taka torebka z wsiąkiewki - wykorzystana raz. Harry włożył do niej drobiazgi. I w ten sposób posprzątane zostały "śmieci", które żal było wyrzucić, bo a nuż pani Rowling znalazłaby jeszcze jakieś zastosowanie. W każdej chwili przecież można było tam sięgnąć.

Kolejna sprawa - genialna, magiczna, fantastyczna torebka Hermiony z ostatniego tomu. Ludzie, mogła przecież Hogwart wynieść po cichu, też by się zmieścił. I wszystkich kolegów ze szkoły! Po prostu deus ex machina: kiedy brakuje autorce pomysłu, sięga do torebki. Co za problem, w końcu można do niej było wepchać chyba całą ulicę Pokątną ze wszystkimi sklepami. Pewnie jakby Harry miał ochotę na eklerka, to Hermiona też by go z torebki wyciągnęła.

A co z mieczem Gryffindora? Raz był trzymany pod kluczem w gabinecie dyrektora, raz w skrytce Bellatrix u Gringotta, a i tak za każdym razem kiedy był potrzebny wyskakiwał na potrzebę "prawdziwego Gryfona". To chyba nie będzie bardzo naciągane, jeśli wysunę wniosek, że diadem Roweny Ravenclaw powinien pokazywać się w potrzebie każdego "prawdziwego Krukona" - w końcu miał wspomagać mądrość, więc też sobie mógł tak wyskakiwać znienacka. Swoją drogą ciekawe, co dawał puchar Helgi Huffelpuff... smiley

Inna sprawa - w ostatnim tomie Ron i Hermiona pobiegli do Komnaty Tajemnic i przynieśli kły bazyliszka. Primo - Ron ze słuchu otworzył komnatę - no powodzenia! Ja też ze słuchu umiem po węgiersku, ale Węgrzy toby mnie wyśmiali. Secundo - te kły spokojnie sobie leżały przy truchle bazyliszka. W takim razie nikt po drugim tomie nawet nie zajrzał, żeby sprawdzić co się w Komnacie działo. Filch nie posprzątał i leżało tam to cielsko, a obok - nadzwyczaj cenne i w dalszym ciągu pełne jadu kły bestii. Dziwne, że żadnemu Mistrzowi Eliksirów nie przydały się do produkcji czegoś wyjątkowego, albo jakimś tam ekspertom z Ministerstwa do zbadania. A wystarczyłoby Harrego poprosić, raz by syknął i można posadzkę zamiatać. smiley

Aaa, i jeszcze te wszystkie tentakule, mandragory, niuchacze, sklątki i czort wie co jeszcze... tak jakoś pojawiają się i znikają. A jakby tak je zmusić do działań przeciw Śmierciożercom - być może ciekawa armia broniłaby Hogwartu w sądny dzień. A tak - wszystko albo zdechło, albo zostało usunięte. Z wyjątkiem Aragoga i jego rodziny. Bo to obrzydlistwo mogło sobie mieszkać w lesie obok zamku i jakoś nikomu nie przeszkadzało. Bez sensu.

Mogłabym jeszcze poszukać - ale czy to ma sens? Przecież i tak czytamy te książki krzywiąc się straszliwie w każdym momencie budzącym wątpliwości. Tak naprawdę dobre są dwie rzeczy:
- powstała opowieść, która dała podwaliny DI - chwała niech będzie Najwyższemu!
- twórcy filmów wycięli wszystko co niepotrzebne dając nam kwintesencję tej opowieści i obsadzając Właściwych Ludzi we Właściwych Rolach (chociaż wygląd Harrego w 6 i 7 części pozostawia wiele do życzenia...)

No i chyba najważniejszą potterową dziurą jest to, że pani Rowling napisała na tyle niespójną i wybrakowaną powieść, że w tej chwili po lekturze DI nie jestem w stanie powiedzieć co jest oryginałem, a co fickiem - mylą mi się rzeczywistości. Więc Dziewczyny stworzyły genialne uzupełnienie tej oczywistej niedoróbki. Za co składam wielki pokłon do samej ziemi. Amen.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
moran125
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 09.02.11
Dodane dnia 05-10-2011 18:56
Nie umniejszając mojej miłości do DI, muszę się nie zgodzić z aż tak ostrą krytyką oryginału Rowling smiley

Na przykład fałszoskop - Harry dostał go tylko po to, żeby był zepsuty i zawinięty w skarpetki przez dwa tomy, potem chyba zaginął w dziejach, bo do niczego się nikomu nie przydał. A że gwizdał w kufrze? To co? Przecież i tak został skrupulatnie zignorowany. smiley

Albo taka torebka z wsiąkiewki - wykorzystana raz. Harry włożył do niej drobiazgi. I w ten sposób posprzątane zostały "śmieci", które żal było wyrzucić, bo a nuż pani Rowling znalazłaby jeszcze jakieś zastosowanie. W każdej chwili przecież można było tam sięgnąć.


Nie bardzo rozumiem, czego można oczekiwać od tego rodzaju przedmiotów. Fałszoskop Harry'ego to zwykły, tani gadżet a nie profesjonalny sprzęt jak ten Moody'ego. Torebki z wsiąkiewki Harry używał przez cały 7 tom, przechowując w niej najcenniejsze dla siebie rzeczy, zgodnie z jej przeznaczeniem - nie należało oczekiwać, że wyciągnie z niej królika jak sztukmistrz z kapelusza ;P Poza tym te przedmioty, w przeciwieństwie np do Insygniów Śmierci, nie mają znaczenia dla akcji w jakimś większym stopniu, stanowią element, który umiejscawia czytelnika w świecie Rowling.

Kolejna sprawa - genialna, magiczna, fantastyczna torebka Hermiony z ostatniego tomu. Ludzie, mogła przecież Hogwart wynieść po cichu, też by się zmieścił. I wszystkich kolegów ze szkoły! Po prostu deus ex machina: kiedy brakuje autorce pomysłu, sięga do torebki. Co za problem, w końcu można do niej było wepchać chyba całą ulicę Pokątną ze wszystkimi sklepami. Pewnie jakby Harry miał ochotę na eklerka, to Hermiona też by go z torebki wyciągnęła.


Wątpię, żeby na wyprawie po horkruksy Harry i jego przyjaciele obżerali się eklerkami, skoro momentami nawet głodowali. Torebka jest kwintesencją zapobiegliwości i umiejętności magicznych Hermiony, natomiast służy ona głównie sprawom praktycznym i nie stanowi żadnego cudownego rozwiązania zagadek. Poza tym, są w niej jedynie rzeczy, które Hermiona wcześniej do niej włożyła, torebka nie produkuje cudownie niczego sama z siebie. Mówisz, że stanowi ona rozwiązanie dla autorki, kiedy brakuje jej pomysłów: pomysłów na co? Jak trójka przyjaciół znalazła ubrania na zmianę? Rozdział pt. "W poszukiwaniu dżinsów"? Nie umiem jakoś wyobrazić sobie Hermiony, która nie próbuje uprzedzić faktów i przygotować się na wszelkie nieprzewidziane okoliczności, zwłaszcza w obliczu niebezpiecznej wyprawy. Pewną dozę ostrożności wykazuje nawet średnio inteligentny Ron i zajęty ratowaniem świata Harry xd

A co z mieczem Gryffindora? Raz był trzymany pod kluczem w gabinecie dyrektora, raz w skrytce Bellatrix u Gringotta, a i tak za każdym razem kiedy był potrzebny wyskakiwał na potrzebę "prawdziwego Gryfona". To chyba nie będzie bardzo naciągane, jeśli wysunę wniosek, że diadem Roweny Ravenclaw powinien pokazywać się w potrzebie każdego "prawdziwego Krukona" - w końcu miał wspomagać mądrość, więc też sobie mógł tak wyskakiwać znienacka.


W skrytce u Gringotta nigdy nie było prawdziwego miecza Gryffindora tylko podróbka, którą Snape kazał tam umieścić, wcześniej schowawszy prawdziwy miecz za portretem Dumbledore'a w gabinecie dyrektorskim. Mieczy był magiczny, i miał takie właściwości, że przychodził w potrzebie Gryfonom, co jest najzupełniej logiczne - miecz to oręże, służące do walki, a więc w sytuacjach nagłych, wymagających szybkiego podejmowania decyzji. Taka idea doskonale pasuje do impulsywnych Gryfonów, z resztą to jedyna magiczna właściwość tego miecza - niszczenie horkruksów to wypadek losowy (goblin wykuwający miecz nie przewidział, że zostanie on kiedyś nasączony jadem bazyliszka). Co innego diadem Ravenclaw, który pogłębia mądrość. Takie czynności odbywają się w skupieniu i rozwadze, a nie na gorąco.

Inna sprawa - w ostatnim tomie Ron i Hermiona pobiegli do Komnaty Tajemnic i przynieśli kły bazyliszka. Primo - Ron ze słuchu otworzył komnatę - no powodzenia! Ja też ze słuchu umiem po węgiersku, ale Węgrzy toby mnie wyśmiali.


Ron wiele razy słyszał jak Harry używa języka węży, poza tym nie chodzi o jakieś skomplikowane wyrażenie, tylko o krótkie "Otwórz się".

Secundo - te kły spokojnie sobie leżały przy truchle bazyliszka. W takim razie nikt po drugim tomie nawet nie zajrzał, żeby sprawdzić co się w Komnacie działo. Filch nie posprzątał i leżało tam to cielsko, a obok - nadzwyczaj cenne i w dalszym ciągu pełne jadu kły bestii. Dziwne, że żadnemu Mistrzowi Eliksirów nie przydały się do produkcji czegoś wyjątkowego, albo jakimś tam ekspertom z Ministerstwa do zbadania. A wystarczyłoby Harrego poprosić, raz by syknął i można posadzkę zamiatać. smiley


Może jeszcze filię Ministerstwa w Komnacie Tajemnic zrobić? Jak sama nazwa wskazuje, jest to pomieszczenie TAJEMNICZE, o którego faktycznym istnieniu mało kto wie, a już na pewno nie wszedł by tam charłak Filch. Nawet Dumbledore nigdy tam był, jedynie Harry, Ron, Hermiona i Lockhart, no i kiedyś Voldemort. Przeprowadzanie badań w Hogwarcie przez Ministerstwo zalatuje mi Inkwizycją Umbridge. Zgadzam się co do tego, że Snape byłby tam jak najbardziej na miejscu - to byłoby idealne miejsce na jego schadzki z Harrym <3

Aaa, i jeszcze te wszystkie tentakule, mandragory, niuchacze, sklątki i czort wie co jeszcze... tak jakoś pojawiają się i znikają. A jakby tak je zmusić do działań przeciw Śmierciożercom - być może ciekawa armia broniłaby Hogwartu w sądny dzień. A tak - wszystko albo zdechło, albo zostało usunięte. Z wyjątkiem Aragoga i jego rodziny. Bo to obrzydlistwo mogło sobie mieszkać w lesie obok zamku i jakoś nikomu nie przeszkadzało. Bez sensu.


Tentakule i mandragory brały udział w 2 bitwie o Hogwart, co jest w powieści wyraźnie zaznaczone. Sklątki wyginęły, bo same się pozabijały, poza tym nie dało się ich kontrolować, bo atakowały każdego, Śmierciożercę czy nie. Niuchacze to niewinne stworzonka wykopujące złoto, a nie żywe kałachy. Mnie osobiście kojarzą się z kretami, tyle że trochę większymi. O istnieniu Aragoga i jego rodziny wiedział tylko Hagrid, Harry, Ron i Hermiona, a wątpię czy ktokolwiek z nich chciałby mieć z nimi do czynienia tak, żeby do bitwy wykorzystywać. Śmierciożercom pająki weszły w drogę, wygonili je z ich nory, to wylazły z puszczy na błonia.

Mogłabym jeszcze poszukać - ale czy to ma sens? Przecież i tak czytamy te książki krzywiąc się straszliwie w każdym momencie budzącym wątpliwości.


Czytałam serię kilkadziesiąt razy, po angielsku, po polsku i po francusku i za każdym razem z równą przyjemnością, bez krzywienia się smiley

Tak naprawdę dobre są dwie rzeczy:
- powstała opowieść, która dała podwaliny DI - chwała niech będzie Najwyższemu!


Ave! smiley

- twórcy filmów wycięli wszystko co niepotrzebne dając nam kwintesencję tej opowieści


Twórcy filmów skrzywdzili części od 3 - 6 wycinając wiele fantastycznych wątków. 1 i 2 były dobre, bo książki są krótkie. 7 jest ok bo podzielili ją na 2 części, poza tym dali wiele cytatów z książki.

obsadzając Właściwych Ludzi we Właściwych Rolach


Zgadzam się, obsada jest fantastyczna (Alan <3), chociaż mam zastrzeżenia co do kompletnego braku chemii między Harrym a Ginny.

(chociaż wygląd Harrego w 6 i 7 części pozostawia wiele do życzenia...)


Jego wygląd pozostawia wiele do życzenia w każdej części poza 3, gdzie naprawdę mi się podobał xD
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
Szykielet
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 2
Miejscowość: Warszawa
Data rejestracji: 01.12.10
Dodane dnia 07-10-2011 11:41
moran125, nie chodzi mi o to, że wszystko jest złe i blee. Tylko brakuje mi jakiegoś dociągnięcia sprawy do końca. Jeśli autorka wymyślała jakiś przedmiot i wkładała go do akcji, to wydaje mi się, że powinna go potem jakoś wykorzystać, zanim o nim po prostu zapominać.

Uprę się przy tym fałszoskopie i torebce Harrego - obu przedmiotów można było jeszcze kilka razy użyć, np. za pomocą fałszoskopu można było wykryć coś, co pomogłoby Harremu, a do torebki włożyć coś, co Złe Charaktery koniecznie chciały dostać. Jeżeli nie było takiego zamiaru, to można było ominąć szczegółowe opisy - robi to taki mały bałagan, bo człowiek mimo woli zwraca uwagę na magiczne właściwości, które tak na dobrą sprawę nie przydają się. Do końca powieści czekałam, aż z użycia tych dwóch przedmiotów coś jeszcze wyniknie, a tu bach - rozczarowałam się... Jest to wobec tego krytyka nie samej książki, a jakiejś takiej niezaradności stylistycznej...

Co do torebki Hermiony - rozumiem jej użycie i nie wymagam, żeby wyciągała jak sztukmistrz jeden wymarzony przedmiot za drugim. Rozumiem namiot, zapasowe ubrania, książki... Tylko że w tej torebce Hermiona ZAWSZE miała coś, co było potrzebne. Wiem, że była nadzwyczajnie inteligentna, zapobiegawcza i zaradna - ale każdy może o czymś zapomnieć i każdy może czegoś przy sobie nie mieć. Wydawało mi się podczas czytania, że Hermiona w całej swojej zaradności zabrała dokładnie wszystko, co mogłoby się przydać. Nie znam osobiście człowieka aż tak inteligentnego, żeby mógł przewidzieć każdą sytuację. I naprawdę było to szalone ułatwienie akcji - pogrzebać w torebce i wyciągnąć portret z domu Syriusza....... Sam pomysł torebki jest świetny, ale wyeksploatowany w maksymalny sposób! Dlatego też te eklerki - może w swej zapobiegliwości Hermiona zabrała coś słodkiego? smiley Z drugiej strony z torebki cały czas coś jest wyjmowane, a chyba w ogóle nic tam nie jest wkładane z wyjątkiem wyjętych przedmiotów. Czytałam książkę kilka razy, ale jakoś mi to umknęło.

Jeśli chodzi o Komnatę Tajemnic - nie zgodzę się. Zostało otwarte pomieszczenie niebezpieczne i ktoś powinien je zbadać, w końcu to szkoła! A jeśli bazyliszek po upływie kilku lat nadal tam leżał, to nikt nawet nie zajrzał do środka. Tak jak wspominałam - wystarczyło poprosić Harrego o otworzenie Komnaty. Nie musiałaby to być inkwizycja Ministerstwa, mógł tam wejść Dumbledore i jacyś specjaliści od magicznych stworzeń. A tak - wygląda to, jakby wszyscy olali sprawę. To, że jest to pomieszczenie tajemnicze, wiedzieli wszyscy, bo nikt go nie mógł znaleźć. Ale po otworzeniu komnaty chyba nie było już potrzeby ukrywania jej lokalizacji? Nie mówię tu o otwarciu do publicznego zwiedzania, tylko o poinformowaniu grona profesorskiego. A jeśli coś tam mogło się jeszcze czaić? Poza tym nie wydaje mi się, żeby bazyliszki były na porządku dziennym w świecie czarodziejów. Nie przydałoby się zbadać tego potwora?

Krzywienie się podczas czytania nie jest w moim przypadku spowodowane tym, że książka jest do kitu, tylko taką ilością niekonsekwencji. W końcu już siódmą stronę forum zapisujemy Potterowymi dziurami, czyli niedociągnięcia bolą... Całość uważam za bardzo przyjemną powieść, czytam co jakiś czas wszystkie tomy, a niektóre ulubione kawałki poczytuję podczas posiłków. Tylko czegoś brakuje... każdy może to odczuć inaczej - ale definitywnie czegoś brakuje.

Gdyby autorzy filmów zrobili z książek serial (czemu nikt na to nie wpadł?!) miałabym go w całości nagranego i oglądałabym w kółko - na pewno można by było wtedy pokazać wszystkie wątki.... Ech, ale już po ptakach, dzieciaki wyrosły i to już nie wróci...

Podsumowując: nie miałam na myśli ostrej krytyki powieści, tylko ostrą krytykę autorki. Pomysł jest świetny, ale z tego, co pani Rowling wsadziła do powieści i nie wykorzystała można napisać jeszcze ze dwa dodatkowe tomy. smiley W sumie nie miałabym nic przeciwko.


Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
fantastka55
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 1
Data rejestracji: 09.12.09
Dodane dnia 14-01-2012 02:01
Ogólnie rzecz biorąc podoba się wszystko, ale nie podoba się nic smiley
Ja akurat uważam, że książka była bardzo dobra, a dla mnie nie było sensu szukać błędów, żeby... nie wiem właściwie nawet po co. Znać te błędy? smiley Cieszyć się z tego, że się je zna?
Ja widziałam w tym wszystkim bardzo logiczną całość, może pomijając jakieś drobnostki smiley O tych książkach o horkruksach... Tak szczerze... Skoro nie wiedziało o ich istnieniu 99% populacji czarodziejów, skoro były one wszystkie w komnatach Dumbledora, których chronił ten wielki gargulec i na pewno masa innych rzeczy... To kto wszedłby tam i zażyczył sobie "książek o horkruksach" skoro by nawet o nich nie wiedział i do niczego tego nie potrzebował.
Myślę, że one były jakoś ochraniane, ale wraz ze śmiercią Dumbledora, czary te musiały wygasnąć.
Nie mogły to być też czarnomagiczne zaklęcia, więc dyrektor Hogwartu miał nieco bardziej ograniczone możliwości, niż Voldemort. Przecież Albus bardzo mocno potępiał czarną magię.
A i wychodzę z założenia, że skoro o wielu rzeczach wiedział dużo wcześniej, doszedł do niektórych wniosków również dużo wcześniej, to wiedział, że te książki przydadzą się komuś (prawdopodobnie temu, kto miał stoczyć walkę z Voldemortem), kto będzie musiał wyciągnąć z nich jakąś wiedzę.
Co do samego zakończenia całej serii - uważam, również, że jest bardziej prawdopodobna (łut szczęścia, przypadek), niż gdyby to Harry miał pokonać Voldemorta za pomocą swoich umiejętności, które przez wszystkie siedem części były dobre, ale nie na tyle zaawansowane, by mógł pokonać czarnoksiężnika, który jest tak w magii oblatany i zna wszystkie te podstępne i złe rzeczy + jest mistrzem leglimencji, zaklęć niewerbalnych i czarnej magii. No proszę was. Przecież dlatego wszyscy rozpaczali nad śmiercią Dumbledora, bo tylko on potrafił z Voldemortem walczyć. Rola Harry'ego w tym była taka, że on był ostatnim symbolem nadziei na to, że można tego Voldemorta pokonać, no bo - przepowiednia. Ale przecież nie było powiedziane, że Potter nabierze jakichś super-zdolności przez te siedem lat. Ile lat miał Dumbledore czy nawet Voldemort, by się szkolić, a jak mało czas miał Harry. Uważam łut szczęście za absolutnie bardziej usprawiedliwiony, niż jakby Voldemorta miał pokonać Harry za pomocą własnych umiejętności magicznych, czy tym bardziej Neville.
Że Harry nie umarł, trochę się dziwię, bo przecież pojemniki na horkruksy zawsze wychodziły z całej bitwy zepsute, ale myślę, że chodziło właśnie o to, że niszczono je siłą i nie nieszczył ich Voldemort. Kiedy Harry przyszedł do niego, ten tak jakby ''dobrowolnie'' usunął swojego horkuksa, nawet nie wiedząc, że jest on w Harrym.
Myślę, że gdyby Harry umarł po cichu, to potem wiele osób straciłoby wiarę w wygraną, bo przecież umarł Wybraniec. Dużo osób mogłoby przejść na ''wygraną'' stronę i wątpię, czy garstka ludzi miałaby tyle siły, by pokonać całe wielkie wojsko. Mogliby walczyć do upadłego, ale ostatecznie by nie wygrali, a jedynie upadli w chwale.
Dobrze w sumie się stało, że seria tak się skończyła, bo Harry umiejętności nie miał. Ani Neville. Inni nie mieliby wiary i samozaparcie + wsparcia.
A to, że Harry'ego oświeciło na temat Voldemorta, że potrafił wykorzystać jego słabość psychiczną. Że wiedział co do niego powiedzieć i tym sprowokował dekoncentrację i wzburzenie Voldemorta - to jest całkiem dobre. Nie umiesz fizycznie, to podejdź psychicznie.

Zaklęcie Expeliarmus miało znaczenie raczej symboliczne. Poza tym, gdyby Harry użył innego zaklęcia, to łut szczęścia nie miałby okazji się ujawnić ponownie, poprzez przekręcenia Czarnej Różdżki w stronę Voldemorta. Oczywiście to jest zbyt logiczne, myślę, że Potter rzucił po prostu pierwsze zaklęcie jakie przyszło mu do głowy, ale wolę się łudzić, że jest inaczej smiley

Przecież gdyby Harry mógł pokonać Voldemorta za pomocą tych umiejętności, które miał, to Voldemort nigdy nie byłby zagrożeniem, bo pokonałby go pierwszy lepszy dobrze wyszkolony Auror. I to tyle razy ile by było trzeba.


Co do reakcji Lilly na torturowanie Snape'a przez Jamesa w Najgorszym Wspomnieniu Snape'a: komuś się chyba nie bardzo chciało sprawdzać, a ja sprawdziłam. Przepiszę prosto z książki:
"- Przepłucz sobie usta - wycedził James. - Chłoszczyść!
Z ust Snape'a zaczęły się wydobywać różowe bańki mydlane, piana pokryła mu wargi, wyraźnie się dusił...
- ZOSTAWCIE GO!
James i Syriusz rozejrzeli się wokoło. Wolna ręka Jamesa szybko powędrowała do włosów.
Krzyknęła jedna z dziewcząt siedzących nad jeziorem. Miała grube, ciemnorude włosy, opadające jej na ramiona, i uderzająco zielone, migdałowe oczy. Oczy Harry'ego.
Jego matka...
- Co jest, Evans? - zapytał James głosem, który stał się nagle uprzejmy, głębszy i jakby bardziej męski.
- Zostawcie go - powtórzyła Lily. Patrzyła na Jamesa z odrazą. - Co on wam zrobił? [...]
Rozłoszczona twarz Lily drgnęła lekko, jakby i ona powstrzymywała uśmiech. [...]
- Petrificus totalus - rozległ się głos Syriusza i Snape znowu runął jak długi i zesztywniał.
- ZOSTAWCIE GO W SPOKOJU! - krzyknęła Lily. Teraz i ona miała już różdżkę w ręku. James i Syriusz wptatrywali się w nią uważnie.
- Ech, Evans, nie zmuszaj mnie, żebym ci zrobił krzywdę - powiedział James.
- To cofnij swoje zaklęcie!
James westchnął ciężko, a potem odwrócił się do Snape'a i wyszeptał przeciwzaklęcie.
- Bardzo proszę - powiedział, gdy Snape po raz kolejny dźwignął się na nogi. - Masz szczęście, że Evans to była, Smarkerusie...
- Nie potrzebuję pomocy tej małej, brudnej szlamy!
Lily zamrugała szybko.
- Świetnie - powiedziała chłodno. - W przyszłości nie będę sobie tobą zawracać głowy. I na twoim miejscu wyprałabym gacie, Smarkerusie."

Potem jest jeszcze jak Lily opieprzyła Jamesa. W dalszej części jest, z tego co wiem, o tym, jak Snape próbował przepraszać Lily, ale ona nie chciała jego przeprosin.

Lily powstrzymywała uśmiech, więc się nie uśmiechnęła i cały czas broniła Severusa bardzo zaciekle. Była mu bardzo wierna, czym niestety nie wykazał się Snape, nazywając ją brudną szlamą. Jako, że było to jedno z tych najgorszych określeń, jakie mogło być, jakoś specjalnie się nie dziwię, że obraziła się, gdy Snape ją tak nazwał mimo ich przyjaźni i mimo tego, że go broniła. Wiem, że na forum SNARRY wszyscy wpatrują się w Snape'a jak w bóstwo, ale ja wyraźnie widzę tu jego winę.

Żal mam do Lily, bo nie przyjęła przeprosin Seva, ale uargumentowała to tam dosyć dobrze, nie chce mi się szukać i tego. Było z pewnością o tym, że Snape się zmienia, koleguje z Malfoyem, Nottem i kimśtam jeszcze, ogólnie staje się coraz gorszy. Że przechodzi na mroczną stroną i, głowy nie dam sobie uciąć, ale coś o tym, że wie, jakich zaklęć używa/użył.
Chyba nawet poprosiła go, żeby przestał się zadawać z tamtymi, ale Snape nie chciał, więc Lily stwierdziła, że to koniec ich przyjaźni, skoro woli się zadawać z typkami spod ciemnej gwiazdy, którzy są naprawdę źli, aroganccy i chamscy. Napisałabym i ten fragment, ale nie chce mi się już naprawdę tego szukać, choć jeśli ktoś będzie miał wąty, to poszukam i wstawię.

Ogólnie rzecz biorąc bardziej widzę tu jednak winę Snape'a niż Lily...

Co do czwartego tomu... Rozumiem, że wolałybyście, gdyby miał pięździesiąt stron, bo na dobrą sprawę przy naiwności Harry'ego Barty Crouch Jr pod przykrywką Moody'ego mógłby go po prostu wyprowadzić za bramy Hogwartu i już wtedy przetransportować do Voldzia. Bez śmierci Cedrika, bez turnieju trójmagicznego, bez balu bożonarodzeniowego - czyli bez tych wszystkich smaczków. Harry Potter to nie jest nowela, że jednowątkowa i ściśle trzymająca się głównego wątku. Tam wszystko jest szerzej przedstawione. Mam wrażenie, jakby połowa z was, narzekających (me pardona, ale tak to w sumie dla mnie wygląda) chciałaby, żeby Harry Potter był opowiadankiem na onetowym blogasku, gdzie wszystko jest przedstawione bardzo płytko, bohaterowie również, a fabuły albo nie ma, albo gna na złamanie karku, a potem przez 50 rozdziałów srututu o tym, jak to Snape pieprzył Harry'ego, Harry Snape'a i w międzyczasie jeszcze trójkąty.

Również trochę niefajne jest, że twierdzicie (przynajmniej jedna osoba, z tego co zauważyłam), że zaletą Harry'ego Pottera jest to, że powstało do niego DI. Z całym szacunkiem do autorek i tego opowiadania. DI bardzo mi się podoba, ale śmiem twierdzić, że jednak Harry Potter w oryginale jest troszkę lepszy. W DI wszystko jest nieco bardziej skupione/zagęszczone, więc trudno, żeby były jakieś rażące błędy, ale na dobrą sprawę, gdybym była bardzo upierdliwa, mogłabym stwierdzić, że i tu by się coś znalazło. Powodem dla którego tego nie dostrzegacie jest fakt, że bardziej niż nieścisłości, ew. sens postępowania bohaterów, ich zachowanie, logika czy zmiany w charakterach interesuje was relacja między Snapem, a Harrym, na której to w sumie opiera się całe opowiadanie.
Z równą chęcią, jak mniemam, czytałybyście o tym, jak na stronach całej serii Harry gzi się z Ginny? Niee, bo Ginny jest be, bo w fanfickach to wredna, ruda małpa, która zawsze stoi na drodze wielkiej miłości. :} Ale gdyby to o Harrym i Snapie była książka, idę o zakład, że stwierdziłybyście (niektórzy/re), że to arcydzieło, lepszego nigdy nie będzie, po prostu super, ekstra, fantastycznie.
Hm.
Znam parę osób, które nie sikają w gacie na samą nazwę opowiadania dziewczyn i całkiem dobrze potrafią uargumentować, czemu za nim nie przepadają. Ich argumenty nie opierają się jedynie na tym, że "wolę Harry'ego i Draco" czy "nie lubię Snape'a" smiley

I ja na przykład, jak czegoś nie lubię to tego nie czytam, bo po co się krzywić, kiedy wyłapuje się kolejne "błędy". Żeby mieć satysfakcję, że się je znalazło? Ieee tam, lipa. smiley
Czegoś nie lubię i się przy tym krzywię, to nie czytam, a jak już czytam to mam z tego na tyle dużo radości, by nie zwracać uwagi na nieścisłości. Usprawiedliwiony jest dla mnie pierwszy raz, kiedy nie wie się jeszcze jak to się wszystko dalej potoczy. A kolejne... skoro się nie spodobało, to po co? smiley


I jeszcze co do tego incydentu z Lily. Chyba miała prawo się obrazić, skoro Snape nazwał ją po tym wszystkim brudną szlamą.
Trochę wyrozumiałości, trochę obiektywizmu.
Przełóżcie to sobie. Wasz najlepszy przyjaciel jest wyśmiewany. Bronicie go z calych swoich sił, gotowe nawet zacząć się bić/atakować, kopać, gryźć i w ogóle. A on chwilę potem mówi, że nie potrzebuje pomocy od takiej, np. pojebanej szmaty jak wy. I co? Przed wszystkimi ludźmi, itd.
Widzicie, że Lily się na niego wkurzyła i mu powiedziała "wypierz sobie gacie, smarkerusie" (co też nie było zbyt dojrzałe z jej strony i na pewno też mogło boleć), ale jednocześnie nie zauważacie czemu się tak zachowała. Żeby on jej naprawdę mocno nie obraził, to przecież nie byłoby tej całej sprawy.
Mówicie, że przyjaciel powinien trwać, bronić i nie obrażać. Rozumiem, Snape ma taryfę ulgową z samego założenia, że to Snape i on obrażać może? No bo czemu Lily się obraziła, zagwozdka no. Jak ona, głupia mogła się obrazić na wspaniałego Severusa, który tylko po tym, jak go broniła i stała za nim murem, nazwał ją publicznie, przy naprawdę wielu ludziach szlamą?
Miał prawo być wkurzony, zraniony poniżeniem, ale nie pluje się w twarz przyjacielowi, który cię broni przed tym wszystkim. Na dobrą sprawę ona nie powiedziała mu czegoś tak chamskiego, jak on jej.

Plus, śmiem twierdzić, że wyśmiewanie się z ludzi (James i spółka), a prawdziwe ich ranienie i torturowanie (Lucjusz i spółka) nie jest równorzędne...
Edytowane przez fantastka55 dnia 14-01-2012 02:42
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
AngelsDream
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 46
Miejscowość: Warszawa
Data rejestracji: 06.05.09
Dodane dnia 20-01-2012 19:05
A jednak... Przeczytałam całość. Mam też same Baśnie i dodatkowe książeczki o zwierzakach i lataniu na miotle za zniczem. Przeczytałam i parę rzeczy nasunęło mi się podczas lektury na myśl. Zacznę od tego, że fandom część postaci znacząco ukrzywdził. Na czoło wysuwa się chyba zwłaszcza Albus. Nie sądziłam, że krzywda jest tak znacząca, póki nie spojrzałam na to z perspektywy kanonu na świeżo. Ten inteligentny, przenikliwy czarodziej, który kochał Harry'ego całym sercem, który żałował swoich błędów i bał się "władzy", stał się głupawym, zdziecinniałym staruszkiem uzależnionym od dropsów. Drugie miejsce na podium wydziwiania zająłby chyba Snape... Ale to już sam fandom wyśmiewał, bo momentami różne autorki naprawdę odpływały daleko i dalej. Severus jest zgorzkniałym, umęczonym życiem człowiekiem, który nigdy nie przestał kochać tej jedynej... Może naiwne, ale lepsze od Severus w skórzanych spodniach, który gwałci na szlabanie swojego ucznia, a kieruje nim wtedy właściwie nawet nie wiadomo co. Podium zamknie sam Harry - w książce postać dziwna, ale w fandomie jeszcze dziwiniejsza i sądzę, że można książkę o tym napisać i tematu nie wyczerpać. Najnudniejszą, najmniej ciekawą częścią był dla mnie Książę Półkrwi. Choć cieńszy od Czary i Insygniów, wlókł mi się niemiłosiernie, a finał jakoś tak podłamywał. Cały czas dumam nad tym, czy to nie miało iść inaczej. Czy to pieniądze przekonały autorkę do zmiany zamysłu? Czemu niektóre wątki potraktowano po macoszemu? Właśnie przez to chyba powstało najwięcej dziur. Przez brak wyjaśnień w samych książkach.


Jest tylko jedna droga - moja droga.
http://www.angelsdream.yoyo.pl/index.php Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
Semiramida
Użytkownik

Avatar Użytkownika

Postów: 1
Miejscowość: Wrocław
Data rejestracji: 26.12.11
Dodane dnia 22-01-2012 01:12
Nie wiem czy ta "dziura' już pojawiła się w tym wątku, bo chwilowo nie mam czasu na przeczytanie wszystkich odpowiedzi, ale przed chwilą uderzyło mnie pewne spostrzeżenie:

Żaden z profesorów Hogwartu nie miał męża/żony! W zasadzie nawet jeśli w domyśle Rowling zakładała, że partnerzy nauczycieli istnieją gdzieś w świecie magii, to utrzymanie takiego związku byłoby wybitnie trudne (wręcz niemożliwe) - Przecież wszyscy byli skoszarowani w szkole przez cały semestr (nie wyjeżdżali nawet na święta). Na przykład taki Dumbledore - jedyne związki interpersonalne z jego przeszłości, jakie pojawiły się w książce to te z najbliższą rodziną oraz znajomość z Flamelem, Grindewaldem i Tomem Riddlem. Ok, rozumiem - on jest ikoną magicznego świata, potężnym, genialnym czarodziejem w podeszłym wieku i nie wypada, aby pisać jak w młodości uganiał się za spódniczkami. Abstynencję Snape'a można usprawiedliwić traumą po podwójnej stracie Lilly (najpierw na rzecz Pottera, później poniekąd niechcący przyczynił się do jej śmierci). Ale co z resztą? Flitwick, McGonagall, Vectra, Sinistra, Sprouse, Trelawney, Hagrid...?! Czy wraz z przyjęciem na stanowisko nauczyciela Hogwartu trzeba podpisać jakieś zobowiązanie do życia w całkowitym celibacie?
Jeśli tak, to nasuwa mi się pewien wniosek - takie warunki wyraźnie sprzyjają rozwojowi pedofilii, pederastii i homoseksualizmu w Hogwarcie smiley
+ nie istniały zajęcia o wychowaniu seksualnym, ani o zachowywaniu higieny osobistej (no i gdzie uczniowie mogli kupić szampon, gdy ten, który przywieźli na początku roku im się skończył?)

A tak przy okazji wspomnę jeszcze, że często zastanawiał mnie brak wzmianki o rozwijaniu zainteresowań niezwiązanych z nauką i magią - nikt w Hogwarcie nie słuchał muzyki, nie pisał gazetki szkolnej, nie uczył się śpiewać, tańczyć, rysować czy gotować.

W książkach HP jest mnóstwo dziur. Jednak jest to idealne (choć pewnie niezamierzone) pole do popisu dla wszelkich fanek i fanów dopisujących na własną rękę przygody, które mogłyby wydarzyć się w Hogwarcie smiley
A moim zdaniem najlepsze z takich dopisanych przygód dotyczą Snarry - i tutaj absolutne mistrzostwo świata osiągnęły autorki tej strony w swoim cudownym Desiderium Intimum smiley
semiramida-story.blog.onet.pl Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
moran125
Użytkownik

Postów: 10
Data rejestracji: 09.02.11
Dodane dnia 22-01-2012 11:26
Dumbledore nigdy nie uganiał się za spódniczkami, bo był gejem. Jego znajomość z Grindelwaldem w domyśle należy traktować jako młodzieńczy toksyczny związek. Myślę, że to naznaczyło go na całe życie - ciężko by było osobie publicznej jak Dumbledore znaleźć partnera tej samej płci, co dodając jego traumę z młodości położyło kres jego życiu miłosnemu.

Co do Snape'a, odpowiedź już jest - nie mógł być z nikim innym, bo kochał Lily.

Hagrid przecież ma marginalnie zaznaczony wątek romansowy z Madame Maxime, można więc uznać, że może kiedyś z tego coś się wykluje.

Co do reszty nauczycieli, wydaje mi się, że jest odwrotnie niż mówisz - po prostu nauczycielami zostają ci, którzy nie mają rodzin i nie mają nic przeciwko wyjeżdżaniu z domu na cały rok, albo ci których potencjalne dzieci się wyprowadziły i założył własne rodziny (zwróć uwagę, że większość nauczycieli to osoby starsze). McGonagall to przecież idealny model starej panny smiley no a Trelawney to ja już sobie z nikim nie wyobrażam <rzygi>

Jeśli chodzi o warunki do rozwoju "dewiacji seksualnych", to tutaj winię już bujną wyobraźnię czytelników - ale to jest całkowicie naturalne, że czytelnicy szukają aluzji seksualnych w tak aseksualnie napisanej powieści.

W Hogwarcie mamy do czynienia z typowo brytyjskim modelem wychowania - rodzice zostawiają swoje dzieci w spokoju. Poza tym, wydaje mi się, że dlatego 11 latki idą do Hogwartu a nie 5 latki, bo dziecko w tym wieku już raczej umie samo się umyć, więc wszelkie lekcje na ten temat odbywają się w domu o wiele wcześniej. Myślę, że Hogwart z pewnością dostarczał środków czystości - zagłębianie się w takie szczegóły nie pasowałoby dramatyzmem do innych wydarzeń - to w końcu dzieło literackie a nie blog internetowy.

Zajęcia z wychowania seksualnego - w latach 90tych? W naszych szkołach w dzisiejszych czasach kiedy na WOSie lub biologii mówi się o TYCH tematach, większość dzieciaków śmieje się do rozpuku, a nauczyciele mają ceglasto czerwone twarze. Wyobrażasz sobie coś takiego w pruderyjnej szkole z internatem? Myślę, że takimi tematami raczej też zajmowali się rodzice.

Wątpię, żeby ktokolwiek miał czas w nawale nauki na jakieś gazetki szkolne - to też wiąże się z tym pruderyjnym klimatem, który panuje w zamku. Poza tym było tam chyba echo jakiegoś pisma szkolnego - Hermiona znalazła informacje o Eileen Prince właśnie w jakimś takim periodyku.

Nikt w Hogwarcie nie uczył się gotować, bo skrzaty domowe przygotowywały swoje słynne uczty smiley poza tym myślę, że to jest też rzecz, której powinni uczyć rodzice, o ile dzieci się tym interesują.

W 5 tomie było powiedziane wyraźnie, że istnieją w Hogwarcie jakieś grupy/towarzystwa dla celów rekreacyjnych. Skoro był klub gargulkowy, kto wie czy nie było jakiegoś odpowiednika zajęć artystycznych? Było powiedziane, że Dean Thomas był utalentowanym rysownikiem, więc jakiś akcent twórczych zdolności jest wspomniany. Nie było może wzmianki o nauce muzyki, ale czarodzieje na pewno jej słuchali - była przecież Czarodziejska Rozgłośnia Radiowa, Fatalne Jędze, niezapomniana Celestyna i fenomenalny szkolny hymn na 1 roku smiley
Edytowane przez moran125 dnia 22-01-2012 11:33
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
Agnieszka
Użytkownik

Postów: 1
Data rejestracji: 13.08.12
Dodane dnia 18-09-2012 02:48
Kurcze, nigdy się wszystkich nie zadowoli. Co nowy człowiek, to nowa opinia. Ale to jest właśnie fajne. Ta różnorodność upodobań. Rowling to rewelacyjna pisarka. Stworzyła niezwykłych bohaterów. Ja osobiście czuję niedosyt. Przeczytałabym jeszcze z 15 tomów, choćby z nieścisłościami i błędami smiley Regulus Black to fantastyczna postać, która błysnęła tylko na chwilę. Był wychowany w kulcie zła, a jednak zmienił się. Draco ma z nim wiele wspólnego. Hmmm. Nieskładna ta moja wypowiedź. Wydaje mi się, że Rowling miała spory problem. Książka dla dzieci, i w sumie nie dla dzieci. Miała trochę związane ręce. Z jednej strony erotyzm byłby wskazany. Czy wyobrażacie sobie Syriusza Blacka żyjącego w ciągłym celibacie? Severus kochał Lili całe życie, no ale chyba miał jakieś potrzeby? Tom Riddle w kółko gadał o władzy nad światem albo o Potterze. O seksie wcale nie myślał. Faktycznie tylko Ron z Lavender zachowywali się w miarę wiarygodnie. Jeśli chodzi o inne niedociągnięcia. Cóż. uwielbiam Severusa, przepadam za Lily, ale James Potter działa mi na nerwy. Autorka zrobiła z niego nadętego bubka, potem była wielka biała plama, i Lily została szczęśliwą żoną tego fanfarona. Jeszcze zrozumiałabym,gdyby zostawiła Seva dla Syriusza.A tak to nie ma tu dobrej przeciwwagi. Kolejna moja uwaga, to wielki aplauz dla autorki za, według mnie, wiarygodne uzasadnienie końca przyjaźni Lili i Severusa.




agnieszka
Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Potterowe dziury
magiamoniczki
Użytkownik

Postów: 5
Miejscowość: Warszawa
Data rejestracji: 20.10.12
Dodane dnia 12-01-2013 18:22
Musze przyznać, że tych dziur rzeczywiście trochę było w HP. Ale Kochani! Po to mamy FF! ;] Każdy może znaleźć coś co wedle jego uznania łata wszystkie wyżej wymienione niedopowiedzenia lub niedorzeczności.


Whoooo, my baby how beautiful you are
And whoa my darling completely torn apart
You're gone with the sin my baby
And beautiful you are
So gone with the sin my darling
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 6 z 6 << < 3 4 5 6
Skocz do Forum:
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Logowanie
dungeons and dragons
 
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ważne
dungeons and dragons
 
Każdy, kto ma problem z edycją swojego profilu, z pewnością używa przeglądarki Mozilla, która blokuje edycję profilu. Jeżeli chcecie coś zmienić - obrazek, dane, itd. musicie to zrobić z przeglądarki Internet Explorer.
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Ankieta: Ulubiony rodział DI
dungeons and dragons
 
WASZ ULUBIONY ROZDZIAŁ
"Desiderium Intimum":


1) "You have no idea" (34)
2) "Jealousy" (32)
3) "The Birthday" (21)
4) "The Punishment"(25)
5) "Intoxication" (17)
6) "Let's get a party!" (33)
7) "Christmas Time" (35)
8) "Kinky games" (30)
9) "Depression" (20)
10) "Satisfaction" (9)

ZAGŁOSUJ TUTAJ NA PIĘĆ ULUBIONYCH ROZDZIAŁÓW
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

dnd, d&d
Shoutbox
dungeons and dragons
 
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

kopciurek
13/09/2019 00:35
Dziewczyny, nie planujecie znowu jakies opowiadania Snarry? smiley Albo czegokolwiek ze Snape'em? smiley

louispedalhazzejebal
24/04/2019 13:38
Wracam do tego cuda raz na rok i za każdym razem budza sie we mnie te same silne emocje jak za pierwszym razem. Naprawde te ff jest juz ze mna kilka lat i szacunek wielki dla autorek za tak przepiękna

Zaczarowana
10/03/2019 19:52
Glenka, może chodzi ci o "Bez słów" na ff.necie ?

Glenka
11/01/2019 21:47
Potrzebuję pomocy :X Kojarzy ktoś tytuł snarry, gdzie Harry opiekował Severusem, który był w śpiączce? Język polski. Top Harry

MEFISTO
06/01/2019 00:05
czasem gdy chcę przeczytać opowiadanie ze ,,Snarry od A do Z'' wyskakuje info / że nie mam uprawnień do czytania danego opowiadania, tak samo jest z działem Ksiąg Zakazanych . Jak uzyskać d

Dziewczynka
01/12/2018 20:40
Adain bardzo dobre pytanie, ja ostatnio sobie przypomniałam o polskich forach, wchodzę na GPZP a tu zonk ;p

Dziewczynka
01/12/2018 20:39
Voldemort po godzinach ;0 https://twitter.com/flawd
amaniac/status/1049107413
939277824


Adain
16/10/2018 23:47
Czy ktoś orientuje się co stało się z Gospodą i czy planowane jest wznowienie? Regularną czytelniczką nie jestem już od kilku lat, ale zawsze ze wzruszeniem sprawdzałam, co słychać na forum :<

Rasia
08/08/2018 00:10
O ile dobrze pamiętam występował tan Snape ale nie pamiętam w jakiej roli. Kojarzy toś tytuł? Z góry dziękuję za pomoc

Rasia
08/08/2018 00:10
Dodatkowo coś było o tym, że ta rodzina w szkole organizowała takie spotkania gdzie wyjaśniali uczniom z mugolskich rodzin różne pojęcia z świata czarodziejów. O ile dobrze pamiętam występował tan Sna

Rasia
08/08/2018 00:09
Kojarzę, że Harry został wyrzucony przez ciotkę. Potem okazuję się, że jego mama należała do rodziny czystej krwi i miała brata, który dał Potterowi nowe imię i nazwisko. Dodatkowo coś było o tym, że

Rasia
08/08/2018 00:04
Dobry wieczór. Mam takie pytanie. Od pewnego czasu poszukuję opowiadania, które kiedyś czytałam ale zapomniałam tytułu. To było jakiś rok temu więc nie bardzo pamiętam o czym to opowiadało. Kojarzę, ż

Lena_Xxx
17/06/2018 13:03
Dziewczyny, wiecie, co się stało z Gospodą pod złamanym piórem? Zlikwidowano to forum, czy jak? T.T

Samantha MSF
11/05/2018 22:56
I hoped to re-watch all DI trailers, but many of them seem to not work any more smiley Any chance of re-uploading them? I remember that 27 seconds one, with the Vision... so beautiful

Carima
10/05/2018 18:14
siebie istnieć. Chyba dlatego tak bardzo kocham ten ff. (kiedy czytałam po raz pierwszy, jeszcze nie znałam mojej drugiej połówki, więc to już chyba we mnie siedziało ;p)

Carima
10/05/2018 18:13
Hihi uświadomiłam sobie, jak czytałam w zeszłym roku, że związek Harry'ego ze Snapem w DI trochę przypomina mój własny związek. Też jesteśmy dla siebie toksyczni do bólu, a nie potrafimy bez siebi

Carima
10/05/2018 18:09
O widzę, że się pojawił ruch na shoutbox akurat w tym roku smiley Właśnie wracam przeczytać całość po raz trzeci. Aż się wzruszyłam widząc nową dyskusję smiley

CielP
31/03/2018 00:44
Ludziki kochane, każdy z nas ma swoje życie Ale zajrzeć tutaj po takim czasie... serio aż mnie w dołku ściska <3

kopciurek
25/03/2018 04:00
XD a ja się od kilku lat zastanawiam czy Wy wciąż razem jesteście, ale przecież nie napiszę do żadnej z takim pytaniem xD Cieszę się bardzo, dziewczyny! Buziaki!

Homonim
08/03/2018 21:01
Wie ktoś może co z hpforum się stało?

Archiwum
 
isa, dnd.rpg.info.plwotc, ogl

Copyright © 2006

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie